Wyniki wyszukiwania dla hasła: Siemens Werner von

1294 - Celestyn V, jako jedyny do tej pory papież, złożył urząd papieski, po czym zostało zwołane konklawe.
2003 - Były dyktator Iraku Saddam Husajn został schwytany przez wojska amerykańskie.
1830 - Sejm ogłosił powstanie listopadowe powstaniem narodowym.
1923 - Polska uznała ZSRR.
1945 - Zakończył się I Zjazd Polskiej Partii Robotniczej. Sekretarzem generalnym został Władysław Gomułka.

Urodzili się tego dnia m.in. Heinrich Heine, Sykstus V, Werner von Siemens i Adam Wiśniewski.
Piękny dzień;).





witam
Mam pytanie gdzie mozna znalesc liste przedstawicielstw Reifen Center. Po
niemiecku nic nie rozumiem nie wiem czy u nich na stronce sa takowe inf.
 Moze ktos poleci mi jeszcze jakies tanie oponki, moga byc uzywane..
Interesuje mnie trasa z granicy Holenderskiej "gora" (Bremen, Hamburg
itp).
Dzieki
Przemek


Ech, dla kolegi z 3miasta mozna sie wysilic...:-)
Oto adresy i godziny otwarcia:

Reifen-Center GmbH Hannover/Nord
Vahrenwalder Str. 198
30165 Hannover
Telefon: 0511 / 63 40 77
Telefax: 0511 / 67 65 80 2

Öffnungszeiten:
Mo-Fr: 8-18.30 Uhr, Sa: 9-14 Uhr

Reifen-Center GmbH Hannover/West
Carl-Buderus-Str.8
30455 Hannover
Telefon: 0511 / 43 19 84
Telefax: 0511 / 43 46 64

Öffnungszeiten:
Mo-Fr: 8-18.30 Uhr, Sa: 9-14 Uhr

TYREX Bielefeld
Eckendorfer Str.135
33609 Bielefeld
Telefon: 0521 / 700 44
Telefax: 0521 / 700 45

Öffnungszeiten:
Mo.-Fr. 9.00-18.30 Sa. 9.00-14.00

Reifen-Center GmbH Hamburg
Kieler StraĂźe 555
22525 Hamburg
Telefon: 040 / 54 73 65 0
Telefax: 040 / 54 88 09 28

Öffnungszeiten:
Mo-Fr: 9-18.30 Uhr, Sa: 9-14 Uhr

Reifen-Center GmbH Bremen
Werner von Siemens Str. 2
28816 Stuhr
Telefon: 0421 / 56 72 1
Telefax: 0421 / 56 73 0

Öffnungszeiten:
Mo-Fr: 9-18.30 Uhr, Sa: 9-14 Uhr

Reifen-Center GmbH Berlin
BrunsbĂźtteler Damm 200
13581 Berlin
Telefon: 030 / 35 17 07 00
Telefax: 030 / 35 17 07 30

Öffnungszeiten:
Mo-Fr: 8-18.30 Uhr, Sa: 9-14 Uhr

pozdrawiam

Krzysztof
------------------------------------
Toyota Carina E
http://www.ania-i-krzysztof.prv.pl


By? artyku? o tym, ?e Rydzyk sobie fundn?? Maybacha, ale znikn??

EDIT: (cytat z "Toru?skich Nowo?ci"):

Czy Ojciec Rydzyk jest w?a?cicielem jednej z najbardziej luksusowych limuzyn na ?wiecie? Informacj?, jakoby auto marki Maybach by?o w posiadaniu dyrektora Radia Maryja poda?a lokalna prasa. Jednak w toru?skiej rozg?o?ni stanowczo zaprzeczaj? . Mi?a pani, która jednak wola?a pozosta? anonimowa, twierdzi, ?e nie tylko Ojciec Dyrektor nigdy nie posiada? takiego samochodu, ale te? nawet w nim nie siedzia?. Podobno widziano maybacha na wroc?awskich numerach (we Wroc?awiu jest siedziba telewizji Trwam) na ulicach Torunia, jednak nam nie uda?o si? tej informacji potwierdzi?.
Maybach jest mark? stworzon? przez in?yniera Karla Maybacha, syna twórcy Mercedesa. Od pocz?tku by?o to bardzo drogie i luksusowe auto dla najbogatszych. Przed wojn? limuzynami tej marki je?dzili m. in . Enrico Caruso, Heile Sellasie, Werner von Siemens, ksi???ta, królowie i maharad?owie, a tak?e Herman Goring i Heinrich Himler. Marka znikn??a w 1941 roku i dopiero w 1960 r. jej odtworzeniem zainteresowa? si? koncern Daimler- Benz, gdy? uzna?, ?e produkowany do tej pory mercedes klasy S jest zbyt powszechnym autem.
Obecnie produkowane s? dwa modele maybach 57 i maybach 62, oba o mocy silnika 550 KM, pr?dko?ci maksymalnej 250 km/h, szeroko?ci 1.98 m i d?ugo?ci odpowiednio 5,73 m i 6,17 m. Koncern produkuje je wy??cznie na zamówienie - ?rednio 5 sztuk dziennie. Ró?norodno?? doboru kolorów i materia?ów wn?trza i karoserii oraz wyposa?enia daje ponad dwa miliony kombinacji. Za model z wyposa?eniem standardowym trzeba zap?aci? ok. 310 tys. euro.
Wiadomo, ?e równie? w Polsce, w listopadzie 2003 roku sprzedano pierwszy egzemplarz tej marki.
(Informacje pochodz? ze strony internetowej Maybach.gsi.pl).

Werner von Siemens , naturalnie....Zagadka za godzinkę, jak wrócę NIezła podpowiedź KaDArgo


Bardzo dziękuję
Mam jeszcze banknot 20 marek (chyba) na wizerunku jest Werner von Siemens i dwie daty na banknocie
30,August 1924
i
Berlin den 22, Januar 1929
czy to coś warte?

Wiecie czym jest marka Siemens? jesli nie to przeczytaj to

Siemens AG

Siemens AG to niemiecki koncern mi?dzynarodowy, koncentruj?cy si? na obszarach biznesowych z dziedzin:

* Informacja i telekomunikacja (Communications Group and Siemens Business Services)
* Energetyka (Groups Power Generation and Power Transmission and Distribution)
* O?wietlenie (Osram)
* Automatyka i kontrola (Groups Automation and Drives, Industrial Solutions and Services, Logistics and Assembly Systems, and Siemens Building Technologies)
* Transport (Groups Transportation Systems (systemy kolejowe) and Siemens VDO Automotive (systemy motoryzacyjne)
* Medycyna (Medical Solutions Group)
* Edukacja (Siemens Professional Education)
* Finanse i nieruchomo?ci (Siemens Financial Services, Siemens Real Estate)

Firma zosta?a za?o?ona w Berlinie 12 pa?dziernika 1847 przez Wernera von Siemens.

G??wna siedziba firmy Siemens znajduje si? w Monachium w Niemczech.

Sp??ka akcyjna, notowana na gie?dach frankfurckiej i nowojorskiej (NYSE).

W kwietniu 1999 roku z koncernu zosta? wyodr?bniony Infineon - producent podzespo??w elektronicznych.

Tajwa?ska firma BenQ 1 pa?dziernika 2005 wesz?a w posiadanie oddzia?u telefonii kom?rkowej Siemensa za 350 milion?w €.Pozwoli to firmie BenQ sta? si? czwartym co do wielko?ci producentem telefon?w kom?rkowych na ?wiecie, jednak?e ??czne roczne przychody firmy maj? wzrosn?? do 10,9 miliarda dolar?w.

Siemens w Polsce

G??wna siedziba polskiego oddzia?u firmy (Siemens sp. z o. o.) miesci si? w Warszawie przy ul ?upniczej 11. Ponadto firma utrzymuje biura regionalne w Gda?sku, Katowicach, Krakowie, Poznaniu oraz Centrum Rozwoju Oprogramowania we Wroc?awiu. Obecne w Polsce sp??ki zale?ne grupy Siemens to m. in. Bosch Siemens Haushaltger?te (BSH, sprz?t gospodarstwa domowego), Fujitsu Siemens Computers (produkcja komputer?w), Osram (o?wietlenie), Modelpol (energetyka), Energoserwis (energetyka), Siemens Industrial Turbomachinery (gazownictwo), VA Tech (metalurgia i energetyka)

[zrod?o]Wikipedia

Firma zosta?a za?o?ona w Berlinie 12 pa?dziernika 1847 przez Wernera von Siemens.

Siemens Is The Best najstarsza i najlepsza firma kom?rkowa na ?wiecie


A może Pan przedstawić jak ta sytuacja wyglądałaby w Berlinie? Monachium
wybrałem, ponieważ mieszkają tam znajomi i mogliby mu czasami pomóc w
niewielkich problemach. Ale może być to również Berlin (zawsze trochę blizej).
Jeżeli chodzi o mieszkanie to rozważam dwie opcje: internat lub wynająć
mieszkanie. O ile znam orienatcyjne ceny wynajmu o cenach zakwaterowania w
internacie nie wiem nic.


o internatach też niewiele wiem. Mieszkam w Berlinie i dzieciaki chodzą
do szkoły mieszkając w domu.

Jakie może być czesne w  prywatnym gimnazjum w Niemczech?


Są znaczne rozpiętości. Zaczyna się od kilkunastu EUR na miesiąc
(+cołaska),
często czesne jest proporcjonalne do zarobków. Bardziej "elitarne"
szkoły, jak np. Salem z internatem http://www.salemcollege.de/ mają to
czesne 100* wyższe. Wbrew pozorom szkoły z internatem mają na ogół dużo
niższy poziom od szkół bez internatu, tak samo szkoły prywatne
(większość, nie wszystkie!) mają niższy poziom od szkół państwowych.

Co do Berlina, to zacząłbym "z tyłu sklepu", znaczy poszukałbym
gimnazjum odpowiadającego profilem i poziomem syna. W Berlinie jest
system trochę podobny do polskiego, znaczy 6 klas podstawówki, potem
szkoła średnia. Jest ich kilka różnych, ale koncentrujmy się na
gimnazjum. Jest jeszcze inny rodzaj gimnazjum, zbliżony do bawarskiego
systemu, gdzie dzieciaki zaczynają edukację po 4 klasie podstawówki. Te
są w zasadzie zarezerwowane dla Bonnzai, czyli przybyszów z Bonn (tam
też gimnazjum od 5 klasy).
Gimnazjum dzieli się na 2 etapy: klasowy i kursowy. W klasowych masz
zajęcia w zaspole klasowym (do 9 lub 10 klasy), w kursowym trzeba wybrać
odpowiednie kursy (są kursy obowiązkowe: Pflichtfächer, kursy
obowiązkowe z listy do wyboru np. geografia lub biologia lub coś tam:
Wahlpflichtfächer i kursy do wolnego wyboru: Wahlfächer). W szstemie
kursowym klasy są już wymieszane. Na marginesie, w Berlinie religia nie
jest przedmiotem obowiązkowym, ale jak się chce, to jest w szkole
przynajmniej religia katolicka i ewangielicka. W niektórych szkołach
także islam.
W przypadku twojego syna najlepiej byłoby od razu wskoczyć na kursy. W
niektórych szkołach (większości) jest dla takich "wskakujących"
obowiązkowa "rozmowa kwalifikacyjna", czyli po prostu egzamin testujący
poziom ucznia (egzaminem tego nazwać nie wolno ;-)). W szkołach
państwowych obowiązkowy jest też meldunek w danym landzie, dla
"obcokrajowców" (np. brandenburgczyków mieszkających 100m od szkoły po
drugiej stronie płota) są kontyngenty, ale pierszeństwo mają tubylcy.
Jest też regionalizacja gimnazjów (z wyjątkami, w przypadku specjalnych
profili).

Bottom line: poszukaj gimnazjum (np. w sieci) w odpowiedniej dzielnicy (
w Berlinie IMHO najwyższy poziom mają gimnazja w Steglitz, Zehlendorf,
Wilmersdorf, Charlottenburg). Idź (lub napisz) do dyrekcji i spytaj, jak
to u nich wygląda. Dopiero jak masz coś w ręku (najlepiej 2-3
alternatywy) podążaj ścieżką oficjalną.

Aha, gimnazja (prawie wszystkie, są 2-3 wyjątki) biorące od 5 klasy mają
obowiązkową łacinę od 5 klasy (grekę często też, jako 3 język, ale to
potem) i jak syn łaciny nie zna, bym go tam nie pchał.
Gimnazja z wysokim poziomem w Berlinie to np. Graues Kloster,
Canisius-Colleg oraz Werner-von-Siemens Gymnasium. To ostatnie trochę
znam, tam chodzi mój syn. Należy ono do tych wyjątków: 2 ciągi klasowe
zaczynają się od klasy 5, a obowiązkowe języki obce to angielski od 5
klasy i francuski od 6. Do wyboru jako 3 język jest jeszcze łacina,
hiszpański i rosyjski. Za to te ciągi nie mają8 klasy, z 7 dzieciarnia
idzie do 9).
Są jeszcze gimnazja z fakultatywnym polskim, ale nie wiem które.

Jak masz jeszcze jakieś pytania, to wal prywatnie (chyba, że kogoś tu to
jeszcze interesuje).

Waldek


| Tramwaje jeżdżą od ponad 100 lat i nalezy patrzeć w przyszłość na kolejne
| 100 lat.

To sa argumenty historyczne.
Ale czy warunki sie od tego czasu nie zmienily?


Widzę, że twoja wiedza historyczna leży i kwiczy.
Uświadomię cię zatem - niestety, od 100 lat nie wynaleziono perpeetum mobile
i silnik elektryczny pozostaje nadal najsprawniejszym ze stosowanych w
środkach transportu. Nie wynaleziono też kieszonkowych akumulatorów, zatem
drut pozostaje najlepsza metodą podłączania tego silnika do prądu. Co
więcej, pojawiły się bardzo wazne argumenty protramwajowe - ekonomiczne i
ekologiczne.

Tramwaje (i koleje) byly budowane jako JEDYNE srodki transportu
zapewniajace
masowe przewozy.


Ależ skąd. Były karawany, statki, barki itd. Tu też się nic nie zmienilo -
dla przewozów masowych na lądzie szyny są nadal najtańszym rozwiązaniem, na
co świetnym dowodem jest USA, gdzie puszczono kolejnictwo na żywioł i bez
dotacji ma ponad 50% rynku cargo. A w przewozach pasażerskich koleje w
krajach Unii są nadal podstawą i są nadal budowane. Podobnie jak sieci
tramwajowe. Czegoś nie wiem?

Nie zauwazyles ze od tego czasu powstalo troche drog i wielkopojemne
autobusy...


A ty nie zauważyłeś, że im więcej dróg, tym bardziej sa zakorkowane?
Wielkopojemne autobusy to erzac kolei dobry dla krajów siedzących na kurku z
ropą, tyle że potem muszą w miastach robić sklepy z powietrzem do
oddychania, bo poziom tlenu spada poniżej akceptowalnego dla ssaków i dusza
się. Silniki spalinowe to dla ssaków mocna konkurencja - jeden autobusik żre
tyle powietrza, co wszyscy jego pasażerowie razem wzięci, no i jak nie ma
wiatru, to ssaki w miastach masowo zdychają.
Dlatego fajnie, że Werner von Siemens wykombinował kolejke elektryczną
blisko 150 lat temu. Z tramwajem na chodzie w jednym pomieszczeniu możesz
przetrwać aż umrzesz ze starości, a z autobusem sienieda - zamkniesz sie z
takim w garazu i w 5 minut jesteś u świętego Piotra. Dlatego też autobus to
król prowincji gdzie dobrze wieje, a w poważnych miastach rządzi trakcja
elektryczna.

| Tramwaje jeździły też w czasie kryzysów i wojen, w czasie gdy
| samochody przerabiano na bryczki lub opał.

znowu ta historia...
a czas nie stoi w miejscu


Ano właśnie...

Kiedy je budowano linie tramwajowe byly najbardziej efektywnymi
ekonomicznie
srodkami transportu
i DLATEGO je budowano.
W dzisiejszych warunkach tylko linie o duzych przewozach maja racje
ekonomicznego bytu.


a w jutrzejszych?

TA SAMA przyczyna, ktora powolala je do zycia teraz je usmierca


Strasznie się najarałeś. Byłeś u wróżki? Akurat na Śląsku tramwajów do życia
nie powołali politycy, którzy są główną przyczyną ich obecnych kłopotów.

za wyjatkiem tych, ktorzy pamietaja ze 30 lat temu tez wrozono wyczerpanie
zloz ropy w ciagu 40 lat...;-)


No i co? Już wiedzą co będzie za 10 lat? Pomyślałes o swoich dzieciach i o
dzieciach swoich dzieci? Każdy normalny czlowiek mysli, jak im zabezpieczyć
przyszłość. Przez ostatnie półwiecze człowiek wycyckał połowę naturalnych
zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego na tej planetce, a dynamika spozycia
nadal wzrasta. To tak jakbyś wpadł do monopolowego i wychlał połowę
alkoholu, tyle że następnej dostawy już nie będzie.

energia elektryczna TEZ powstaje z ropy i gazu


Nnnnooo niesamowite, kto by pomyslał. Poczytaj no, ile energii z jakich
źródeł powstaje w Europie, ile w Polsce. W Polsce nie mamy zbyt ciekawej
sytuacji z elektrowniami wodnymi, więc nie mamy luksusu elektryki za
półdarmo jaki mają kraje alpejskie czy skandynawskie - tam tramwaje
napędzane są w zasadzie pośrednio przez naturalną energie wody. Dla Polski
podstawą e.e. jest w zasadzie miał weglowy lub wegiel gorszego gatunku,
który jest spalany w elektrowniach z trójstopniowymi turbinami i
skomplikowanym systemem filtrów, dzięki czemu szkodliwe produkty spalania
nie wydostają się w ogole do atmosfery, a popiół jest w całości przetwarzany
np. na gips. Węgiel oczywiście też się wyczerpie podobnie jak ropa naftowa i
gaz ziemny więc prędzej czy póxniej człowiek będzie musial się nauczyć nie
palić. Ale kwestia bezpieceństwa energetycznego kraju to juz zupełny OT.


30 lipca

Urodzili się:
# 1549 - Ferdinando I de' Medici, wielki książę Toskanii
# 1818 - Emily Brontë, angielska powieściopisarka
# 1853 - Julian Fałat, polski malarz
# 1855 - Wilhelm von Siemens, niemiecki przemysłowiec
# 1857 - Thorstein Veblen, amerykański ekonomista i socjolog pochodzenia norweskiego
# 1858 - Alfred Weber, niemiecki socjolog i teoretyk kultury
# 1863 - Henry Ford, amerykański przemysłowiec
# 1871 - Maurycy Zamoyski, polski polityk i dyplomata
# 1873 - Stanisław Thugutt, polski polityk, działacz ruchu ludowego, publicysta
# 1889 - Frans Masereel, belgijski malarz i grafik
# 1891 - Stanisław Noyszewski-Piołun, polski powieściopisarz, nowelista, krytyk literacki i teatralny
# 1898 - Henry Moore, angielski rzeźbiarz
# 1909 - Cyril Northcote Parkinson, angielski pisarz, historyk, ekonomista, publicysta
# 1922 - Miron Białoszewski, polski poeta i pisarz
# 1922 - Eliasz Kuziemski, polski aktor
# 1928 - Wojciech Siemion, polski aktor
# 1929 - Werner Tübke, niemiecki malarz
# 1930 - Thomas Sowell, amerykański ekonomista
# 1932 - Anna Kędzierska, polski polityk, b. minister
# 1939 - Peter Bogdanovich, amerykański reżyser filmowy
# 1941 - Paul Anka, kanadyjski piosenkarz i kompozytor
# 1943 - Giovanni Goria, włoski polityk, premier
# 1947 - Arnold Schwarzenegger, amerykański aktor, gubernator Kalifornii
# 1948 - Jean Reno, francuski aktor
# 1949 - Jan Truszczyński, polski polityk, negocjator traktatu z UE
# 1955 - Jarosław Tioskow, polski gitarzysta, wokalista, harmonijkarz zespołu Kasa Chorych
# 1958 - Kate Bush, brytyjska piosenkarka
# 1958 - Daley Thompson, brytyjski lekkoatleta
# 1961 - Laurence Fishburne, amerykański aktor
# 1964 - Jürgen Klinsmann, niemiecki piłkarz
# 1968 - Anna Korcz, polska aktorka
# 1968 - Robert Korzeniowski, polski lekkoatleta - chodziarz, wielokrotny mistrz olimpijski i świata
# 1969 - Maciej Kowalewski, polski aktor, scenarzysta, dramatopisarz i reżyser
# 1969 - Simon Baker, australijski aktor
# 1974 - Hilary Swank, amerykańska aktorka
# 1974 - Jacek Dukaj, polski pisarz science fiction
# 1989 - Johannes Halbig, niemiecki wokalista zespołu Killerpilze

Najbardziej cieszę się z Korzeniowskiego

Wydarzenia:

* 1914 - W Rosji została ogłoszona powszechna mobilizacja.
* 1920 - Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski ogłosił Manifest do polskiego ludu roboczego miast i wsi, w którym zapowiedział utworzenie polskiej republiki radzieckiej.
* 1930 - W finale pierwszych Mistrzostw Świata w piłce nożnej Urugwaj pokonał Argentynę 4:2.
* 1941 - W Londynie został podpisany układ Sikorski-Majski.
* 1946 - W Moskwie został rozwiązany Związek Patriotów Polskich.
* 1656 - Zakończyła się bitwa warszawska. Oddziały polskie zostały pokonane przez Szwedów.
* 1963 - Podwójny agent Kim Philby uciekł do ZSRR.
* 1966 - W pierwszym transmitowanym przez telewizję finale piłkarskich Mistrzostw Świata Anglia wygrała z Niemcami 4:2.
* 1971 - Apollo 15 wylądował na Księżycu.
* 1980 - Powstało niepodległe państwo Vanuatu.
* 2005 - Ogłoszono odkrycie Eris, przez niektórych nazywaną dziesiątą planetą Układu Słonecznego.

A więc jak w temacie... Zauważyłem, że na forum niema żadnych informacji odnośnie tego "problemu"... Piszcie swoje opinie i sugestie na ten temat.

---PKP Intercity ogłasza przetarg na dostawę 20 składów zespolonych

PKP Intercity ogłosiło przetarg na dostawę 20 składów zespolonych, mających rozwijać prędkość maksymalną 220-250 km/h.
Niemiecki pociąg ICE 3

Według wymagań przedstawionych w ogłoszeniu każdy pociąg musi być przystosowany do jazdy po torze o szerokości 1435 mm w trzech systemach zasilania (3kV DC, 15kV 16 2/3Hz AC i 25kV 50Hz AC) i powinien osiągać prędkość eksploatacyjną w zakresie 220÷250 km/h.

Każdy pociąg musi umożliwiać przewóz na odrębnych miejscach siedzących od ok. 380 do ok. 420 pasażerów (w podziale na klasy: biznes, pierwszą i drugą). Zamawiający wymaga, aby wnętrze każdego pociągu posiadało wyposażenie o wysokim standardzie, zapewniającym komfortowe warunki podróżowania.

Ponadto PKP Intercity postawiło wymóg, aby z dniem dostawy pierwszego pociągu posiadał on dopuszczenie do eksploatacji na terenie Polski, a w terminie 12 miesięcy od dnia dostawy ostatniego pociągu - również na terenie Niemiec, Czech i Austrii. Można z tego wnioskować, że PKP Intercity ma ambicje na podbój rynków zagranicznych - i bardzo dobrze!

Terminy dostaw zostały określone następująco: bezwzględnie wymagany termin dostawy co najmniej 14 sztuk pociągów - do dnia 30 kwietnia 2012 r., pożądany termin dostarczenia kolejnych 6 sztuk pociągów - do dnia 01 grudnia 2012 r.

A zatem wkraczamy powoli w erę kolei dużych prędkości w Polsce - przedstawione w ogłoszeniu pociągi to nic innego jak pociągi dużych prędkości II klasy (do 250 km/h). Wg informacji krążących w branży planowane jest w późniejszym terminie dokonanie zakupu pociągów dużych prędkości I klasy (a więc o prędkościach rzędu nawet 350 km/h).

Życzymy sobie wszyscy, aby przetarg ten doszedł do szczęśliwego końca - jeśli wziąć do tego dostawy lokomotyw od Siemensa to dzięki temu będzie można mówić o naprawdę znaczącym odnowieniu taboru polskich kolei w przewozach dalekobieżnych i będzie można bez kompleksów wjeżdżać polskimi pociągami na tory naszych sąsiadów.

---Kto dostarczy składy zespolone dla PKP Intercity?

PKP Intercity ogłosiło listę firm, które zgłosiły swoje oferty w przetargu na dostawę 20 składów zespolonych.
PKP Intercity
W przetargu na dostawę 20 składów zespolonych oferty swoje zgłosiło 6 firm/konsorcjów. Oto one:

1. Construcciones y Auxiliar de Ferrocarriles S.A.
Padilla 17
E-28006 Madrid
Hiszpania

2. ALSTOM Konstal S.A.
ul. Metalowców 9
41-500 Chorzów

3. Konsorcjum w składzie:
ANSALDOBREDA S.p.A.
Via Argine n. 425
80147 Napoli
Włochy
NEWAG S.A.
ul. Wyspiańskiego 3
33-300 Nowy Sącz

4. Konsorcjum w składzie:
Siemens Sp. z o.o.
ul. Żupnicza 11
03-821 Warszawa
Siemens Aktiengesellschaft
Industry Sector, Mobility Rolling Stock
Werner-von-Siemens-Str. 67
D-91052 Erlangen
Niemcy

5. Konsorcjum w składzie:
Bombardier Transportation Sweden AB
Östra Ringvägen 2
72173 Västeräs
Szwecja
Bombardier Transportation GmbH
Schöneberger Ufer 1
D-10785 Berlin
Niemcy
Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A. Holding
ul. Zygmunta Augusta 11
85-082 Bydgoszcz

6. Paseo del Tren Talgo 2
E-28290 LAS MATAS-Madrid
Hiszpania

Koniec pierwszej rundy rozmów w przetargu na zakup składów zespolonych

W grudniu 2008 r. zakończyły się pierwsze rozmowy pomiędzy PKP Intercity SA a firmami biorącymi udział w przetargu na dostarczenie 20 składów zespolonych.

W grudniu rozmowy prowadzono z czterema firmami: ALSTOM Konstal S.A.; Konsorcjum ANSALDOBREDA S.p.A. i NEWAG S.A.; Konsorcjum Siemens Sp. z o.o. i Siemens Aktiengesellschaft Sp. z o.o. oraz Konsorcjum Bombardier Transportation Sweden AB i Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A. Holding.

Na początku 2009 roku - w kolejnym etapie przetargu prowadzonego w trybie dialogu konkurencyjnego, będzie sporządzony SIWZ. Intercity SA planuje rozstrzygnąć przetarg w połowie 2009 roku tak, by pierwsze szybkie pociągi wjechały na polskie tory na przełomie 2011 i 2012 r.

Z postępowania przetargowego wykluczone zostały dwie hiszpańskie firmy - Construcciones y Auxillar de Ferrocarrilles S.A. i Patentes Talgo S.L. W dniu 30.12.2008 Krajowa Izba Odwoławcza przy Prezesie Urzędu Zamówień Publicznych uznała za niezasadne ich odwołania od decyzji komisji przetargowej. Oferty obu firm zostały odrzucone z powodów formalnych.

Składy kupowane przez PKP Intercity SA mają osiągać prędkość powyżej 200 km/h i być wyposażone w trzy systemy zasilania. Koszt zakupu nie powinien przekroczyć 400 mln euro.

źródło:kolej24.pl

Temat Husarza pomijam bo większość już co nieco o nim wie ^^

PZDR siroccoxp

Cicho... *książka od fizyki w ruch* xD
"Naelektryzowany bursztyn przyciąga skrawki papieru."

"Oddziaływanie elektryczne to przyciąganie bądź odpychanie się naelektryzowanych ciał. Naelektryzowany przez potarcie bursztyn przyciąga skrawki papieru. Natomiast włosy, naelektryzowane podczas czesania plastikowym grzebieniem, sie dopychają."

Pierwsze zjawiska elektrostatyczne zaobserwował Tales z Miletu ok, 550 p.n.e. Zauważył, że potarty bursztyn nabiera zdolności przyciągania skrawków pewnych materiałów. Było to odkrycie przypadkowe i przez wieki uchodziło jedynie za ciekawostkę. Jeśli nie liczyć św. Augustyna z Hippony, który badając własności magnetytu i potartego bursztynu - wykazał, że zdolności magnetytu do przyciągania kawałków żelaza i zdolności przyciągania bursztynu są różnej natury, to pierwsze doświadczenia nad zjawiskiem odkrytym przez Talesa z Miletu rozpoczął dopiero W. Gilbert w II połowie XVI w. Wyniki swych wieloletnich badań opublikował w 1600r. Gilbert pierwszy mówił o zjawiskach elektrycznych i elektryzacji (bursztyn po grecku nazywa się elektron). Wykazał, że przez tarcie można naelektryzować nie tylko bursztyn, ale także wiele innych substancji. Wynalazł też prosty przyrząd, za którego pomocą badał przyciąganie się ciał naładowanych (był to rodzaj "kompasu elektrycznego").

"Siła oddziaływania między ciałami naładowanymi jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich ładunków i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między tymi ciałami."

Benjamin Franklin zbudował pierwszy piorunochron, wypuszczając swojego latawca na metalowej lince podczas burzy. Przełom XVIII i XIX w. to złoty okres elektrotechniki: Michael Faraday opracował podstawy elektromagnetyzmu, czyli wpływu pola magnetycznego na ładunki elektryczne; Luigi Galvani odkrył, że do przesyłania bodźców w układzie nerwowym u zwierząt również wykorzystywane są ładunki; Alessandro Volta zbudował pierwsze ogniwo elektryczne; André Marie Ampère pracował nad elektromagnetyzmem.

Obecnie naukowcy zajmują się opracowaniem tańszych metod wytwarzania i przekształcania energii elektrycznej, zwiększaniem wydajności istniejących urządzeń, opracowywaniem jeszcze lepszych materiałów na przewodniki i izolatory itp. Istotną sprawę stanowi ochrona życia i mienia. Mimo iż elektryczność jest już żywiołem ujarzmionym, ciągle nierozważne posługiwanie się nią może być przyczyną nieszczęścia. Choć większość praw i reguł rządzących światem elektrycznym wydaje się być znana, ciągle jeszcze pozostaje wiele do odkrycia lub rozwinięcia.

Wkrótce nowa dziedzina wiedzy zaczęła być wykorzystywana w praktyce. Samuel Morse zbudował telegraf, Antonio Meucci - telefon, Thomas Edison wynalazł żarówkę, fonograf, postawił pierwszą elektrownię i zbudował pierwszą miejską sieć elektryczną, rozpoczynając tym samym elektroenergetykę, Nikola Tesla zbudował pierwszy silnik elektryczny, Werner von Siemens założył pierwszą fabrykę elektrotechniczną i opracował pierwszy tramwaj elektryczny. Powstały urządzenia takie jak radar, radio, telewizja, komputery, satelity...

Prosz.

jak sie komus bedzie nudzilo to zapraszam do ogladania..

ABT Sportsline GmbH
Daimlerstr. 2
87437 Kempten
Tel.: 0831/5714 00
www.abt-sportsline.de
(VW; Audi; Skoda; Seat)

AC- Schnitzer
Neuenhofstr. 160
52078 Aachen
Tel.: 0241/5 68 81 30
www.ac-schnitzer.de
(BMW)

AEZ Leichtmetallräder
Industriestr. 4-6
53721 Siegburg
Tel.: 02241/12 02-0
www.aez-wheels.com

Alcar Deutschland GmbH
Industriestr. 4-6
53721 Siegburg
Tel.: 0180/26 26 26 100
www.alcar.de

Alpina
Alpenstr. 35 – 37
86807 Buchloe
Tel.: 08241/5 00 50
www.alpina.de
(BMW)

ATS
Bruchstr. 34
67098 Bad Dürkheim
Tel.: 06322/60 40
www.ats-wheels.com

Audi AG
Postfach 10 04 57
85004 Ingolstadt
Tel: 0800/28 347 378 423
www.audi-zubehör.de

Autec GmbH & Co. KG
Ziegeleistr. 25
67105 Schifferstadt
Tel.: 06235/92 66-0
www.autec-wheels.de

BBS
Postfach 1152
77757 Schiltach
Tel.: 07836/5 20
www.bbs.com

BD Breyton Design GmbH
Gießereistr. 14
78333 Stockach
Tel.: 07771/52 70
www.breyton.com
(BMW)

Borbet
Hauptstr. 5
59969 Hallenberg-Hesborn
Tel.: 02984/30 10
www.borbet.de

Brabus GmbH
Brabus Allee
46240 Bottrop
Tel.: 02041/7 77-0
www.brabus.com

Alutec Leichtmetallfelgen GmbH
Industriestr.17
67136 Fußgönheim
Tel.: 06237/97 69-0
www.alutec.de

Antera S.P.A.
Via G. di Vittorio. 4
I-24030 Presezzo (BG)
Tel: 0039- 35 69 76 97
www.antera.it

Brock Car-Fashion GmbH
Dauner Str. 4
53919 Weilerswist-Derkum
Tel.: 02251/95 68-0
www.brock.de

Artec GmbH
Schönbacher Straße 34
35745 Herborn-Hörbach
Tel.: 02772/9 59 00
www.artec-gmbh.de

AZEV
Von-Siemens-Str. 1
64646 Heppenheim
Tel.: 06252/9 93 60
www.azev.de

BT–Sporträder Vertriebs GmbH
Wurzerstr. 1-3
53175 Bonn
Tel.: 0228/55 00 88 –0
www.bt-sportraeder.de

A.T.U. Handels GmbH & Co. KG
Dr.-Kilian-Str. 4 + 11 + 12
92637 Weiden i. d. Opf.
Tel.: 0961/3 06-0
www.atu.de

B & B Automobiltechnik GmbH
Birlenbacher Str. 126
57078 Siegen-Birlenbach
Tel.: 0271/3 03 23-0
www.bb-automobiltechnik.de

CR-Leichtmetallräder
Carl-Zeiss-Str. 43
63322 Rödermark
Tel.: 06074/9 37 14
www.cr-leichtmetallraeder.de

Centra
s. Ronal

Giacuzzo GmbH Fahrzeugdesign
Holzener Dorfstr. 3
58708 Menden
Tel.: 02373/1 79 06-0
www.giacuzzo.com
(Renault; Mitsubishi; Honda;
Nissan)

Mille Miglia Deutschland GmbH
Freiburger Str. 35
88400 Bieberach
Tel.: 07351/1 82 19 14
www.1000miglia.de

Dakota
Hauptstr. 88
56598 Rheinbrohl
Tel.: 02635/50 00
www.dakota-autoraeder.de

Hamann
Im Eppen 24
89185 Hüttisheim
Tel.: 07305/9 60 80
www.hamann-motorsport.de
(BMW; Ferrari; Mini; Porsche)

MH-Dezent
Krefelder Str. 172
41748 Viersen
Tel.: 02162/3 26 47
www.mh-dezent.de
(Mercedes)

Dezent Leichtmetallräder GmbH
In den Birkenwiesen 6
76877 Offenbach an der Queich
Tel.: 06348/61 00-0
www.dezent-wheels.de

Herbert Hartge GmbH & Co. KG
An der B 51
66701 Beckingen
Tel.: 06835/5 06-0
www.hartge.de
(BMW)

Nabholz Autoreifen GmbH
Lochhamer Schlag 15
82166 Gräfelfing
Tel.: 089/8 58 01-0
www.nabholz.de

Dynatech GmbH
Johann Klein Str. 22
67227 Frankenthal
Tel.: 06233/66 71 98
www.dynatechmotorsport.de

Hölzel Automotive
Holterkamp 16
40880 Ratingen
Tel.: 02102/48 08-0
www.hoelzel-automotive.de

Novitec Automobile GmbH
Hochstr. 8
87778 Stetten
Tel.: 08261/2 13 48
www.novitec.com
(Alfa Romeo; Fiat; Lancia)

Dotz Leichtmetallräder GmbH
Industriestr. 4-6
53721 Siegburg
Tel.: 02241/12 02-0
www.dotz-wheels.com

Irmscher
Günther-Irmscher-Str. 14-22
73630 Remshalden-Grunbach
Tel.: 07151/9 71-0
www.irmscher.de
(Opel)

Oettinger
Max-Planck-Str. 36
61381 Friedrichsdorf
Tel.: 06172/95 33-14/-15
www.oettinger.de
(Audi; VW; Seat)

Elia AG
Am Galgenberg 10
90579 Langenzenn
FAX: 09101/90 69 69
www.elia-ag.de

Intra Automotive GmbH
Am Mantel 8
76646 Bruchsal
Tel.: 07251/8 09-0
www.intra-wheels.de

Opera
Im Eppen 24
89185 Hüttisheim
Tel.: 07305/9 60 80
www.opera-desing.de
(Mercedes; Smart)

Exip
Am Mantel 8
76646 Bruchsal
Tel.: 07251/80 90
www.intra-wheels.de

Keskin Tuning
Landzungenstr. 7
68159 Mannheim
Tel.: 06233/36 99 36
www.keskin-tuning.de

O.Z.
Obere Stegwiesen 29
88400 Biberach/Riß
Tel.: 07351/57 40
www.oz-racing.de

Fittipaldi
Hertzstr. 15
69469 Weinheim
Tel.: 06201/1 40 47
www.fittipaldi.de

King
Guntersriether Str. 14
91224 Hartmannshof
Tel.: 09154/9 49 80
www.king-alurad.de

Postert tuning
Haedenkampstr. 71 - 73
45143 Essen
Tel.: 0201/8 62 50
www.postert-tuning.de

Fondmetal
Boltz GmbH
Andernacher Str. 230
56070 Koblenz
Tel.: 0261/8 89 12-0
www.fondmetal.de

Lorinser
Linsenhalde 5
71364 Winnenden
Tel.: 07195/18 10
www.lorinser.de
(Mercedes)

Power Tech Fischer GmbH
Industriegebiet Struth
Krugbäckerstr. 20
56235 Ransbach-Baumwach / Ww
Tel.: 02623/47 33-0
www.powertech.de

Pfeil Distribution
Schützenstr. 45
58675 Hemer
Tel.: 02372/7 54 59
www.pfeil-tuning.de

Steffan Fahrwerksbau GmbH
Behringstr. 10
63456 Hanau
Tel.: 06181/66 54-0
www.steffan.de

Votex GmbH
An der Trift 67
63303 Dreieich
Tel.: 06103/8 06-0
www.votex-shop.de
(Volkswagen Original Zubehör)

RH-Alurad
Postfach 350
57427 Attendorn
Tel.: 02722/55 30
www.rh-alurad.de

Tracer Wheels Deutschland
Zum Kugelfang 13
95119 Naila
Tel.: 09282/97 86 97
www.tracer.de

Vergölst GmbH
Fliegerstr. 1
30179 Hannover
Tel.: 0511/9 38 03
www.vergoelst.de

Rial
Industriestr. 11
67136 Fußgönheim
Tel.: 06237/4 02-250
www.rial.de

TSW GmbH
Harzstr. 1
64646 Heppenheim
Tel: 06252/7 00 60
www.tsw-sportraeder.de

Viper
s. Rial

Ronal
Werner-von-Siemens-Str. 28
76694 Forst
Tel.: 07251/70 10
www.ronal.de

Smoor Performance Wheels GmbH
Hohenkörbener Weg 109
48527 Nordhorn
Tel.: 05921/3 98 25
www.smoor-felgen.de

Weinkath-Carwheels
Uhlstr. 6
53332 Bornheim
Tel.: 02227/8 04 76
www.weinkath-carwheels.de

Rondell GmbH
Lochhamer Schlag 6
82166 Gräfelfing
Tel.: 089/89 82 02 80
www.rondell.de

Schmidt Revolution
Gieschenhagen 2-4
23795 Bad Segeberg
Tel.: 04551/96 45-0
www.felge.de

Wershoven Leichtmetallräder
Sachsenberger Str. 3
35066 Frankenberg
Tel.: 06451/71 85 51
www.wershoven-alurad.de

RSL-GmbH
Ferdinand Lasallestr. 28
72770 Reutlingen
Tel.: 07121/97 09 11
www.rsl-motorsport.de
(Porsche; VW)

Steinmetz GmbH
Neuenhofstr. 160
52078 Aachen
Tel.: 0241/56 88-777
www.steinmetz.de
(Opel)

WWork Wheels
Tel.: 08031/7 37-6 60
www.work-wheels.de

SAT
s. BT-Sporträder

Stilauto
Industriegebiet an der B421
54584 Gönnersdorf
Tel.: 06597/18-0
www.meyer-lissendorf.de

Zender
Auf dem Hahnenberg
56218 Mühlheim-Kärlich
Tel.: 0261/2 86-0
www.zender.de

Pełny tekst tej książki napisanej przez Luc'a Burgi znajduje się w internecie w wersji html pod linkiem : http://209.85.135.104/sea...lient=firefox-a

Każdy zainteresowany tym tekstem może tam przeczytać lub skopiować sobie .

Tutaj fragment:

LUC BÜRGIN
BŁĘDY NAUKI
Zapoznani geniusze – ich droga przez mękę
[Wydawnictwo Prokop Warszawa 1998, Tytuł oryginału: „Irrtümer der Wissenschaft. Verkannte Genies, Erfinderpech und kapitale Fehlurteile”, 1997 München]

Luc Bürgin, urodzony w 1970 roku w Bazylei w Szwajcarii, jest autorem wielu książek z takich dziedzin, jak między innymi paleoastronautyka i ufologia. Najbardziej znane to Ślady bogów, które niedawno ukazały się nakładem Wydawnictwa Prokop, i Geheimakte Archäologie (Tajne akta archeologii).

W 1967 roku selenolog T. Gold przedstawił interpretację księżycowych kraterów, w których wnętrzu zachowały się jego zdaniem pokłady lodu. Hipoteza ta znalazła jednak wtedy tylko garstkę zwolenników.
Ale dane, dostarczone w 1994 roku przez sondę Clementine 1, świadczyły o tym, że zachodzi duże prawdopodobieństwo występowania wody prze południowym biegunie naszego satelity. Obszar zajmowany przez lód mający grubość od trzech do trzydziestu metrów ma wymiary niewielkiego jeziora.
Istnienie lodu i wody na Księżycu potwierdzili też jednak już w latach siedemdziesiątych mineralodzy z Uniwersytetu Cambridge, którzy w próbkach księżycowej gleby odkryli uwodniony lenek żelaza. Ale wyniki ich badań nie zostały wówczas uznane. Jeden z amerykańskich ekspertów skomentował je cynicznie: „Nasikaliście na próbki”...

Pewien specjalista w dziedzinie lotów kosmicznych wyjaśnił, że potencjalne podróże międzygwiezdne są z góry skazane na niepowodzenie, bo ogranicza je prędkość światła. „Prędkości nadświetlne – perorował z oskarżycielsko uniesionym palcem – to czysta utopia”.
Dodajmy: dziś. Ale co będzie jutro, pojutrze albo za sto lat? Nic nie żyje krócej od tak zwanych naukowych faktów, nic nie jest bardziej złudne niż przepowiednie dotyczące rozwoju techniki.

Gdy w 1946 roku w Filadelfii w niektórych domach nagle spadło napięcie, ponieważ po wieloletnich przygotowaniach w pobliskim laboratorium uniwersyteckim uruchomiono wreszcie pierwszy komputer, ENIAC, badacze wpadli w euforię. Mimo że monstrum to zajmowało powierzchnię 140 metrów kwadratowych i ważyło 30 ton, nic nie było w stanie zmącić radości jego twórców. Bądź co bądź mózg elektronowy potrafił wykonać pięć tysięcy operacji dodawania na sekundę, co w owych czasach było prędkością wprost niewyobrażalną...
„Opracowując ENIAC zdobyto doświadczenia, które pozwolą w przyszłości konstruować mniejsze i prostsze maszyny", napisał w dzienniku „Prisma" zachwycony Paul Bellac, kontynuując równie entuzjastycznym tonem: .,Ale nigdy nie uda się zbudować elektronicznych maszyn liczących, które byłyby szybsze od ENIAC-a". Po pięćdziesięciu latach kwitujemy te historyczne słowa pobłażliwym uśmieszkiem.LUC BÜRGIN
SPIS TREŚCI:
Wstęp
I Pokonanie przeszłości
1. Outsider psuje zabawę: Sensacyjne odkrycie w piramidzie Cheopsa
Zaskakujące znalezisko – Rzut oka wstecz – „Nienaukowa pogoń za sensacją"? – Gantenbrink kontratakuje – Mylące wypowiedzi – Archeologiczny skandal
II Zapoznani geniusze
1. Zamieszanie w wieży z kości słoniowej: Przełomowe dokonania w medycynie, których nikt nie chciał zaakceptować
Niewielkie ukłucia, olbrzymie działanie – Tajemniczy gość – Wypowiedzenie wojny medycznym autorytetom – Intrygi – „Ogólne oburzenie" – Sztandarowy przykład: Semmelweis – Zmowa akademików – Jenner i Harvey ślą ukłony Otwarta wymiana ciosów – Semmelweis w szpitalu psychiatrycznym – Spisek? Lister dokonuje przełomu – Historia lubi się powtarzać – Tezy Freuda: „To sprawa dla policji" – I tak się niczego nie nauczyli
2. Doścignięci przez rzeczywistość: Historia doktryn z dziedziny fizyki
Newton inicjuje rewolucję – Dziesięć rozpraw krytycznych – Farsa z eterem Einstein wytycza nowe ścieżki – Co to znaczy „komplementarny"? – Niedoceniona praca doktorska – „Tragiczne wydarzenie" – Rozszczepienie atomu – Stan faktyczny: eksperymenty na ludziach – Czy udało się wytworzyć antygrawitację?
3. W krzyżowym ogniu krytyki: Alfred Wegener i teoria przesuwania się kontynentów
Dramat na lodowej pustyni – „Teraz chodzi o życie!" – Historyczna dygresja „Majaczenie w gorączce" – Straszliwe cierpienia i delikatna amputacja – Przykre przebudzenie – Błędne prognozy
4. Kosmiczne różnice: Wyprawa w świat pełen znaków zapytania
Sensacyjny rękopis – Kto jest kompetentny? – Gdy spada deszcz kamieni – Mobilizacja sceptyków – Woda na Księżycu? – Nowe dane, nowe pytania – Paskudne neutrina – „Wielki mur" – Kłopotliwa sprawa: stała Hubble' a – Stałe czy niestałe?
5. Wyśmiana i wyszydzona: Barbara McClintock i jej skaczące geny
Zakonnik przeciera szlaki – Manowce eugeniki – Skaczące geny – Alternatywne metody receptą na sukces – Późne uznanie – „Wysoce nieprzyzwoita propozycja" – Upadek dogmatów
III Pech wynalazców
1. Trudności z metrem bieżącym: Natchnieni wynalazcy, którzy wyprzedzili własną epokę
Ubezwłasnowolnienie barona – Ofiara swoich czasów – Benz i jego „diabelskie wozy" – Uciążliwe ograniczenia prędkości – Pierwsza motorówka – Jedyne wyjście: samobójstwo – Kto naprawdę wynalazł samochód?
2. Historia pewnej udręki: Wynalezienie maszyny parowej
Upadek dogmatu – Krótka wizyta w szpitalu dla obłąkanych – Na scenę wkracza szybkowar – Sprzeciwy – Watt dokonuje przełomu – Stephenson w krzyżowym ogniu pytań – Nie milknąca krytyka – O człowieku. który urzeczywistnił swoje marzenie
3. Gdy marzenia stają się rzeczywistością: Człowiek zdobywa niebo
Kłopoty prekursorów – Spadochron na pierwszych stronach gazet- Postęp Tajemnicza działalność- Szalony hrabia – Historyczne dokonanie dwóch braci Spór wokół Weisskopfa
4. Odwieczny problem – perpetuum mobile: Robert Mayer formułuje prawo zachowania energii
„Brak zdolności patentowej" – Puszczanie krwi a zasada zachowania energii „Mnóstwo nieuzasadnionych poglądów" – Spóźnione uznanie – Robert Groll: geniusz czy szarlatan?
5. Nie kończący się dramat: Bojkotowane wynalazki współczesności
Potencjał twórczy – „Ciężki kryzys" – Urzędnicza blokada – Skandaliczne protesty – Późna rehabilitacja – Zbędne linie napowietrzne? – Umieranie lasów – Cudowny filtr, którego nikt nie zna
IV Kryzysowy nastrój
1. Zmierzch specjalistów: Źle się dzieje w państwie nauki
Manipulowanie danymi – Naukowa partanina – I autorytetom nieobce jest oszustwo – Kto ocenia rzeczoznawców? – Milczenie profesjonalistów – O handlarzach tytułami i fałszywych doktorach – Roczny obrót- 100 milionów marek
2. Nowy początek: Kilka uwag o nauce przyszłości
Zdolność pojmowania – Wyciąganie konsekwencji
Aneks – Dokumentu
Bibliografia
Indeks

Christian Morgenstern
Niemożliwy fakt

Palmström, człowiek już niemłody,
na zakręcie pewnej drogi
dość statecznie sobie idąc
przez auto stał się prawie inwalidą.

Jak to możliwe – rzekł wstając
i nadal chęć do życia mając
jakby nieszczęść było mało,
że i to się jeszcze stało?

Trzeba by oskarżyć państwo:
złe przepisy, oszukaństwo?
Czy kierowcy pozwolenie
dano wręcz przez przeoczenie?

A może stanowi prawo:
piractwo nie jest zabawą.
Słyszeć sentencję byłoby miło:
„Czy też kierowcy wolno było...?"

Nasz Palmström, cały w kompresach,
niezmordowanie grzebie w kodeksach:
i wie wkrótce, że tą drogą
Auta jeździć już nie mogą!

Jaki wniosek stąd wypływa:
tylko we śnie rzecz możliwa.
Trzeba więc zapisać w rejestr:
czego nie wolno, to nie jest.
Podziękowanie
Autor chciałby podziękować wszystkim osobom i instytucjom, zachęcającym go do pracy nad tą książką i służącym cennymi informacjami. Na szczególne wyróżnienie zasługują: H. Beck, Werner Berends, UMch Dopatka, Flughistorische Forschungsgemeinschaft Gustav Weisskopf, Algund Eenboom, Rudolf Gantenbrink, Helmut Kaiser, Hansjörg Ruh, Laro Schatzer i Richard Vetter.
Luc Bürgin
Wstęp
Gdyby Mona Liza chciała wziąć udział we współczesnym konkursie piękności, słynny uśmiech szybko zniknąłby jej z twarzy. Sytuacja naukowców minionych stuleci także nie byłaby łatwa. Gdyby obecnie chcieli udowodnić swą ogólną wiedzę, szybko zrozumieliby coś, o czym kiedyś nieomal nie mieli odwagi pomyśleć: „obiektywizm" sprawdza się jedynie w kontekście historycznym.
Dopiero teraz uświadomiliśmy sobie, jak szybko zmieniają się w nauce układy odniesienia. Nigdy wcześniej nie było tak widoczne, że to, co dziś nazywamy powszechnie obiektywnym poznaniem, już jutro może okazać się subiektywną opinią.
Społeczeństwo ma skłonność do mniej lub bardziej bezkrytycznego przyjmowania naukowych opinii tylko dlatego, że padły one z ust wykształconych osób. Ów stan utrzymuje się już zbyt długo. Poza tym zawodowe pojedynki autorytetów toczą się zwykle przy drzwiach zamkniętych i przeciętny człowiek nic o nich nie wie. Tak było zawsze, ale w rezultacie społeczeństwo – a z braku krytyki z zewnątrz nierzadko także sami naukowcy – utożsamia naukowe modele z dokładnym odbiciem rzeczywistości.
Istotę tego problemu uświadomiłem sobie w 1994 roku jako gość programu publicystycznego szwajcarskiej telewizji. Pewien specjalista w dziedzinie lotów kosmicznych wyjaśnił, że potencjalne podróże międzygwiezdne są z góry skazane na niepowodzenie: ogranicza je prędkość światła. Prędkości nadświetlne – perorował z oskarżycielsko uniesionym palcem – to czysta utopia i nie mają żadnych podstaw naukowych. „Poruszanie się z prędkością nadświetlną jest po prostu niemożliwe".
Dodajmy: dziś. Ale co będzie jutro, pojutrze albo za sto lat? Nic nie żyje krócej od tak zwanych naukowych faktów, nic nie jest bardziej złudne niż przepowiednie dotyczące rozwoju technologii.
Gdy w 1946 roku w Filadelfii w niektórych domach nagle spadło napięcie, ponieważ po wieloletnich przygotowaniach w pobliskim laboratorium uniwersyteckim uruchomiono wreszcie pierwszy komputer, ENIAC, badacze wpadli w euforię. Mimo że monstrum to zajmowało powierzchnię 140 metrów kwadratowych i ważyło 30 ton, nic nie było w stanie zmącić radości jego twórców. Bądź co bądź mózg elektronowy potrafił wykonać pięć tysięcy operacji dodawania na sekundę, co w owych czasach było prędkością wprost niewyobrażalną...
„Opracowując ENIAC zdobyto doświadczenia, które pozwolą w przyszłości konstruować mniejsze i prostsze maszyny", napisał w dzienniku „Prisma" zachwycony Paul Bellac, kontynuując równie entuzjastycznym tonem: .,Ale nigdy nie uda się zbudować elektronicznych maszyn liczących, które byłyby szybsze od ENIAC-a". Po pięćdziesięciu latach kwitujemy te historyczne słowa pobłażliwym uśmieszkiem.
Znany z odważnych poglądów, zmarły niestety autor książek naukowych, Jacques Bergier, też nie doceniał możliwości komputeryzacji. Na początku lat siedemdziesiątych uznał, że stworzenie „maszyn translacyjnych" jest po prostu niemożliwe, ponieważ kula ziemska jest zbyt mała, aby pomieścić tak rozbudowane i pojemne systemy. Obecnie każde dziecko wie, że dobry program tłumaczeniowy zajmuje jeden CD-ROM.
Ludzie mają widocznie skłonność do przedwczesnego i negatywnego oceniania perspektyw rozwojowych pewnych dziedzin nauki. Niektóre rewolucyjne odkrycia lub idee przez lata bojkotowano i zwalczano tylko dlatego, że dogmatycznie nastawieni luminarze nauki nie umieli odrzucić swych ulubionych, choć przestarzałych i skostniałych idei i przekonań. Jednym słowem: „Niemożliwe!" hamowali postęp nauki, a przykładami można dosłownie sypać jak z rękawa:
• Gdy w XVIII wieku Antoine-Laurem de Lavoisier zaprzeczył istnieniu „flogistonu" – nieważkiej substancji, która wydziela się w trakcie procesu spalania i w którą wierzyli wszyscy ówcześni chemicy – i po raz pierwszy sformułował teorię utleniania, świat nauki zatrząsł się z oburzenia. „Observations sur la Physique", czołowy francuski magazyn naukowy, wytoczył przeciwko Lavoisierowi najcięższe działa, a poglądy uczonego upowszechniły się dopiero po zażartych walkach.
• Gdy w 1807 roku matematyk Jean-Baptiste Joseph de Fourier wystąpił przed Paryską Akademią Nauk z wykładem na temat przewodnictwa cieplnego w obwodzie zamkniętym i wyjaśnił, że każdą funkcję okresową można przedstawić w postaci nieskończonej sumy prostych funkcji okresowych (sinus, cosinus), wstał Joseph-Louis de Lagrange, jeden z najwybitniejszych matematyków tamtej epoki, i bez ogródek odrzucił tę teorię. A ponieważ przeciwko Fourierowi wystąpili także inni słynni uczeni, np. Pierre-Simon de Laplace, Jean-Baptiste Biot, Denis Poisson i Leonhard Euler, musiało minąć sporo czasu, zanim uznano doniosłość jego odkrycia. Obecnie nie można sobie wyobrazić matematyki i fizyki bez analizy Fouriera.
• Gdy w latach czterdziestych XIX wieku John James Waterston, nieznany młody fizyk, przedstawił brytyjskiemu Towarzystwu Królewskiemu swój rękopis, dwaj recenzenci nie pozostawili na nim suchej nitki. Gdyby w 1891 roku fizyk i późniejszy laureat Nagrody Nobla John William Rayleight nie odnalazł oryginalnego rękopisu w archiwach tej szacownej instytucji, na próżno szukalibyśmy w podręcznikach fizyki nazwiska Waterstona. A to właśnie on był pierwszym badaczem, który sformułował tak zwaną zasadę ekwipartycji energii dla specjalnego przypadku. W 1892 roku Rayleight napisał: „Bardzo trudno postawić się w sytuacji recenzenta z 1845 roku, ale można zrozumieć, że treść artykułu wydała mu się nadmiernie abstrakcyjna i nie przemówiły do niego zastosowane obliczenia matematyczne. Mimo to dziwi, że znalazł się krytyk, według którego: »Cały artykuł to czysty nonsens, który nie nadaje się nawet do przedstawienia Towarzystwu«. Inny opiniujący zauważył: »[...] analiza opiera się – co przyznaje sam autor – na całkowicie hipotetycznej zasadzie, z której zamierza on wyprowadzić matematyczne omówienie zjawisk materiałów sprężystych [...]. Oryginalna zasada wynika z przyjęcia założenia, którego nie mogę zaakceptować i które w żadnym razie nie może służyć jako zadowalająca podstawa teorii matematycznej«".
• Gdy pod koniec XIX wieku Wilhelm Conrad Röntgen, odkrywca promieni, bez których trudno sobie wyobrazić współczesną medycynę, opublikował wyniki swoich badań, musiał wysłuchać wielu krytycznych komentarzy. Nawet światowej sławy brytyjski fizyk lord Kelvin określił promienie rentgenowskie mianem .,sprytnego oszustwa''. Friedrich Dessauer, profesor fizyki medycznej, w czasie wykładu wygłoszonego 12 lipca 1937 roku na uniwersytecie w szwajcarskim Fryburgu powiedział w odniesieniu do odkrycia Röntgena: „Nadal widzę sceptyków wykrzykujących: »Niemożliwe!«. I nadal słyszę proroków, wielkie autorytety tamtych lat, którzy odmawiali promieniom rentgenowskim jakiegokolwiek, także medycznego, znaczenia".
• Gdy Werner von Siemens, twórca elektrotechniki, zaprezentował przed Scientific Community teorię ładunku elektrostatycznego przewodów zamkniętych i otwartych, wywołał falę gwałtownych sprzeciwów. „Początkowo nie wierzono w moją teorię, ponieważ była sprzeczna z obowiązującymi w tamtych czasach poglądami", wspominał Siemens w autobiografii wydanej pod koniec XIX wieku.
• Podobnych przeżyć doświadczył William C. Bray z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, gdy w 1921 roku poinformował o zaobserwowaniu oscylującej okresowo reakcji chemicznej. W 1987 roku w fachowym czasopiśmie „Chemical and Engineering News" ukazał się artykuł R. Epsteina, który napisał, że amerykański uczony został wyśmiany i wyszydzony, bo reakcja taka wydawała się niepodobieństwem. I choć odkrycie Braya potwierdzono w teorii i w praktyce, to musiało upłynąć pięćdziesiąt lat, nim uznano znaczenie jego pracy.

Studenci rzadko mają okazję zetknąć się z podobnymi przykładami, ponieważ naukowcy, jak wszyscy inni ludzie, przejawiają osobliwą skłonność do zapominania o rozmaitych „wpadkach", z jakimi na przestrzeni lat musiała się uporać ich dyscyplina wiedzy. Z dumnie wypiętą piersią sprzedają uczniom historię nauki jako pasmo nieustających sukcesów. Wstydliwie przemilczają opowieści o walkach, które poprzedzają wielkie przełomy.
Niniejsza książka poświęcona jest właśnie niechlubnym przykładom dramatów, które rozegrały się w świecie nauki na przestrzeni dziejów. Informacje o pomyłkach i błędnych ocenach rozmaitych dokonań albo pomija się milczeniem, albo opisuje w kilku zawoalowanych zdaniach. Historyczne wypadki mają nam uświadomić, jak szybko mogą się załamać pozornie niezbite doktryny lub poglądy pojmowane niegdyś jako przełomowe i jakimi, często wątpliwymi, strategiami i metodami się posługiwano, aby zdeprecjonować i zniszczyć prowokacyjne idee.
Gdyby udało mi się ponadto uczulić czytelników na czasy współczesne i choć trochę przetrzeć szlaki, które mają nas zaprowadzić w dwudziesty pierwszy wiek, będzie to jak najbardziej zamierzone działanie. Nawet dziś przestarzałe poglądy i klapki na oczach niektórych specjalistów uniemożliwiają postęp, a „definitywnie udowodnione" fakty przysłaniają nam przyszłość.
Pokonanie przeszłości
„Podstawową cechą naukowego dyskursu jest to, że sprzeciw wobec jakiejś nowej tezy staje się tym gwałtowniejszy, im bardziej odbiega ona od obowiązujących doktryn ", stwierdziła kiedyś Evelyn Fox, historyk ż filozof. 1 rzeczywiście, świat nauki często reaguje na nowe idee i odkrycia bardzo nerwowo, a nawet nienawistnie, ponieważ uczone autorytety nie chcą się zmienić i sprzedają nam swoje spekulacje ż ideologie jako „definitywnie udowodnione fakty".
Gdy pojawiają się informacje kwestionujące owe „fakty", natychmiast stają się one niewygodne. Pierwszą reakcją jest ich ignorowanie. Jeśli ten zabieg nie odniesie skutku, podważa się zawodowe kompetencje ich autorów Jest to tym łatwiejsze, że głosiciele nietradycyjnych i niekonserwatywnych poglądów nie należą do doborowego grona luminarzy nauki. Kto chce się wdrapać na akademicki Olimp, musi grzecznie klepać pacierze obowiązujących idei. A kto po wielu latach trudu i znoju dotrze wreszcie na sam szczyt, dwa razy się zastanowi, nim zaryzykuje utratę z trudem wywalczonej pozycji i podejmie próbę głoszenia prowokacyjnych poglądów.
Z wyjątkowego konserwatyzmu słyną egiptolodzy. Solą w oku są im spekulacje na temat wieku piramidy Cheopsa, bo przecież od dawna wiadomo, że gigantyczny kamienny monument wzniesiono ok. 2500 roku prz. Chr, za panowania faraona Cheopsa. Przeprowadzone niedawno przez znanych przyrodników badania metodą 14C, których wyniki zaprezentowano w 1986 roku na międzynarodowym sympozjum w Lyonie, poruszyły środowisko. Okazało się bowiem, że Wielka Piramida jest o wiele wieków starsza, niż zakładano, a taka różnica wymagałaby przeredagowania wielu podręczników Niewygodna sprawa! Jak się zachował kwiat archeologii? Po prostu przemilczał niewygodne dane.
Gdy monachijski inżynier Rudolf Gantenbrink chciał poinformować o wynikach swoich badań w piramidzie Cheopsa i podzielić się egiptologiczną sensacją stulecia, dzwonki alarmowe w głowach ekspertów rozdzwoniły się głośniej niż kiedykolwiek przedtem. Podjęli błyskawiczną decyzję, aby zdyskredytować odkrycie, i tak rozpoczęła się jedyna w swoim rodzaju naukowa farsa...
1. Outsider psuje zabawę: Sensacyjne odkrycie w piramidzie Cheopsa
„Długa historia odkryć pełna jest objawów arogancji i nietolerancji, które doprowadzały do nieustannego wydawania błędnych opinii i odpowiadają za to, że w konfrontacji z nowymi i genialnymi ideami nasze naukowe autorytety nieomal zawsze się kompromitują".
Rolf Schaffranke, inżynier

Zaskakujące znalezisko
Egipt, 1993 rok. Na zlecenie Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Kairze (DAI) monachijski inżynier Rudolf Gantenbrink za pomocą niewielkiego, zdalnie sterowanego robota dokonuje przeglądu południowego szybu piramidy Cheopsa, który ciągnie się w górę od Komory Królowej. Gantenbrink stwierdził, że korytarz jest o wiele dłuższy, niż podaje literatura.
Zainstalowana w robocie kamera zarejestrowała na końcu szybu kamienną płytę z dwoma miedzianymi obiciami. To była prawdziwa sensacja. Kilkumilimetrowa szczelina pod płytą sugerowała, że być może znajduje się tam nie odkryta dotychczas pusta przestrzeń.
Gantenbrink poruszył niebo i ziemię, aby móc kontynuować badania tajemniczej konstrukcji architektonicznej, ale na próżno. Od czasu jego odkrycia wstrzymano wszystkie prace badawcze związane z tą sprawą. Do tej pory krążą najrozmaitsze domysły o powodach tej decyzji. Bez wątpienia podstawowa przyczyna tkwi w tym, że współczesna wiedza o piramidzie Cheopsa nie dopuszcza istnienia jakichkolwiek nieznanych pustych pomieszczeń. Bądź co bądź egiptolodzy, a przede wszystkim nestor badaczy piramid i szef DAI, profesor Rainer Stadelmann, już dawno z dumą zakomunikowali, że Wielka Piramida została przebadana, wymierzona wzdłuż i wszerz i nie kryje absolutnie żadnych tajemnic. Poza tym niespodziewane znalezisko wznowiło dyskusje nad staroarabskimi przekazami o bogato zdobionych tajemnych komorach, które zbudowali konstruktorzy piramidy. Nie muszę chyba dodawać, że nauka uznała te doniesienia za wytwór fantazji jakiegoś bajkopisarza.
„Przypuszczenie graniczące z pewnością, że mogłaby się tam znajdować komora, tak bardzo zaszokowało wszystkich zainteresowanych, że najchętniej powstrzymaliby jakiekolwiek dalsze badania", powiedział Gantenbrink w wywiadzie, którego udzielił w 1994 roku mojemu koledze, publicyście i znawcy Egiptu, Michaelowi Haase. „Od dawna odrzucano istnienie nie znanego dotychczas pustego pomieszczenia, a tu nagle okazało się, że być może trzeba będzie zmienić tę opinię".
Rzut oka wstecz
Historia odkrycia, dokonanego przez Gantenbrinka, sięga 1990 roku, kiedy to Egipski Departament Zabytków zlecił DAI zainstalowanie w Komorze Królewskiej urządzenia wentylacyjnego.
W 1992 roku, równocześnie z pracami montażowymi, które zresztą nie trwały zbyt długo, Rudolf Gantenbrink rozpoczął na zlecenie DAI badanie szybów w Komorze Królowej. Ale w połowie marca 1993 roku, gdy zbliżał się do końca pracy w południowym szybie, Stadelmann odmówił dalszej współpracy i, co za tym idzie, oficjalnego poparcia DAI.
Gantenbrink postanowił kontynuować prace na własną rękę, ponieważ projekt całkowicie zawładnął jego wyobraźnią. Starania zostały nagrodzone: 22 marca robot dotarł do końca korytarza, gdzie natknął się na dziwną, pokrytą metalem płytę, która na jakiś czas uniemożliwiła dalsze badattia.
Gantenbrink zwinął obóz i wrócił do Monachium. Ponieważ DAI nie raczyła poinformować świata o jego odkryciu, przesłał część materiału filmowego dwóm autorom: Robertowi Bauvalowi i Grahamowi Hancockowi, którzy przekazali dokumentację brytyjskim mediom. Kilka dni później o sensacyjnym odkryciu pisano na pierwszych stronach gazet, a spekulacje na temat tajemnej komory obiegły świat. Jedynie szef DAI Stadelmann nie chciał zaakceptować ogólnego entuzjazmu: „To bzdura!", próbował dementować prasowe informacje. „Z pewnością nie ma żadnych innych komór..."
„Nienaukowa pogoń za sensacją"?
Latem 1994 roku wysłałem do profesora Stadelmanna faks z prośbą, aby wyjaśnił mi powody wyraźnego braku zainteresowania kontynuowaniem prac w szybie. 30 sierpnia nadeszła odpowiedź z Kairu, którą w imieniu nieobecnego profesora przysłał dr Cornelius von Pilgrim.
.,Kamień odkryty przez robota pana Gantenbrinka na końcu południowego korytarza spadł na ziemię w czasie budowy piramidy. Nie usunięto zawalidrogi i po prostu ją obmurowano. Bez wątpienia nie są to ruchome »drzwi«. Wykluczone, aby znajdowała się za nim jakakolwiek komora. Poza tym Egipski Departament Zabytków nie wstrzymał prac »w ostatniej chwili«. Planowane zbadanie i zmierzenie korytarza zakończyło się z chwilą dotarcia do ostatniego kamienia. Piramida Cheopsa nie kryje żadnych tajemnic, innego zdania mogą być jedynie »mistycy piramid«. Z naukowego punktu widzenia nie istnieją inne komory grobowe lub skarbce, a wszelkie spekulacje na ten temat służą jedynie nienaukowej pogoni za sensacją".
Gantenbrink kontratakuje
Sprawa nie dawała mi spokoju, więc w czerwcu 1995 roku spotkałem się z Rudolfem Gantenbrinkiem, aby opowiedział mi o kulisach całej historii. Dostałem od niego zgodę na zarejestrowanie rozmowy na taśmie.
„– Panie Gantenbrink, co pan sądzi o liście Pilgrima i jego stwierdzeniu, że piramida Cheopsa została gruntownie zbadana?
– Właściwie brakuje mi słów. Ktoś, kto uparcie twierdzi, że nie ma potrzeby prowadzenia dalszych badań, po prostu kłamie.
Oto jak wygląda sytuacja: Dokonaliśmy odkrycia, nad którym w normalnych okolicznościach nie byłoby żadnej dyskusji. Jedyne, co można stwierdzić, to to, że trzeba kontynuować badania. W tym wypadku cała historia przerodziła się nieomal w wojnę religijną, co oczywiście jest błędem. Skoro wolno mi dojść jedynie do pewnego punktu i ani kroku dalej, ponieważ grozi to obaleniem dotychczasowej wiedzy, sprawa staje się jeszcze bardziej wątpliwa!
– W takim razie w czym upatruje pan przyczyn powściągliwej reakcji DAI?
– Pierwotnie chodziło o czysto wizualne zbadanie szybów. Pomysł z wentylacją pojawił się o wiele później, gdy dostaliśmy już »zezwolenie«. Uwaga skupia się na mnie, ponieważ w chwili dokonania odkrycia nie mieliśmy jeszcze prawdziwej zgody. Oznacza to, że oficjalnie nie mieliśmy prawa robić tego, co tam robiliśmy. I to zdaje się był problem, ponieważ w normalnych okolicznościach powinniśmy natychmiast zgłosić swoje odkrycie odpowiednim władzom.
Według słów Stadelmanna, on sam podjął się załatwienia sprawy. Jeśli jednak wierzyć rozmaitym artykułom zamieszczonym w egipskiej prasie, to nawet po czterech tygodniach od zakończenia prac o znalezisku nie wiedział ani szef Departamentu Zabytków, ani minister kultury!
Nie jestem w stanie szczegółowo wyjaśnić, co poszło nie tak, ponieważ nie widziałem i nie podpisywałem kontraktu na wykopaliska. Nie wiem zatem, co się za tym kryje, ale wydaje mi się, że coś złego. W każdym razie rzucono mnie prasie na pożarcie, ponieważ łatwo było przewidzieć, że odkrycia nie uda się utrzymać w tajemnicy. Poza tym nie rozumiałem, po co ta cała konspiracja.
– W jednym z wywiadów profesor Stadehnann nazwał pana »piramidalnym fantastą«. Jak pan odbiera takie wypowiedzi?
– Uważam, że dyskwalifikują człowieka takiego formatu i pokazują wyraźnie, jakim jest naukowcem. To przecież jasne, że dzięki podobnym opiniom wszyscy inni archeolodzy zostali postawieni w sytuacji, w której z przyczyn naukowo-politycznych nie będą mogli ze mną dalej współpracować, nawet jeśli dobrze mnie znają.
W omawianym wywiadzie Stadelmann sugerował, jakoby tamten projekt konkurował czasowo i finansowo z innymi planami, a to przecież nieprawda: do kontynuowania pracy nie jest mi potrzebna żadna pomoc. Poza tym sprawa jest już wstępnie sfinansowana. Mimo to Stadelmann utrzymuje, że trzeba by przez nią odłożyć na bok jakieś bardzo ważne przedsięwzięcia, na przykład usuwanie skutków niszczenia środowiska naturalnego. To kompletny nonsens, ponieważ środki, jakie mamy, wystarczyłyby na dokładniejsze zbadanie północnego szybu, ostatniej nie poznanej jeszcze części Wielkiej Piramidy".
Mylące wypowiedzi
Wzburzenie Gantenbrinka jest zrozumiałe. Nawet artykuł o zbadanym przez niego korytarzu, zamieszczony w czasopiśmie wydawanym przez Niemiecki Instytut Archeologiczny, został – bez wcześniejszego porozumienia – tak przeredagowany językowo, że jego treść bez trudu dawała się dopasować do hipotez Stadelmanna.
A są to hipotezy, z którymi Gantenbrink – bądź co bądź technik z wykształcenia – nie może się zgodzić bez zastrzeżeń. „Stadelmann to bez wątpienia sława w swojej dziedzinie", wyjaśnił. „Niestety muszę mu odmówić zdolności rozumienia procesów technicznych, co zresztą nie należy do zadań filologa. Ale w takim razie nie powinien się wypowiadać na ten temat. W końcu ja nie mieszam się w sprawy stricte archeologiczne!"
Ktoś, kogo zainteresowała ta sprawa, może sięgnąć do oryginalnego artykułu Gantenbrinka opublikowanego w czasopiśmie „G.R.A.L." (nr 6/1994), do którego wydawca Michael Haase dołączył szczegółową listę nawet najmniejszych, ale zmieniających sens wypowiedzi zmian wprowadzonych przez redakcję „Mitteilungen des Deutschen Archäologischen Instituts". Z równą precyzją berliński publicysta udokumentował językowe i merytoryczne „szachrajstwa" w artykule Stadelmanna, które zgrabnie wprowadzają w błąd laika.
Chciałbym tu zacytować krytyczny wniosek Haasego: „Jako dziennikarzowi. zajmującemu się nauką, trudno mi zrozumieć, dlaczego manipulowano wypowiedziami i ocenami eksperta. Przeredagowano zarówno fragmenty stricte techniczne, jak i te, które dotyczyły konstrukcji budowli. W rezultacie nie zaznajomiony z tematem czytelnik otrzymał częściowo zmienione i zniekształcone informacje o okolicznościach sprawy i faktycznych wynikach przeprowadzonych badań. Narzuca się wniosek, że zamieszczone w artykule techniczne oceny Gantenbrinka zdają się nie pasować do „modelu interpretacyjnego", na którym opierają się zainteresowani archeolodzy i redaktorzy.
Archeologiczny skandal
15 sierpnia 1995 roku telewizyjny magazyn „Spiegel-TV" zaskoczył widzów informacją, że kanadyjska firma Amtex przejmuje wraz z DAI i Egipskim Departamentem Zabytków projekt zbadania szybu Gantenbrinka. W liście prezesa Amtex-u Petera Zuuringa z 14 lipca 1995 roku do redakcji telewizji była nawet mowa o „bezpośrednim otwarciu komory". (Ponieważ sprawa wydała mi się interesująca, wysłałem do Amtexu list i 22 sierpnia 1995 roku nadeszła odpowiedź, w której posłużono się identycznym sformułowaniem.)
Najwyraźniej osoby zainteresowane piramidą postanowiły zignorować zdobyte wcześniej doświadczenia i zacząć od zera, ale tym razem bez Gantenbrinka. „Z punktu widzenia nauki to całkowity nonsens", podsumował trafnie te zabiegi Gantenbrink, gdy zadzwoniłem do niego po emisji wspomnianego programu.
„Według pierwszych informacji Amtex zamierza wydrzeć korytarzowi jego tajemnicę kilofami. Cóż za beztroska decyzja. Pytam tylko: Po co konstruowałem tak drogiego i skomplikowanego robota, skoro równie dobrze można się posłużyć młotem? Mogę jedynie powtórzyć, że rozmawiałem z Egipcjanami, którzy niedwuznacznie dali mi do zrozumienia, że mam kontynuować badania".
W 1996 roku nikt już nie mówił o kilofach. Za to 31 marca „Egyptian Gazetce" poinformowała czytelników, że Egipcjanie zamierzają wyjaśnić tajemnicę korytarza używając w tym celu własnego robota. Stadelmann nie mógł lub nie chciał potwierdzić tej sensacji. 30 kwietnia 1996 roku dostałem od niego faks, w którym napisał, że chwilowo nie planuje się wznowienia prac, ponieważ trzeba wykonać pilniejsze badania, których celem jest ratowanie zabytków starożytności. „Poza tym nikt mnie nie pytał ani też nie poinformował, że DAI i Amtex będą wspólnie pracować w piramidzie. Władze egipskie także nie ujawniły takiego zamiaru i nie wydały zezwolenia".
Co innego twierdził Stadelmann w wywiadzie udzielonym Torstenowi Sasse, gdzie winę za opóźnianie prac badawczych zrzucił na Egipcjan: „Strona egipska odebrała nam koncesję i poinformowała mnie, że Departament Zabytków postanowił samodzielnie kontynuować badania". (Wywiad wyemitowano 4 kwietnia 1996 roku w ramach audycji stacji ARD „Kontraste".) Dr Mohamed Nur el Din, sekretarz generalny Egipskiego Departamentu Zabytków, zdementował tę wypowiedź: „Zatrzymanie robót było decyzją DAI. Jeśli złożą wniosek o kontynuowanie prac, to naturalnie się nim zajmiemy''.
Czas na niewesołą konkluzję: Naukowe przepychanki trwają już prawie trzy i pół roku, opóźniając prace nad wyjątkowym znaleziskiem archeologicznym, które może mieć kolosalne znaczenie dla historiografii egiptologicznej.
Jeśli nic się nie zmieni, to być może Rudolf Gantenbrink podzieli los wielu znanych nie tylko z historii niekonwencjonalnych myślicieli, których nazwiska stały się symbolami znaczących przełomów w nauce. Zanim jednak uznano i doceniono doniosłość ich dokonań, zarzucano im brak fachowości i często przez dziesiątki lat musieli znosić ignorancję lub kpiny oficjalnej nauki.
II Zapoznani geniusze
Zapoznani geniusze rodzili się od początku dziejów. Galileusz jest jedynie najwybitniejszym przedstawicielem licznego grona naukowych pionierów i indywidualistów, którzy na przestrzeni minionych stuleci zostali zmuszeni do milczenia.
Niedocenieni geniusze zainteresowali profesora Hansa Schadewaldta, emerytowanego dyrektora Instytutu Historii Medycyny Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie. „Będąc znawcą historii medycyny, już dawno zauważyłem, że w wielu wypadkach na skutek najrozmaitszych trudności nie poznano się na wartości licznych, dosłownie podanych na tacy odkryć i że musiało minąć wiele lat, a nawet wieków, zanim doczekały się one sprawiedliwej oceny", potwierdził w skierowanym do mnie liście z 1995 roku.
Profesor Schadewaldt tłumaczy przyczyny tej sytuacji panującymi w danym okresie warunkami, a także nieciekawymi układami personalnymi na wydziałach uniwersyteckich. „Jestem pewien, że nawet obecnie może dojść do tego, że jakieś doniosłe odkrycie nie zastanie natychmiast zaakceptowane".
W innym miejscu profesor napisał: „Nawet najznamienitszym naukowcom, których prace kierowane są przed opublikowaniem do recenzentów, zdarza się popełnić błąd merytoryczny, który później trzeba sprostować, co często wymaga niezwykle żmudnej pracy. Dzieje się tak, ponieważ w wielu wypadkach ostateczne uznanie lub odrzucenie jakiejś hipotezy łączy się z przeprowadzeniem nowych badań i analiz".
Na pytanie, czy częściową winę za taki stan rzeczy ponosi także system, Schadewaldt odpowiedział powściągliwie: „Nie sądzę, żeby zmiana w funkcjonowaniu struktur akademickich przyniosła poprawę tej bezspornie godnej pożałowania sytuacji ". Zdaniem profesora znacznie istotniejszą rolę odgrywa tak zwane „naukowe szczęście": Czy odkrywca publikuje swoją pracę u odpowiedniego wydawcy? Czy spotyka na swej drodze mecenasów lub ludzi o otwartych umysłach, którzy natychmiast pojmą znaczenie jego odkrycia i będą go popierać?
Cóż, nie zadowala mnie taka argumentacja, podobnie jak uspokajające frazesu o rzekomo znikomej liczbie podobnych incydentów, ponieważ nie tylko środowisko nauki zdaje się być w pełni świadome faktu, iż mimo ogólnego postępu system zabrnął w ślepą uliczkę.
Starania naukowców skupiają się obecnie głównie na ugruntowywaniu obowiązujących prawd. Poszukiwanie prawdy zmieniło się w poszukiwanie pewności. Niekonwencjonalne poglądy i kreatywność są coraz mniej pożądane. Jest to tym bardziej godne pożałowania, że tam, gdzie wszechwładnie panują wyłącznie z góry akceptowane poglądy i tradycyjne postawy, rzadka dochodzi do znaczących odkryć i przełomowych dokonań.
Z perspektywy czasu nietrudno też zauważyć, że wielu pionierów, którzy odnieśli sukces, musiało utorować sobie drogę kosztem wielkich osobistych wyrzeczeń. Najwyższy czas wyciągnąć odpowiednie wnioski z przeszłości.
1. Zamieszanie w wieży z kości słoniowej: Przełomowe dokonania w medycynie, których nikt nie chciał zaakceptować
„Propagując jakąś teorię wystarczająco długo, przekazujemy ją pokoleniom studentów jako kanon, który z czasem urasta do rangi dogmatu, a nawet niekwestionowanego odbicia rzeczywistości".
Thomas von Randow. publicysta naukowy

Niewielkie ukłucia, olbrzymie działanie
„Zaburzenia snu można leczyć akupunkturą skutecznie i bez wystąpienia skutków ubocznych". To zaskakujące stwierdzenie nie pochodzi z ogłoszenia zachwalającego kontrowersyjną medycynę alternatywną. Zaczerpnąłem je z komunikatu dla prasy wydanego 17 czerwca 1996 roku przez Szwajcarski Fundusz Narodowy, którego celem jest między innymi popieranie badań naukowych.
Fundusz Narodowy przejął patronat nad badaniami w grupie czterdziestu ochotników cierpiących na bezsenność. Oddajmy głos kierującemu projektem dr. Hamidowi Montakabowi: „Pacjentów podzielono na dwie grupy. Pierwszą poddawano terapii akupunkturą. W trakcie trzech do pięciu seansów terapeuta stymulował igłami wybrane punkty na meridianach (kanałach energetycznych, w których, według medycyny chińskiej, gromadzi się w ciele energia życiowa). Punkty na meridianach określano indywidualnie dla poszczególnych pacjentek i pacjentów. Osoby z drugiej grupy nakłuwano w punktach »obojętnych«, obok meridianów".
Oto wynik eksperymentu: Reakcja pierwszej grupy na tę wykpiwaną przez oficjalną medycynę metodę leczenia była bardzo pozytywna. U wielu pacjentów bezsenność ustąpiła. W drugiej grupie nie odnotowano korzystnych zmian. „Nawet złudne przekonanie chorych, że są poddawani fachowej akupunkturze, nie przywróciło im snu", podsumował Montakab.
Przeprowadzone pod kierunkiem Montakaba badania są częścią programu Szwajcarskiego Funduszu Narodowego dotyczącego „medycyny komplementarnej". „Niedoceniana przez naukę i władze medycyna komplementarna musiała całymi latami funkcjonować w cieniu", podsumował przedstawiciel Funduszu dr François Kästli, który zauważył konieczność propagowania programu medycyny alternatywnej. „Obecnie jest ona tolerowana, ale na pewno nie akceptowana". Można jedynie mieć nadzieję, że dzięki intensywnym staraniom nauki lepiej zrozumiemy kompleksowe metody leczenia.
Ta pomyślna, choć spóźniona decyzja to ukłon w stronę filozofii pewnego lekarza, który prawie pięćset lat temu za sprawą porywczego temperamentu i bezkompromisowego podejścia do zawodu musiał na łeb na szyję uciekać ze Szwajcarii. Nieprzejednanie bronił ścisłego powiązania wiedzy książkowej z przekazywaną ustnie tradycją medycyny ludowej, a poza tym sam ją skutecznie praktykował. A to bardzo się nie podobało jego przywiązanym do tradycji kolegom po fachu...
Tajemniczy gość
„Doktor cudotwórca" pojawił się na ulicach Bazylei w XVI wieku. Wyglądem niczym się nie różnił od zwykłego woźnicy, z wyjątkiem noszonego dumnie u boku olbrzymiego oburęcznego miecza.
Przybysz szybko zdobył sławę znakomitego medyka, a bazylejczycy szeptali na jego widok: „To ten słynny Theophrastus". Jego graniczące nieomal z cudem osiągnięcia budziły podziw i najwyższe poważanie.
I zaiste, niezwykła była to postać i nadzwyczajny lekarz. Uwielbiany i powszechnie szanowany przez prostych ludzi, pozostawił pisma, w których przewidział wiele późniejszych dokonań i odkryć medycyny.
Dopiero teraz nauka zaczyna mu przyznawać należne, choć spóźnione o ponad czterysta lat miejsce. Otoczony legendą Paracelsus, bo takie sobie nadał imię, został obwołany przez znamienitego psychoanalityka Carla Gustava Junga, jedną z wielkich postaci Renesansu, której umysł nadal pozostaje dla nas zagadką. [...] Upatrujemy w nim pioniera nie tylko medycyny chemicznej, lecz także psychologii empirycznej i terapii psychologicznej".
Kim jednak był Paracelsus i co właściwie robił w Bazylei?
Wypowiedzenie wojny medycznym autorytetom
Theophrastus Bombastus Aureołus von Hohenheim, bo tak brzmiało jego pełne nazwisko, urodził się pod koniec 1493 roku w Einsiedeln w Szwajcarii. Jego ojciec był niemieckim lekarzem, matka Szwajcarką. W 1513 roku młody Theophrastus podjął studia medyczne na uniwersytecie w Ferrarze (Włochy). Po ich ukończeniu prowadził życie wędrownego lekarza.
W 1524 roku Paracelsus zaczął praktykować w Salzburgu. W 1527 roku dotarł przez Strasburg do Bazylei, gdzie powołano go na stanowisko lekarza miejskiego. Sytuacja polityczna Bazylei była wówczas bardzo pogmatwana. Znawca życia i dzieła Paracelsusa, doktor Hans Karcher: ,. W czasach zbliżającej się reformacji magistrat i uniwersytet nie pozostawały ze sobą w dobrych stosunkach. Doszło więc do tego, że mianowanie Paracelsusa odbyło się bez wiedzy fakultetu medycznego".
W ten oto elegancki sposób chytrzy rajcowie uniknęli dyskusji z gronem bazylejskich profesorów, którzy bez wątpienia zaprotestowaliby przeciwko awansowi medycznego reformatora. A ponieważ lekarz miejski od dawna miał prawo prowadzenia wykładów na uniwersytecie, urzędnicy upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu i uznali sprawę za załatwioną.
Paracelsus pojawił się w Bazylei święcie przekonany, że będąc profesorem poprowadzi wykłady dla studentów. Mianowanie przepełniło go entuzjazmem, poczuł przypływ nowych sił: Tutaj na pewno będzie można coś zrobić! Spotka młodych, zainteresowanych słuchaczy, których mysi nie została jeszcze skażona skostniałymi dogmatami.
Wkrótce wybuchł pierwszy skandal. Paracelsus prowadził niektóre wykłady po niemiecku, a nie, jak to było w powszechnym zwyczaju, po łacinie. „Moim zamiarem jest wyłuszczenie powinności prawdziwego lekarza, i to po niemiecku, tak aby każdy mógł mnie zrozumieć".
Kierował się dewizą: doświadczenie i własne poglądy w miejsce powoływania się na autorytety. Studenci dziękowali mu na swój własny sposób – przybywając tłumnie na wykłady, ale koledzy uniwersyteccy nie kryli niezadowolenia w obliczu tak wielkiej zuchwałości i braku szacunku, które przeczyły pielęgnowanej przez nich tradycji.
W płomiennym piśmie z 5 czerwca 1527 roku Paracelsus wyłuszczył bazylejczykom swoje pedagogiczne credo: „[...] chcemy ją [medycynę przyp. aut.] oczyścić z najcięższych błędów, nie okazując przywiązania do reguł starców, lecz wyłącznie do tych, które zdobyliśmy z natury rzeczy i własnych przemyśleń i które okazały się skuteczne po wielu próbach i doświadczeniach. Każdy wie, że większość dzisiejszych lekarzy wyrządziła chorym najstraszliwsze szkody stosując się niewolniczo do słów Hipokratesa, Galena, Awicenny i innych, jak gdyby ich słowa równe były wyroczni Apollina, której brzmienia nie wolno zmienić nawet odrobinę. Z woli bożej można dojść w ten sposób do tytułu doktora, ale nigdy nie będzie się prawdziwym medykiem.
Warunkiem bycia lekarzem nie jest tytuł i dar wymowy, znajomość obcych języków czy lektura licznych książek [...], lecz najgłębsze poznanie istoty rzeczy i tajemnic natury, które równoważą wszystko inne [...].
Pragnąc urzeczywistnić choć część własnej metody nauczania, codziennie [...] w czasie dwóch godzin praktycznej i teoretycznej nauki lekarskiej będę z największą pilnością i ku pożytkowi słuchaczy publicznie wyjaśniał podręczniki medycyny wewnętrznej i chirurgii, których sam jestem autorem. Podręczniki te nie są wyżebrane z ksiąg Hipokratesa, Galena lub innych, lecz przekazują to, czego nauczyli mnie najwięksi nauczyciele – doświadczenie i własna praca. Praktyka i rozważania służą mi za dowód, nie zaś powoływanie się na autorytety. [...]
Aby trochę unieść zasłonę tajemnicy, mogę [...] powiedzieć, że nie ma u mnie mowy o kompleksji i podstawowych sokach, od których wywodzi się błędnie wszystkie choroby, o czym wiemy z dawnych dzieł, a czym tłumaczy się lekarzom choroby, ich przyczyny, krytyczne dni etc. [...] Wyrokować zaś będziecie mogli dopiero po wysłuchaniu Theophrastusa".
Intrygi
Niewygodny wywrotowiec nie idzie na żaden kompromis. W walce z tradycyjnymi poglądami posuwa się aż do publicznego spalenia medycznych dzieł propagatorów konserwatywnej szkoły. W odpowiedzi uniwersytet w Bazylei zabrania mu wstępu do sali wykładowej, odbiera prawo promocji i wyklucza z fakultetu.
Między fakultetem i bazylejską radą miejską rozgorzał prawniczy spór, którego stroną był Paracelsus, gwałtownie sprzeciwiający się niesprawiedliwym restrykcjom. Udało mu się nawet spowodować cofnięcie zakazu, ale głosy zawistników stały się przez to jeszcze głośniejsze. Koledzy coraz częściej nazywali go szyderczo „cudownym uzdrowicielem" i „szarlatanem".
Poznając pisma i poglądy Paracelsusa, trudno nam uwierzyć w taki ogrom ignorancji. Miałoby się ochotę skwitować wszystko uśmiechem, gdyby nie pamięć o dramatycznym zakończeniu całej tej historii. Pozyskując do współpracy kilku studentów, fakultet medyczny zredagował pismo polemiczne, w którym naczelnego medyka miasta nazwano ordynarnie Cacophrastusem [Caco (łac.) – wypróżniać się, oddawać kał (przyp. red. pol.).], nie wspominając o bardziej wulgarnych sformułowaniach.
Gdy jeden z kanoników odmówił Paracelsusowi umówionej zapłaty za skuteczne wyleczenie swoich przypadłości, miarka się przebrała. Paracelsus wszczął proces i przegrał. W gniewie tak bardzo obraził radców Bazylei, że musiał liczyć się z poważnymi konsekwencjami. W lutym 1528 roku, po jedenastu zaledwie miesiącach, Theophrastus von Hohenheim został zmuszony do pospiesznej ucieczki za granicę.
„Ogólne oburzenie"
Zmieńmy scenerię. Mamy rok 1892. Wąsaty mężczyzna w kwiecie wieku patrzy z dumą w oczy swej młodej żony: „Przynieś mi najlepszy surdut. Ogłaszając tak doniosłe odkrycie, trzeba wyglądać schludnie!"
Carl Ludwig Schleich (1858-1919) jest pewien, że odniósł sukces. Po raz pierwszy w historii medycyny udało mu się opracować metodę znieczulania określonych obszarów ludzkiego ciała. Opracował użyteczną alternatywę stosowanej dotychczas ogólnej narkozy, która wymagała podania pacjentowi przed operacją porządnej dawki chloroformu.
Bez wątpienia chloroform dobrze spełniał swoje zadanie, ale od dawna było wiadomo, że wywołuje często niebezpieczne skutki uboczne, na przykład uszkodzenie wątroby. Metoda Schleicha, zwana dziś znieczuleniem miejscowym, miała to wszystko zmienić. Jej skuteczność potwierdziły doświadczenia na wielu pacjentach, nadszedł więc czas, aby zainteresować nią świat medyczny.
W opublikowanej w 1920 roku autobiografii Schleich wspominał: „W kwietniu wystąpiłem na kongresie chirurgów. Trzymając w dłoni rękopis, wszedłem na podium. Sala była pełna. Zacząłem spokojnie czytać, protokolant stenografował. [...] Kiedy doszedłem do słów: »Uważam, że z ideowego, moralnego i karnoprawnego punktu widzenia nie ma żadnych podstaw do stosowania niebezpiecznej narkozy tam, gdzie wystarcza ta metoda«, zapanowało ogólne oburzenie, które tak mną wstrząsnęło, że niewiele brakowało, żebym upadł.
Von Bardeleben [przewodniczący kongresu – przyp. aut.] długo potrząsał dzwonkiem uciszając salę. Kiedy się trochę uspokoiło, powiedział: »Szanowni koledzy! Gdy ktoś miota nam w twarz takie argumenty, jakie znalazły się w konkluzji prelegenta, mamy prawo odstąpić od wyznawanej przez nas zasady niepoddawania niczyich słów krytyce i dlatego pytam zgromadzonych: Czy ktokolwiek jest przekonany o prawdziwości przedstawionych tu argumentów? Jeśli tak, proszę unieść rękę!« (Cóż to za bezsens, głosować za lub przeciw prawdziwości jakiegoś odkrycia?) Nikt nie podniósł ręki! Stanąłem przed podium. Chciałem powiedzieć: »Panowie! Proszę, przyjrzyjcie się tej sprawie. W każdej chwili jestem gotów udowodnić, że mam rację. Nie kłamałem!« Krzyknąłem: »Proszę o głos!« »Nie!«, zagrzmiał von Bardeleben, ciskając błyskawice spod zmarszczonych groźnie brwi. Wzruszyłem ramionami i wyszedłem".

CD
54.Wszystkie znane chemiczne pierwiastki materialne. czyli elementa chemiczne, których liczba dotąd nie jest zakończoną, i prawdopodobnie nigdy się nie zakończy, nie są materjami obsolutnemi, tylko w istocie relatywnemi, mianowicie takowemi, jeszcze z dalszych pierwiastkowych jednostek skladanemi, dla potęgi energicznej, t. j. przez silę na wskróż przenikalnemi istotami materjalnemi, — gdy natomiast materja obsolutna stawia każdemu wpływowi energitycznemu tak potężny opór, że jej masa przez żadną siłę przeniknięta być nie może, więc też i jej agregat nie może uledz jakiejkolwiek zmianie, bowiem siła działająca na odnośną absolutna materję koncentruje całą swoją potęgę jedynie na zewnętrznej powierzchni odnośnej nieprzeniknionej masy absolutnej.
Wszystkie te zmysłowo uchwytne objawy energetyczne, które obecna nauka ściśle klasyfikuje jako odmienne rodzaje sił fizykalnych, są w rzeczywistości istotnemi objawami dokonanej pracy za pośrednictwem jednej i takiej samej prototypowej siły zasadniczej, której czynność w przeróżnych oporach materialnych, zmysłowo uwydatnia też przeróżne wyniki objawów fizykalnych. Każde poszczególne wrażenie zmysłowe wynika z dokonanej współczynności czterech zasadniczych istot zmysłowo nieuchwytnych, które kapłanie egiptscy już kilka tysięcy lat przed erą chrześcijańską nazwali: „NET. NEF, SEBAK, SECHET"! — Według odnośnego pojęcia to „NET" oznacza materję prototypową, jako matkę wszystkiego na ziemi jak i w całym też wszechświecie od wieczności do wieczności, — a w ten sposób jest też do wytłumaczenia sławny napis na osłonie w SAIS : „Jestem wszystkiem co było i będzie a tajemnicy mojego jestectwa żaden śmiertelnik nie rozjaśni".
Te słowa tworzą i zawierają istotny dowód, jak głęboko naukowo zapatrywali się ówcześni kapłani nauki na istotę i jestectwo tak materji ziemskiej, jak i wszechświatowej.
„NEF" oznaczę siłę prototypową, to jest tą twórczą siłę, która nadaje formę i życie bezwładnej i opornej materji tak na ziemi, jak i w nieskończoności wszechświatowej!
„SEBAK" oznacza czas, czyli ten spóźniony moment lub też odłam wieczności, jaki się ujawnia przy pokonywaniu oporu materialnego przez czynność energityczną w składzie mas materjalaych, lub też przez zmianę sytuacji tychże we wolnej przestrzeni.
„SEOHET" oznacza bezgraniczną przestrzeń wszechświatową, w której się ujawnia i zanika do wieczności, ten cały organami zmysłowymi uchwytny i dla świadomości indywidualnej przystępny świat.
Te cztery elementarne czynniki, mianowicie: „Materja, Siła, Czas i Przestrzeń, które są zasadniczą podwaliną każdego fizykalnego, — dokonaną pracę zawierającego, a przeto zmysłowo uchwytnego objawu fizykalnego, tworzą według zapatrywania kapłanów egipskich istotę Boga „AMUNA” — uzasadniają możność rozpoznawania odwiecznej prawdy panującej w całej przyrodzie. Tej istocie naukowej oddawano też wszelką część Bożą, — bowiem wszelkie poznanie do jakiego człowiek dochodzi w toku życia na ziemi oraz i te wszystkie zdolności, jakie odziedziczył w spadku życiowym po swoich przodkach, mają swój początek i rozwój w odnośnych, dokonanych faktach fizykalnych, jakie, organizm ludzki zdołał pochwycić na podstawie działalności zmysłowej.
Obecna nauka ścisła w swojej ustalonej zarozumiałości nie liczy się wcale z odkryciami zawartemi w nauce wschodniej, ani też z nauką minionych prahistorycznyeh czasów, owszem w swojej zmaterializowanej wyższości uważa i tłumaczy takową, jako objawy dziecinnych wybryków, niedojrzałych pokoleń ludzkich, i dlatego też karmi młodzież nowoczesnym pokarmem duchowym zgotowanym na naukowo-zbawiennym żarze matematycznie wyspekulowanego eteru kosmicznego dodatkowo zaprawionego elektronami, jonami i innemi frazesami pozytywnej nauki ścisłej przejętej hyperpraktyczną wartością materjalną. [MrHopen: wg col Beardena - Maxwell pisząc 20 równań w kwaternionach rozprawił się z elektrodynamiką traktując eter jako fluid, później Heaveside czyniąc a priori pewne założenia zredukował je do czterech szeroko znanych równań zwanych dziś równaniami Maxwella. Zatem współczesny elektromagnetyzm 3D jest oparty na dynamice płynów, czyli na eterze Eurela.] Znamiennie wyraził się Aleksander Wielki do Aristotelesa, gdy ten go uwiadomił o tem, że spisał ogólnie zrozumiale wszelką pritez niego ustaloną naukę, która posłuży do rozwoju ogólnej oświaty. — „Jeżeli ty tak zrobiłeś, to cóż pozostaje dla nas, kierujących losami tego plebsu"?
Teraźniejsi apostołowie nauki nie zaspakajają się; jedynie tym moralnym zadowoleniem, jakie ujawnia się w duszy człowieka pracującego i myślącego „Con amore" dla ogólnego dobra, — lecz szukają swojego ziemskiego zbawienia w zdobyciu majątków, odznaczeń, nagród Nobla, dominujących stanowisk, politycznych zaszczytów ect. ect. — zasadniczo wykoleili się na gorliwych pomocników szachrujacego kapitalizmu i stali się zupełnie zależnymi od sfer takich, które w dawniejszych czasach prawdziwy mędrzec naukowy nie tylko ignorował, lecz nawet z pewna pogardą i wstrętem omijał.

55. Zwyczajnie przypisuje się reprezentantom nauki, że są intelektualnemi twórcami wszelkich wynalazków i odkryć naukowych, co jednakże też tak nie jest — bowiem największa część ważnych wynalazków i odkryć pochodzi od osób nie mających nic wspólnego z uprzywilejowaną ścisłą nauką, — jednakże ulepszenia i dalszy rozwój wynalazków pochodzi często od badających sfer naukowych, które zwyczajnie przystosowują swoje teoretyczne poglądy i matematyczne obliczenia do już gotowych objektów powstałych na podstawie wytrwałej żmudnej pracy, umysłowych wysileń i niestrudzonych pomysłów wynalazców, którzy często całe życie poświęcili danemu wynalazkowi, lub odkryciu, a w istocie zamiast pomocy naukowej, zwyczajnie doznawali tylko przykrego zawodu i odstraszającej krytyki, dostawszy się ostatecznie w drapieżne szpony kapitalizmu kończą w rozpaczy i nędzy, gdy kapitalistyczny spólnik wzbogaca się na tym samym wynalazku, pomimo ochrony patentowej, która w praktyce najczęściej zawodzi.
Dla stwierdzenia poprzednich uwag, przytacza się kilka przykładów, mianowicie: Cała poważna nauka chemji zawdzięcza swoje istnienie alchemicznym dyletantom, którzy szukając za kamieniem mędrców i receptą do fabrykacji złota z podrzędnych metali, ugruntowali zasadniczy fundament pod poważną naukę chemji.
Pierwszą atmosferyczną maszynę parową systemu Newcomena i Cawleya skonstruował zawodowy szklarz razem z handlarzem żelaza. Dalszy poważny rozwój tej silnicy parowej uskutecznił James Watt, syn sklepiczarza z Grenock, jednoroczny uczeń mechanika kompasów i sextantów Johna Morgana w Londynie, zastosowawszy do podobnej maszyny ciśnienie pary o naprężeniu kilku atmosfer, założył pierwszą fabrykę maszyn parowych w spółce z Boultonein w Soho. Wynalazca parowej lokomotywy Georg Stepenson bremser w kopalni, był synem prostego palacza, zajętego w kopalni węgla i nie posiadał głębszej nauki szkolnej. Parowy kocioł rurowy, który uzasadnił nadspodziewaną skuteczność lokomotywy skonstruował za poradą pewnego inżyniera francuskiego.
Wynalazca okrętu parowego Fulton, nie był też uczonym, uczył się złotnictwa, był przez pewien czas malarzem, a następnie z Robertem Levingstonem zbudowali mały statek parowy.
Wynalazca telegrafu elektrycznego Morsee, był malarzem i nie posiadał żadnych studjów akademickich.
Wynalazca porcelany francuskiej Palissy, był prostym garncarzem, — zaś wynalazca prawdziwej porcelany saskiej, zupełnie podobnej do chińskiej, był alchemikiem.
Wynalazca kamiennych naczyń Wedgwood. był prostym garncarzem.
Sławny fizyk Farady, który zasadniczo ugruntował swojemi licznemi doświadczeniami teraźniejszą elektrotechnikę, był synem kowala, uczył się introligatorstwa, byt następnie laborantem w laboratorjum prof. Davy"ego, a równocześnie służącym pani prof. Davy, — aż w ostatku stał się następcą Dave’go w odnośnym zakładzie naukowym, — jego niestrudzona praca i głębokość badania w dziedzinie elektryczności ugruntowały jemu nieśmiertelność.
Zasadę dynamoelektryczną, o którą sprzeczali się Wheatstone i Werner Siemens, odkrył przypadkowo LAD, fabrykant calówek w Londynie, w momencie gdy przypadkowo ręcznie uruchomiono motory elektryczne w kierunku odwrotnym od tego w jakim się obracały pod wpływem napędu dostarczonego prądu elektrycznego.
Pojecie o ekwiwalencie ciepła z pracą odkrył Niemiec, lekarz okrętu holenderskiego w czasie podróży do Indji, Robert Mayer, a dalej rozwinął i udowodnił piwowar angielski Prescot Joule, a w ostatku teoretycznie opracował Clausius, bowiem początkowo niemieckie korporacje naukowe odrzucili pracę Dr. Mayera, doprowadzając go do rozpaczy, zaś obecnie szczycą się z takowej, gdyż istotnie rozwój maszyny parowej uzyskał w tym odkryciu niezaprzeczoną podstawę.
Bawarczyk Frauenhofer, którego spostrzeżenia optyczne ugruntowały analizę spektralną, jedno z najcudowniejszych odkryć naukowych, był poprzednio wątłym uczniem szklarskim.
Franklin, wynalazca gromochronu nie był wcale uczonym elektrotechnikiem, tylko praktycznym drukarzem!
Niepce i Dageurre, zasadniczy wynalazcy fotografji nie byli wcale chemikami, Dageurre był malarzem.
Jaquard, wynalazca mechanicznego warsztatu tkackiego, był prostym tkaczem.
Herschel, sławny astronom był zawodowym muzykantem.
Sławny filozof Baruch d Epinoza, Spinozza, zasadniczo zajmował się szlifowaniem szkieł optycznych.
Jeszua ben Hanozri był stolarzem i jako członek esejczyków zajmował się leczeniem ziołami.
Sławny odkrywca nowoczesnych poglądów astronomicznych Mikołaj Kopernik był księdzem rzymsko-katolickim.
Na objawy ciśnienia powietrza atmosferycznego natknęli się przypadkowo studniarze florentyńscy, a Toricelli, uczeń Galilejego, wyświetlił odnośne zjawisko jako objaw wynikający z nacisku powietrznego, który w odnośnym przypadku był niewystarczającym do podniesienia słupa wody ponad 10-metrów co naturalnie przez ówczesnych naukowców tak samo było nieprzychylnie przyjętem, jak system Kopernikański, zawzięcie broniony przez Galileusza z Pisi, po którym pamiętne pozo¬stały klasyczne słowa: „EPUR SI MOEVE" jako rozpaczliwa odpowiedź komisji ówczesnych potentatów naukowych, posługującej się torturami dla osiągnięcia zeznań zgodnych z życzeniem odnośnej komisji naukowej!
Prof. Galvani przypadkowo odkrył objawy prądu elektrycznego powstałego przy styku dwóch odmiennych metali, w czasie przygotowania żabich udek dla sporządzenia boulionu, zaordynowanego przez lekarza dla jego chorej małżonki LUCII. — Galvani twierdził, że odkrył siłę życiową, — zaś Volta, który powtórzył odnośne doświadczenie oświadczył, że objawy odkryte przez Galvaniego są identyczne z prądem elektrycznym. Wynalazca telefonu elektrycznego BEL był zniewolonym procesować, się przez 17 lat, jak długo istniał jego patent amerykański.
To samo spotkało wynalazcę pończoszki żarowej Auera von Welsbach, który od Lindheima otrzymał pomoc finansową, na wydatki patentowe.
Wynalazca motoru wybuchowego gazowo - benzynowego Otto, którego maszyna umożliwiła automobilizm i lotnictwo, był rzeczywiście kupcem, a zobaczywszy maszynę Lenoira w Paryżu wpadł na koncept skonstruowania gazowej maszyny atmosferycznej, a następnie wynalazł maszynę czterotaktową pracującą pod naciskiem eksplodującego gazu, zmieszanego ze znaczną częścią powietrza.
Sławny wynalazca fonografu, żarówek elektrycznych i wielu innych wynalazków Alwa Edison, był początkowo kolporterem gazet, następnie drukował takowe sam, etc. etc. więc nie miał absolutnie nic wspólnego z naukowcami.
Wynalazca balonu powietrznego Montgolfiere był fabrykantem papieru.
Wynalazcy aeroplanów nie byli wcale reprezentantami ścisłej nauki, owszem nie doznali też żadnej skutecznej pomocy, porady, lub też zachęty do tego nader trudnego zadania, którego możność formalnie zaprzeczały sfery naukowe, aż do czasu gdy inżynier Bleriot, fabrykant latarń, automobilowych, przeleciał ze swoim aeroplanem kanał morski „La Mansche" i przybył jako pierwszy lotnik, powietrzem z Francji do Angljii.
Hrabia Zepelin był oficerem kawalerji, nie należał więc do uczonych nautyków powietrznych, wogóle wypada zaznaczyć, że w każdym razie reprezentanci światłej nauki ścisłej, zwyczajnie okazywali wobec wynalazków fenomenalne zacofaństwo i konserwatywny opór niezgodny z rzeczywistym stanem naukowym.
Henri Besemer, wynalazca świetnej metody fabrykacji stali, nie doznał początkowo żadnego poparcia, pomimo że odnośna metoda była nader zrozumiałą dla każdego otwartego umysłu.
Wynalazca światła żarowego Auer von Welsbach robiąc doświadczenia po pożarze Ringteatru we Wiedniu z preparacją niezapalnych dekoracyj teatralnych, spostrzegł, że pozostałości po spalonych, solami metalowemi preparowanych tkanin, żarzą się białem światłem w utlenionem płomieniu Bunsenowskim, co go spowodowała do sporządzenia koszulki przydatnej do żarzenia w celu uzyskania białego, a raczej zielonkowatego światła, które w pierwszych początkach uchodziło za światło umarłych, jednakowoż po uskutecznieniu poprawek uzyskano wzorowe światło. — Doświadczenia autora wykazały, że jaskrawość odnośnego światła nie wynika jedynie ze żarzenia się siatki, lecz że pewien rodzaj szarego węgla pochodzącego z dysocji spalizny palnika Bunsenowskiego osiada się na siatce spalając się tam, oddaje jaskrawe światło zielonkowate.
Słynny wynalazca jednolitych rur stalowych Manesman, nie należał też do żadnej korporacji naukowej, tak samo wynalazcy maszyn do szycia, pisania, linotypji etc. — także i Murdoch, wynalazca gazu świetlnego, nie był żadnym potentatem naukowym.
Gaz acetylenowy odkrył przypadkowo chemik Ed. Davy, a chemik Wohler uzyskał pierwszy Calcium-Carbid z którego przez gaszenie wodne, wytwarza się gaz acetylenowy.
Pierwszą dla praktycznego oświetlenia elektrycznego przydatną maszynę zbudował Teofile Gramme, stolarz-modelista towarzystwa Societe Aliance w Paryżu; była to maszyna ze zbroja pierścieniową, systemu Pacinotti-Gramme. — Pod względem teoretycznym odszczególniła się maszyna Hefner-AItenee'-a w Berlinie ze zbroją Siemensa z nawinięciem przypominającem zasadniczy sposób Gramma z tą różnicą, że zwoje indukcyjne Gramma są na pierścieniu nawijane porządkowo obok siebie, gdy natomiast zwoje nawinięcia Siemensowskiego krzyżują się wzajemnie na bębnie czyli walcu zbrojowym, tak że izolacja elektryczna jest utrudniona, jednakowoż ten rodzaj nawinięcia jest obecnie najczęściej zastosowanym, bowiem przymontowanie osi obrotowej do walca zbrojowego jest solidniejsze do uskutecznienia, jak przymontowanie pierścienia zupełnie pokrytego zwojami drutu izolowanego.
W nader drastyczny sposób przekonał wynalazca gazu świetlnego naukową komisje która jemu zarzuciła, że gaz jest eksplodującym materjałem, więc nie może być zastosowanym w praktyce. — Stojąc wraz z tą przemądrzałą komisją na gazometrze, porwał wściekle za siekierę i gwałtownym uderzeniem wybił wielką dziurę w blasze gazometru i podpalił gwałtownie wypływający gaz świetlny; który palił się spokojnie, jak olbrzymia pochodnia. Komisja na śmierć przerażona, spokorniała i zbaraniała do reszty, widząc że nie nastąpiła eksplozja przez nich zapowiadana.
Pomiędzy teoretyczną wiedzą a jej praktycznem zastosowaniem, najczęściej mieści się przepaść, którą pokonuje jedynie wytrwałość i poświęcenie wynalazcy, jest też wiele uczonych osób, które nie umieją zastosować swojej wiedzy w stosownem miejscu i w stosownym momencie czasu. — Niemiec mówi: „Probiren, geht über studiren".
Gdy przed wielu laty w drodze praktycznej autor przyszedł do przekonania że wnętrze masy przewodu metalowego, po którym rozprzestrzenia się działalność elektryczna, — w normalnym stanie nie bierze żadnego udziału w przewodnictwie elektrycznym, to nie tylko ze stanowiska naukowego nie uznano prawdziwości tego spostrzeżenia, lecz uznano je jako politowania godną, z naukowym stanem sprzeczną pomyłkę. Sie transit gloria mundi.