Wyniki wyszukiwania dla hasła: silniki elektryczne do lodek

Czy któryś z szanownych kolegów mógłby pomóc i nakierować mnie na sprawdzoną
f-me oferującą małe silniki el. prądu stałego w dosyć dużym asortymencie.
Zależy mi na tym, aby firma posiadała jakichś znających się na rzeczy
doradców. Staję przed problemem konieczności zakręcenia tym i owym w
projekcie, i mam parę pytań...
Jak dotąd dowiedziałem się, że najpopularniejsze silniki elektryczne to
silniki do łódek (nie bolsa bynajmniej) i rowerów.


Koncze wlasnie budowac lodke, uruchamiac sterownik silnika
elektrycznego i cos mi przyszlo do glowy...

Przydalby sie uklad mierzacy ilosc mocy pobranej z akumulatora.
Czyli amperomierz do kilkudziesieciu amper, woltomierz do 36V
jakis procesor i oprogramowanie. Sami wiecie lepiej niz ja ;)

Wyswietlacz moglby pokazywac ile % mocy pozostalo
(po uprzednim zaprogramowaniu pojemnosci akumulatorow)
badz po prostu ile W (Ah) pobrano. W wersji wyuzdanej moznaby
zrobic autokalibracje ukladu - zeby mierzyl ile mozna
wyssac mocy z akumulatorow przy danym pobieranym pradzie.

Nie widzialem chyba takiego ukladu na rynku?

Az sie prosi zrobic druga wersje z wbudowanym sterownikiem
PWM - zasialnie 24V, wyjscie na silnik 12V i miernik.

Taki luzny pomysl, moze ktos uzna ze warto sie tym zajac.

Chetnie przetestuje "mocomierz" w warunkach nawodnych :)

q


Koncze wlasnie budowac lodke, uruchamiac sterownik silnika
elektrycznego i cos mi przyszlo do glowy...


Model czy prawdziwa łódka??

Przydalby sie uklad mierzacy ilosc mocy pobranej z akumulatora.
Czyli amperomierz do kilkudziesieciu amper, woltomierz do 36V
jakis procesor i oprogramowanie. Sami wiecie lepiej niz ja ;)


Mam coś takiego, popularnie nazywamy to Zbigowym miernikiem, prąd powiedzmy
do 50A, wyświetla odebrane Ah, napięcie i umożliwia sterowanie silnikiem
jeśli oczywiście jest on sterowany jak typowy silnik modelarski.
Tu możesz to zobaczyć, ostatnie fotki na stronie
http://forumrc.alexba.eu/ipw-web/bulletin/bb/viewtopic.php?t=4894&sta...

Nie widzialem chyba takiego ukladu na rynku?


Do dyspozycji płytka lub gotowy układ :) chyba mam jeszcze jedno i drugie
procesor Atmega32, program nie mój, nie mam źródeł więc o dodatkkowych
funkcjach trudno mi mówić

Az sie prosi zrobic druga wersje z wbudowanym sterownikiem
PWM - zasialnie 24V, wyjscie na silnik 12V i miernik.


Jeśli do silnika dopniesz sterownik modelarski to z tego miernika możesz nim
sterować potencjometrem, wyświetla prąd, napiecie, obroty silnika jeśli masz
czujnik optyczny, pobrane Ah i ma kilka pamięci do rejestracji pomiarów.

Pozdrawiam Piotr



| | Czytalem w 'Rzeczpospolitej' ze Bush obiecal mieszkancom Kalifornii pomoc
w
| sprawie kryzysu energetycznego . Pomoc ta ma wygladac tak mianowicie ze
maja
| podlaczyc do sieci energetycznej Kaliforni atomowa lodz podwodna . Dla
mnie
| brzmi to jak zart primaaprilisowy ale skoro podaje to tak powazna gazeta
| ,,,, czy jest mozliwe aby cokolwiek 'taka lodka ' pomogla ??????
| Cavek

Jezeli jeszcze o tym nie slyszales to bodajze USS Lexington (lotniskowiec
wybudowany przed II WW) zasilal przez kilka tygodni miasteczko Tacoma w
okresie Bozego Narodzenia. To bylo w 1930 r. wiec to moze byc mozliwe i
teraz :)


Zgadza się, było to mozliwe dlatego, że akurat Lexington miał
nietypowy (jak na lotniskowiec) naped, trochę jak ówczesne OP. Turbina
napędzała generatory a silniki napędowe były elektryczne.



Mam taką łódkę do sprzedania. "Nówka sztuka", chyba nigdy nie pływana - bo jak ją kiedyś wyciągałem to poszycie było zatalkowane jeszcze i z tego co wiem kompletna, w oryginalnych workach. Dziadek zakupił w czasach kiedy ją produkowali i zachomikował w garażu.

Do obejrzenia w warszawie na ochocie.

Jesli się nie mylę jest tez jakiś elektryczny (12V) silnik do niej - niemiecki albo amerykański? Nie chcę łgać bo nie jestem pewny

mój adres:
jacek (at) inos waw pl
609839259

Koledzy. Zadzwoniłem do Pana Patalasa. Super Gość. Gadaliśmy prawie pół godziny. Wszystko mi wyjaśnił. Gdyby ktoś miał problemy z łódką jego konstrukcji to tylko do niego dzwonić. Mam jeszcze pytanie jakim silnikiem elektrycznym to moje cudo napędzić jak zabraknie wiatru. (na moim jeziorze Gardno nie wolno jeździć na silnikach spalinowych) łódka ma 4 metry i waży ok.160 kg + złoga 2 osoby . ąle silnik w rozsądnych granicach cenowych, bo na allegro są ale silnik 600zł + akumulator żelowy 500zł to trochę dla mnie za drogo/ Może ktoś ma inny pomysł. Słyszałem że ludzie robią silniki np. z kosiarki. Co Wy na to ???????

Hejka

Trafiłem ostatnio łażąc po stronkach na coś takiego jak silniki elektryczne z przeznaczeniem na łódki.
Mam pytanie czy spotkaliście się już z nimi w praktyce ? jeśli tak to jakie wrażenia.

Myślę o założeniu modelu Engine Mount pod dno Sztrandka650 jako napęd pomocniczy.
Co o tym sądzicie ?

Pozdrawiam

Minn Kota specjalizuje się raczej w silnikach tzw "troling motors" do łodzi wędkarskich i pontonów. Jeśli chodzi o ten doczepiany do silnika spalinowego, pomysł całkiem niezły, ale pomyśl o dodatkowym, niepotrzebnym oporze od silnika spalinowego. Jeśli chcesz ten zestaw zamontować pod dnem łódki to jest wiele innych firm specjalizujacych się w tego typu napędach. Ja osobiście już prawie kupiłem dwa Torqeedo 2.0R, ale miałem okazję płynąć ostatnio (USA) tzw. pontoon boat przerobioną ze spalinowego na Torqeedo. Trochę się rozczarowałem tą firma, ponieważ hałas, który powoduje ten silnik był większy od mojego Suzuki 25KM. Rozważam zakup 3kW Re-e-power (na zamówienie). Kończę właśnie swoją łódź która jako zasadniczy napęd będzie miała 6 x bateria słoneczna (każda nominalnie po 215W) + silnik(i) elektryczne albo 2 X Torqeedo 2.0R lub jeden Re-e-power 3.0kW. Napęd pomocniczy na szynowym pantografie Suzuki 25KM ze śrubą uciągową obudowaną dyszą Kort'a firmy PropGuard. Jeśli ktoś jest zainteresowany kosztami jachtu i napędu proszę pytać. Prawie wszystko zbudowane amatorsko (B800 Maderskiego).

Linki:
RE-E-POWER
Electric Yacht
Sea-EV
Solomon Technologies

Uuu no to droga impreza taki napęd elektryczny. Za silnik i akumulatory wyjdzie drugie tyle co za łódkę (mniejwięcej)

Ten silnik może służyć jako genrator i ładować akumulatory w czasie płynięcia na innym napędzie ?

Kończę właśnie swoją łódź która jako zasadniczy napęd będzie miała 6 x bateria słoneczna (każda nominalnie po 215W) + silnik(i) elektryczne albo 2 X Torqeedo 2.0R lub jeden Re-e-power 3.0kW.


nie pomyliłeś się te baterie słoneczne nie dadzą rady takiemu silnikowi

Ale taki silnik.żeby łódka o tych wymiarach chciała pływać musi mieć moc kilku ładnych kilowatów
To dosyć skomplikowana sprawa zrobić zasilanie z regulacją przy prądzie stałym i tej mocy.Zaburtowy silnik elektryczny dodatkowo chłodzony jest wodą
Poza tym jedyny silnik który spełniał by te parametry to 24 V silnik z wózka widłowego,bo on przeznaczony jest do ciągłej pracy

Przepraszam za podejscie, ale ja zwyczajnie jestem w temacie turbin, elektrowni i tym podobnych rzeczy. Mam negatywne podejscie do napedow elektrycznych z dwoch powodow:

Po pierwsze pradu, w przeciwienstwie do paliw kopalnych, nie wydobywamy, musimy gdzies tam cos spalic, odzyskac energie z turbiny, poslac kablem, wyprostowac, na koncu dociera to do gniazdka przy olbrzymich stratach energi.

Nastepnie ten prad magazynujemy w trujacym jak diabli akumulatorze, zrobionym z metali ciezkich... ten akumulator kiedys bedzie trzeba zutylizowac. Zeby wydobyc metale ciezkie trzeba uzyc silnych kwasow do rozpuszczenia urobku, na tej glebie gdzie lezala halda juz nic nie wyrosnie zdrowego. A magazynowanie jest tradycyjnie ze strata.

Energia odnawialna to poroniony pomysl, do tego absurdalnei drogi. Wiatrak nadaje sie do napedzania swiatla, kompa, telefonu. Tak samo solarki. Ale jesli wiatr mialby napedzac lodke przy stratach an silniku, to przy duzo mniejszych by ja przepchnal.

Do napedu lodzi trzeba paru koni mechanicznych, policzmy ile amperow potrzebujesz, zobaczymy w czym da sie je trzymac. Do napedu swiatel wystarczy paredziesiat wat, do silnika trzeba kilku tysiecy.

Moze jednak ogniwo paliwowe?

Skoro kobieta chce plywac to musi lapac za wioselka

Zagle sie porwaly bo kobieta na jednostce przynosi pecha, ot co, dobre, szowinistyczne wytlumaczenie

Nie mam pojecia co nasi :prawie cenzura: uwazali za szczyt lenistwa

Kiedyś rozważałem teoretycznie samochodzik elektryczny. Drogo !!
Same akumulatory będą Cię sporo kosztować... Z tego co się orietuję minn kota jest raczej dla wędkarzy i ot na jednodniowe wyprawy. Na dalszej wyprawie nie ma zabardzo gdzie podładować akumulatorów...
Już lepiej pobawić się olejem roślinnym jako paliwem.. Jest na pewno ekologiczniejszy od zwykłego oleju napędowego, nieco tańszy, możesz też wykombinować jeszcze taniej niż w sklepie polecam: http://www.elektroda.pl/r...98db2c9ea47b784 Możesz też z silnika diesla stworzyć prądnice do ładowania akumulatorów... Trochę naciągane, bo będą większe straty energii, ale będziesz bardziej nie zależny no i napęd będzie cichutki. Ale już będzie problem np. z miejscem...
W każdym razie, naped elektryczny na twoim miejscu potraktowałbym jako pomocniczy.

A uciąg, to wartość którą pokaże waga sprężynowa w układzie: drzewo do którego przymocujesz linę, do liny wagę sprężynową, do wagi drugą linę, którą mocujesz do łódki, z włączonym silnikiem na określonych obrotach.
pozdrawiam

Kosek ciebie nie wyniosa bo ty klocek za wielki jestes mnie moze beda sie starali ale zawsze mozna sie dogadac bo to chlopaki w mundurach sa co prawda smiesznych ale sa hehehe i z tego co mi wiadomo to na Łebskim mozna plywac na kite i windsurfig tak samo jak na lodce z wioslami i silnikami elektrycznymi wiec nei wiem skad kolesie z parku mogli mowic ze na kite nie mozna plywac

Witam brać wędkarską!!! Mam pewien problem i dylemat, sporo pytań czekających na odpowiedzi, dlatego proszę nie pisać odpowiedzi typu"ale to już było.." bo nie o to pytam.
Do rzeczy.
Mam zamiar kupić środek pływający ,wiadomo piorytet to kasa,chodzi o coś nie dużego ale w razie potrzeby żeby można z żoną i Synkiem też rekreacyjne popływać.Mam w miarę miejsca żeby "zimować" sprzęt.Z transportem gorzej ewentualnie dach auta bądź przyczepka (koszty!!!) pierwszy problem i pytanie :
łódka czy ponton? czytają, przeglądając internet,pływając również staneło na łódce ale tu następny problem, transport.Na dachu auta nieporęcznie przyczepki drogie.
Drugi problem i pytanie :
Silnik już wybrany tzn. napewno elektryczny ale : jaki?
następny problem : akumulator,żelowy (drogi), czy zwykły? w jednym i drugim wypadku : jaki?
kolejna sprawa jeśli akumulator żelowy to jakie ładowanie? specjalne prostowniki ,koszty rosną w dużym tempie!!!i wen sposób z przewidywanych 2 tys. pln robni się 4,5 tys pln.....
Bardzo proszę o rzeczowe wypowiedzi ,z góry dziękuję ,pozdrawiam.

Witam brać wędkarską!!! Mam pewien problem i dylemat, sporo pytań czekających na odpowiedzi, dlatego proszę nie pisać odpowiedzi typu"ale to już było.." bo nie o to pytam.
Do rzeczy.
Mam zamiar kupić środek pływający ,wiadomo piorytet to kasa,chodzi o coś nie dużego ale w razie potrzeby żeby można z żoną i Synkiem też rekreacyjne popływać.Mam w miarę miejsca żeby "zimować" sprzęt.Z transportem gorzej ewentualnie dach auta bądź przyczepka (koszty!!!) pierwszy problem i pytanie :
łódka czy ponton? czytają, przeglądając internet,pływając również staneło na łódce ale tu następny problem, transport.Na dachu auta nieporęcznie przyczepki drogie.
Drugi problem i pytanie :
Silnik już wybrany tzn. napewno elektryczny ale : jaki?
następny problem : akumulator,żelowy (drogi), czy zwykły? w jednym i drugim wypadku : jaki?
kolejna sprawa jeśli akumulator żelowy to jakie ładowanie? specjalne prostowniki ,koszty rosną w dużym tempie!!!i wen sposób z przewidywanych 2 tys. pln robni się 4,5 tys pln.....
Bardzo proszę o rzeczowe wypowiedzi ,z góry dziękuję ,pozdrawiam.

Albatros-- Rozmowa o wiosłach co prawda ,ale mam pytanie z innej beczki . Chcę na łódce zamonotwać silnik elektryczny do np. manewrów portowych .Co sądzisz o możliwościach silnika 55lbs na jachcie o wysokiej burcie i wadze około 2,5 tony ? Będę wdzięczny za wszelkie opisy sytuacyjne i za opinię .

Witam Siga ja mam właśnie takiej mocy silnik u siebie moja łódka ma 9m długości i około 2,6 tony . do manewrów portowych tak jak już napisałem jest idealny sprawdza się niemal w stu procentach , można za pomocą tego silnika pokonać dystans około 15 kilometrów przy akumulatorze 100 Ah , prędkość to ok. 6km/h . Przy silnych wiatrach w kursie na wiatr nie radzi sobie zbyt dobrze, ale jego zadanie w moim przypadku to wyjście i wejście do basenu portowego , zmiana miejsca postoju ,powrót na przystań z niewielkich odległości najczęściej przy flałcie. Przez 5 lat korzystałem tylko z silnika elektrycznego . W dużym stopniu pozwala on oszczędzać silnik spalinowy bo używam jego tylko do pokonywania większych odległości .
Obecnie silniki te mają śruby tak wyprofilowane że nie nawijają wodorostów co jest przydatne na płyciznach. Ważnym jest też to aby był tak zamontowany żeby mógł się obracać w koło wtedy możemy manewrować w każdym kierunku używając biegu do przodu który jest o wiele skuteczniejszy. Kolega ma rację co do spokojnej wody ale kiedy wieje to żeglarzom nie są potrzebne silniki

Nasz basen portowy.

Sory, że w cudzym temacie. Rzecz jednak dotyczy Soliny800, więc myślę że autorowi każda informacja się przyda.
Jesienią zeszłego roku kolega postanowił nabyć jakiś jacht. Po długich dyskusjach, wybór wypadł na Solinę 800.

Założenia: łódka dla nieco starszych panów, którzy w życiu na niejednej (własnej) pływali, dość się już w życiu naścigali,
teraz chcą w wygodny sposób popływać turystycznie po jeziorach, kanałach i wodach przybrzeżnych.
Z pełną premedytacją odrzuciliśmy proponowane nam stery strumieniowe i elektryczne kabestany i parę jeszcze udogodnień.
Pozostawiliśmy windę kotwiczną, windę masztową i przyzwoity silnik wewnętrzny. To powinno wystarczyć do leniwych pływań.
Winda kotwiczna pewnie też mogła by wypaść, ale masztowa już się przyda, bo dosyć mamy dźwigania pały a pływamy często na kanałach.
Dla właśnie tych kanałów i Zalewu, zamówiliśmy też solidny wewnętrzny 15 konnny silnik Yanmar 2YM15G.
Tu ciekawostka, bo studzienka silnikowa wcale nam nie przeszkadza i będzie służyła jako podręczny stolik i barek?
Skorupa została zamówiona bez wybudowy dolnej - szkutnik robi ją sam w drewnie.
Co jeszcze - powierzchnie kokpitu i ławek wyklejamy teakiem. Widzę że komunikację budujemy lewą stroną (odwrotnie do firmowej).

Zamieszczę parę fotek, może coś się przyda. Mam ich więcej, ale forum nie przyjmuje powyżej pięciu w jednym poście.
Pozdrawiam

Mam pytanie. Czy mogę zamontować silnik elektryczny do łódki INKA nie centralnie (tam gdzie jest ster), tylko z boku (blisko burty, oczywiście na rufie), czy nie wpłynie to na zachowanie łódki w czasie jej prowadzenia.


Możesz śmiało, to żaden problem, większość łódek z zaburtowymi silnikami ma je zainstalowane z boku i jest OK. Nieosiowy montaż i spowodowaną tym chęć skręcania łódki kompensuje się lekkim skręceniem osi pionowej silnika. Można go tak ustawić że łódka będzie szla prosto przy sterze w pozycji neutralnej.

a jak to jest z mieczem i sterem. Podnosić na czas pływania na silniku ???

Generalnie podnosić ale nie zawsze i nie wszystko do końca. Miecza lepiej pozostawić mały kawałek, daje to lepszą stabilność kursową, szczególnie przy wietrze z boku. Na równej wodzie, bez wiatru, można podnieść cały, zawsze trochę mniejsze opory dla elektrycznego silnika. Musimy też pamiętać że łódka bez miecza ma duży dryf i przy manewrowaniu inaczej się zachowuje pływając często bokiem i mocno wychodząc na zewnątrz zakrętu.

Co do płetwy sterowej to jak silnik w miarę mocny w proporcji do łódki to na spokojnej wodzie można podnieść całkiem i sterować obracanym silnikiem. Sprawdza się na małych i lekkich łódkach. Jak silnik słaby to bym nie poodnosił wcale, podniesioną do poziomu i tylko częściowo zanurzoną płetwą steruje się źle i z dodatkowymi oporami, lepiej już jak jest opuszczona w pionie do końca.

No ale zawsze są różne rozwiązania i trzeba samodzielnie myśleć i próbować.

Opowiem Wam historię jak podejmowałem z wody matkę z kilkuletnim dzieckiem. Otóż dwa lata temu pływałem z moimi przyjaciółmi po Solinie. Odpłynąłem od kei na silniku elektrycznym. Przez roztargnienie moje nie podniosłem silnika z wody oraz nie zabezpieczyłem go linką asekuracyjną. Moja głupota. Przy pierwszym zwrocie na żaglach wyrwało mi silnik z dechy do której był przymocowany. I poszedł pod wodę na 40 m. Po silniku. Ładnie mi się dzień zaczął pomyślałem. Wszystkim zrzedły miny. Obrałem kurs na Wołkowyję. Będąc na wysokości wyspy Energetyka zobaczyłem za rufą jacht , który niebezpiecznie się pochylił i w końcu zrobił grzyba. Nie zastanawiając się zrobiłem zwrot o 180 st. i lecę do nich. W wodzie pływała załoga chyba ze 6 osób. Wśród nich matka z kilkuletnią córką. Wiało mi w pysk. Stery przejął mój syn ustawiając łódkę w martwym kącie. Rzuciłem koło ratunkowe kobiecie. Dziecko miało kamizelkę na sobie. Matka chwyciła koło. Ja wskoczyłem do wody, podpłynąłem do nich i holując koło i dwójkę ludzi dopłynąłem do rufy mojej łódki. Reszta to już przedszkole. Do pozostałych załogantów podpłynęli inni żeglarze i cała przygoda zakończyła się szczęśliwe.Żal po stracie silnika zupełnie ustąpił. Dziękowałem opatrzności, że pozwolił mi zrobić coś dobrego
Pozdrawiam.

Bartek chyba trzeba zacząć od tego, że tak naprawdę to nikt nie wie ile tych jachtów pływa. Odnosi się to do całości kraju. Więc też nie wiadomo ile np pływa łódek w sezonie po WJM a ile po Jezioraku a ile konkretnie po Mamrach, a ile przybiło do zach. brzegu tego jeziora.
Żeby prowadzić badania musi być ,,próba" w tym przypadku obszar i czas.
Dobrym przykładem moga być wyspy na SŚ. Śmiecą i sprzątają na takiej Pajęczej prawie wyłącznie żeglarze. Ograniczona ilość opału. Brak kibli.
Jeżeli ukazałoby się jakieś opracowanie na ten temat to istnieje duże przwdopodobieństwo, że przelazło by przez moje łapy. A nic takiego nie trafiłem. Co nieznaczy oczywiście, że nie ma.
Nie wiem czy coś nie pomerdałem ale w kiblach chodzi o granulat.
Jako użytkownik namawiam Cię do sprawdzenia w praktyce silnika elektrycznego. Możesz poszerzyć pantograf i zamontować jako drugi (jak na lódce Albatrosa).
Poza trasą przez kanały i mega sztilem będziesz go wykorzystywał przynajmniej dwa razy dziennie. Czyli dwa razy dziennie mniej będziesz odpalać katarynkę.
Pozdrawiam

2. z tego co widziałem w zeszłym roku -kajak. Może omega ze zdeterminowaną załogą... Co prawda widziałem tyko wylot kanałku, dalej może być różnie.

6. dopłyniesz spokojnie właściwie dowolną łódka (no, może nie kilerem ) do Jaśkowa (czyli do samego końca -ujścia Wiartelnicy), zwłaszcza z wiatrem (podniesiony miecz). Z powrotem może być gorzej, jeśli wiatr się nie zmieni (o halsowaniu lepiej zapomnieć, z wyjątkiem kawałka przy samym Jaśkowie). Bardzo by się przydał silnik elektryczny, nawet nie dlatego że strefa ciszy, ale w spalinowym masz poważne szanse na zatkanie układu chłodzenia.

co do reszty pytań nie czuję się kompetentny, ale na pewno ktoś pomoże.

Kolejny przykład... tym razem z Gdanska (znalezione na pl.rec.zeglarstwo):
http://gdansk.naszemiasto...nia/872386.html

Zabawny jest jedynie tytuł publikacji: Szalał łódką... z silnikiem elektrycznym :)

Sam pływam najczęściej w strefie ciszy, bo mam łódkę na Nidzkim. I bardzo się cieszę z tego, że nie ma tu motorówek i skuterów, aczkolwiek słyszałem o przypadku (przypadkach) gdy motorówka przypływała do Karwicy, a bosman grzecznie zwrócił uwagę, że tego nie wolno robić i słyszał odpowiedź: "mnie wszystko wolno". Ja tego nie widziałem, choc zdarza się widzieć jachty na silnikach. Wbrew pozorom, nie jest to takie częste, choć oczywiście zwraca uwagę. Najgorzej jak pod wieczór zapada cisza i nagle z jeziora słychać dwusuwa wchodzacego na wysokie obroty zaraz po odpaleniu.
Tu mam dylemat. Czy zakaz powinien być bezwzgledny? Co do motrówek i skuterów tak. Ale nowoczesnych silników używanych przez zeglarzy, to prawie nie słychać. Kiedyś w niedzielny wieczór miałem awarię silnika elektrycznego, dość prozaiczną, ale po ciemku trudno to było stwierdzić. Do portu jescze parę kilometrów, w poniedziałek rano do pracy i problem. Zdecydowałem się odpalić moją Hondzię i na wolnych obrotach szedłem środkiem jeziora, starając się być jak najdalej od brzegu. Byłem w stresie, dopóki nie poszedłem na dziób i okazało się, że z dziobu praktycznie nie słychać silnika.
Z drugiej strony dość często słychać z brzegów hurgot pił spalinowych, czy hurgot motocykli albo quadów jeżdżących po leśnych drogach. tych dopuszczonych do ruchu. Kiedyś też motolotniarz krążył dość długo nad jeziorem robiąc naprawę dużo hałasu.
Najlepiej byłoby określić normę hałasu której nie wolno przekraczać, ale to pewnie byłoby nieegzekwowalne.

Jestem za utrzymaniem takiego stanu rzeczy jak jest. Pływam w strefie ciszy i denerwują mnie silniki. Jeśli ktoś: nie chce-nie może-nie umie bez silnika, niech nie wpływa w strefę albo nie trzyma łódki na takim jeziorze. Przecież większość akwenów w Polsce nie jest objętych strefą. Jak ktoś koniecznie chce i potrzebuje silnika do manewrów w porcie, może kupić elektryczny. Znamienne, że łódki na moim jeziorze które łamią zakaz, WSZYSTKIE mają silniki stacjonarne lub w studzience. Zaznaczam, że pływają tylko tam, przez cały sezon, od wielu lat - jakby jakaś umyślność przy zakupie jachtu Żeby wywalić silnik na pantograf cywilnej odwagi, a może bezczelności nie starczyło.

po 1 ta lodka nie ma tylko 2 silnikow elektrycznych. ma dodatkowy silnik bo inaczej rozwijalaby predkosci wezlow. po 2 nikt z niej niebedzie korzystal bo pomiesci tylko 8 osob wiec watpie zeby ktos na nia wszedl;D


1. w trakcie wodowanie miala 2 elektryczne... a teraz tak jak piszesz - w sumie 3... i w czym to przeszkadza??

2. po czym wnosisz, ze NIKT nie bedzie z niej korzystal?

Pozdrawiam!

W/g mnie zdecydowanie łódka, ale wybor musi być "z głową", tym bardziej, że jak wspominasz będziesz czasem pływał z rodzinką. Na temat łódek dyskutowaliśmy tutaj: http://forumwedkarskie.pl/viewtopic.php?t=153, szczególnie uważnie proponuję poczytać post Docia. Jeżeli chodzi o silnik- elektryczny, jeżeli chodzi o wybór rodzaju akumulatora- nie wiem, może ktoś mądrzejszy ode mnie coś poradzi.

Zawsze byłem armatorem ,więc nie mam pojęcia o łódkach czarterowych ,ale z tego co czytam to generalnie firmy czarterowe nie mają nic wspólnego z profesjonalizmem


Na śródladziu też zawsze miałem swoją łódkę, choć czarterowałem jachty na Solinie. Ale to było już ładnych parę lat temu. Natomiast regularnie czarteruję jachty na morzu i to nie u nas (bo się boję). Podejście zazwyczaj jest podobne. Powiedzą Ci o wszystkim, co jest istotne ze wzgladu na powodowanie potencjalnych uszkodzeń na jachcie przez czarterobiorcę. Bedą domagać się codziennego sprawdzania oleju w silniku, ale już o swoje bezpieczeństwo trzeba się troszczyć samemu. Zdarzało mi się dopominać o wymianę spalonych żarówek w swiatłach nawigacyjnych. Niechętnie, ale je wymieniano, choć ostatnio usłyszałem, że przecież i tak w umowie mam zakaz pływania nocą, to jest mi tylko potrzebne sprawne światło kotwiczne. Innym razem gdy zgłosiłem, że pompa zenzowa (reczna) jest zepsuta, to usłyszałem, ze przecież mam elektryczną. Dopiero jak zażądałem wymiany, to gość coś pomruczał pod nocem i zdemontował pompe z sąsiedniego jachtu. Może tamten skiper się nie upomni.
Dalatego w tej dyskusji tak uporczywie podkreśłałem, że czym innym jest dobra wola czarterodawcy która ułatwia zycie skiperowi, a czym innym jest obowiązek skipera zadbac o bezpieczeństwo załogi i swoje. Tu zawsze obowiązuje jedno prawo: nie daj się zabić.

Witam wszystkich....
Jadę w sierpniu (pierwsze dwa tygodnie sierpnia) nad jezioro (Wiżajny) w tamtym roku w sierpniu nastawialiśmy się z ojcem na węgorza ale nie brał nie wiem w czym był problem może pomożecie.. jeszcze tak powiem że mam łódkę, silnik elektryczny do dyspozycji i w tamtym roku jak chciałem łowić sandacza i szczupaka to nawet żadnego pobicia a biczowałem od godziny 5-10 i od 18-20 i nic południe na karpia a noc na węgorza którego nie obchodziły moje przynęty... i moja prośba do was o porady jak? na co? itp.... ;/ nie wiem co źle robiłem ;/

To zależy ile ma mocy, jakie ma obroty, na jkaim napięciu pracuje itp. (parametry) i co się cię interesuje. Bo jeżeli interesuje cię jakiś pojazd to od podkaszarki nie ma takiej mocy wedłóg mnie kręcenir żyłkż nie wymaga mocy.


Oj twoja ortografia jest niesamowita, popatrz czasami do słownika, a i przeczytaj post zanim go wyślesz, bo aż roi się w nim od literówek.

A co do tematu to po pierwsze zależy jaki to silnik spalinowy czy elektryczny???
Jak elektryczny to raczej do niczego się nie naddaje, gdyż na 99% pracuje na napięciu 220/230V

Jeśli jest to silnik spalinowy to raczej nie naddaje się do napędu samochodów (za mały moment obrotowy, wysokie obroty pracy), natomiast świetnie będzie się sprawował przy napędzaniu jakiegoś śmigłą W łodce się nie sprawdzi bo śruba potrzebuje raczej niskich obrotów, a silniki wykaszarek są projektowane do efektywnej pracy przy wysokich obrotach, na niskich nie mają mocy, albo po prostu gasnął.

Wbrew pozorom do kręcenia żyłki potrzeba dość sporo mocy, nieraz jak kosiłem wysoką trawę i mi się śpieszyło to udawało mi się zgasić silnik o mocy ponad 1,3km.

Witam!
Silnik jest genialnie prosty - skorupka jajka z nawierconą dyszą stanowi przestrzeń do wytwarzania pary (kocioł), w skutek podgrzewania przez umieszconą pod kotłem połówkę skorupki jajka (palnik) , wypełnioną bawełną (wata, płatek do demakijażu itp...) nasączoną alkoholem (denaturat, spirytus...). Wylatująca z dziurki (dyszy) wykonanej w skorupce jajka, para popycha na zasadzie odrzutu łódkę do przodu.
EDIT:
do Johnny Łódzki modele latajace oblatuje się, a wodne "opływa", "opływowywuje "?
Łódka na razie w suchym doku, czeka na zwodowanie i mój powrót z weekendowego wyjazdu w góry. Zmęczenie materiału o 4 nad ranem daje o sobie znać: zamieszczone zdjęcia > jeszcze bez steru i komina....

EDIT II
Łódka pływa bardzo dobrze - nieprzemakalna powłoka sprawdza się doskonale. Zawiodło mnie wewnętrzne poszycie - po zachlapaniu wodą niesamowicie farbuje i jak to karton -puchnie > do wymiany na jakieś kolorowe PCV z okładki...
Wykorzystując wymienne - odkręcane wieczko > spróbowałem wpleść w możliwości napędowe łódki (parowe, elektryczne) hybrydowy napęd plussszowo - strzykawkowy.

do zrobienia łódki będą nam potrzebne: płytka styropianu wymiarach: 25cmx10cmx5cm, silniczek elektryczny i śmigło lub turbinka. zaczynamy od ścięcia dziobu pod kątem ok.45 stopni. nastęnie odcięty kawałek przyklejamy na końcu kadłuba jedną z przyprostokątnych. w tym kawałku wycinamy dziurę na silnik. na środku pokładu robimy wnękę na akumulator, na silnik zakładamy turbinkę i można odpalać.

Ojciec poszukuje auta 5-7 osobowego do 40tyś ,w sumie to do 35tys ale jak coś będzie dobrego to na 40tys jakoś go namówie
To co znalazlem to:
Volkswagen Transporter
Mercedes Vito
Volkswagen Touran
Mercedes ML 230
Nissan X-Trail
Toyota RAV-4
Renault Espace
Ogólnie z tych wszystkich aut to bym wybrał
Jeep Cherokee Laredo z 90 r, kupił za reszte łódke ,echosonde, dobry spalinowy i elektryczny silnik, z 4 wędki spinningowe ,mnóstwo przyponów i przynęt
Tak na serio , miał ktoś jakieś z tych aut ??Które sa godne polecenia a które w ogóle nie nadają się do jazdy i większość czasu spędzają w warsztacie.

Teraz z innej beczki.Taty kolega kupił żonie Mercedes A 200 z 2006r, na początku miał jakies problemy z elektryką.Po ruszeniu ,dzwi się w tym aucie automatycznie zamykaja( blokują , nie trzeba tego dzyndzla wciskać , bo chyba go nawet nie ma)W czase jazdy się otwierały. Po dułgiej naprawie w firmie MERCEDES auto znów wrociło do eksploatacji, ale za jakieś 3 miesiące się zapaliło na parkingu.Może było to celowe założenie męża:cool: Nie wiem

Zobacz Celestyn ten obrotowy beben w srodku zdjecia.Cylinder ten ma za scianke ok 1/6 obwodu co tworzy kladke.Calosc jest konstrukcja azurowa jak wieza Eiffla zeby nie bylo oporu wody kiedy kladka jest na dole lub kreci sie pod prad rzeki.Krecony jest ten cylinder przez dwa duze kola napedzane silnikami elektrycznymi.Akurat na tej fotce jest droga 2 -pasmowa rowniez dla ciezarowek a odstep miedzy przeslami wiekszy jak w Ustce.U nas byloby to wszystko mniejsze.Moze i troche kosztuje to ale Ustka dzieki temu moglaby byc 2 razy wieksza.Tereny sa.W krajach rozwinietych tego rodzaju konstrukcji jest do licha bo sa tam plywy i wybrzeze zroznicowane.Ludzie sa pomyslowi(Holendrzy).Przeszlo 100 lat temu zbudowano kanal Ostrodzki gdzie statki wyciaga sie z wody.W Hamburgu np-ludzie wedkarze wykupuja karte sluzowa za 30€ na rok i plywaja po kanalach gdzie go pokazujac sa otwierane dla nich sluzy.I nie wazne czy lodka ma 2 m czy 50m.Nikt nie robi im łaski.Dla Ustki ta kładka to byc albo nie byc.Cala Francje mozna jachtem przeplynac w poprzek.No ale u nas pisze sie co 4 i przez 4 lata strategie.Postaram sie posciagac lepsze foty.
http://en.wikipedia.org/wiki/Thames_Barrier

Witam.

Łódka jest gotowa do odpalenia i docierania.
Tylko niestety coś pogoda szwankuje i wodowanie się chyba przesunie.

Kurcze, jestem w szkoku. Jak ty wytrzymales by jeszcze jej nie zwodowac zanim pomalowales... Ja pojechalem z niemalowana lodka na zawody. Malowanie zostawiam sobie na zime

P.S. Czy ktoś mógłby mnie wspomóc pisną "łopatologiczną" instrukcją prawidłowego odpalania i docierania silniczka APS w łódce ? Znam tylko metody do silników lotniczych.


No to w zasadzie tak samo. Tyle ze trzeba trzymac lodke w wodzie by chlodzenie pompowala. Tylko jej nie wypuszczaj! Najpierw przez pare minut niech sobie kreci z dziobem w strone brzegu. Przy odpalaniu warto na poczatku lekko poluzowac swiece by rozrusznikiem nie zalatwic korbowodu. Jak odpali to ja dokrec.
Aha i jeszcze jedno. Bez wetki lub elektrycznego holownika go lepiej nie puszczaj bo zanim go wyregulujesz to bedzie przygasal od czasu do czasu

Daniel

Witam
Od kilkunastu lat pomieszkuję nad zalewem Chańcza. Z zainteresowaniem i zrozumieniem obserwuję wypowiedzi Kazimierza w sprawie wprowadzenia całkowitego zakazu używania sprzętu motorowego na naszym zalewie.
Dodam że oprócz żaglówki i surfingu posiadam łódkę która oprócz silnika elektrycznego i wioseł może być napędzna silnikiem spalinowym, który
od czterech lat nie był na Chańczy i nie będzie. Jest mi wstyd za
motorowodniaków i nie chcę być utożsamiany z nimi.
Zdecydowana większość z nich przekracza wszelkie normy bezpieczeństwa
(min. odległości,duże prędkości,alkohol itp.) co w połączeniu ze sporadycznymi kontrolami policji i wopru winno spowodować wprowadzenie całkowitej strefy ciszy na cały zalewie . Nie może kilku napaleńców dyktować swoich warunków i teroryzować lokalnej społeczności i przyjezdnych chcących wypocząć. I nie jest to istotne czy używają dla swojej przyjemności :
- ryczących głośników
- pił spalinowych
- czterokołowców
- skutrów i łodzi motorowych
Dziwnym i niepotrzebnym jest dyskutowanie oczywistych rozwiązań znanych na całym świecie.
Pozdrawiam
wladyslaw119

Jacek Kijewski napisał(a):
[quote]On Tue, 17 Apr 2007, Mateusz Mirski wrote:

Jacek Kijewski napisał(a):

Odpornością na korozję i pokopanie załogi prądem. Bojlery jachtowe, tak
apropos, nie są zasilane z instalacji jachtowej (na normalnej wielkości
jachcie) i trzeba je zasilać z sieci w marinie.

Pływałem kiedyś łódką, która miała wodę podgrzewaną przez system
chłodzenia silnika.

Tyle, że taki system nie jest nazywany bojlerem.

Bojler to zbiornik do podgrzewania wody (przynajmniej w SJP nie ma[/quote]
słowa, że musi być to podgrzewane elektrycznie, a zatem, skoro to coś
było zbiornikiem na wodę, przy okazji z izolacją termiczną i miało
możliwość podgrzewania, IMHO było bojlerem, a przynajmniej taką funkcję
pełniło.

--
Pozdrawiam
Mateusz Mirski

Marek MAAR Grzywa <maar@bcf.pl> napisał(a):

[quote]A czy ta niechęć nie bierze się przypadkiem stąd, że masz wrażenie, że
oszukują, że nie wiadomo czy idą prawym czy lewym?
[/quote]
Dokładnie mam takie wrażenie. Jak odpali się silnik to te kilka węzłów
zawsze będzie, a to oznacza, że przy flaucie bom będzie w osi łódki.
Postawiony żagiel i tak będzie wtedy na plaster. Nie widzę żadnego
uzasadnienia dla niesienia żagli w takiej sytuacji na jeziorze i dlatego
uważam, że to lenistwo albo rodzaj niechlujstwa.
Teraz się przyznam, że w ubiegłym sezonie szedłem przez Nidzkie do Karwicy
baksztagiem i na silniku, ale elektrycznym. Coś tam jeszcze wiało i zagle
coś łapały. Był wczesny, niedzielny wieczór i przede mną jeszcze 200 km z
Karwicy do Warszawy. Na samym silniku elektrycznym wyciągam 0,7 - 0,8 węzła.
Z zaglami miałem trochę ponad 1 do 1,5 w. I w ten sposób byłem z pół (moze
więcej) godziny wczesniej. Gdybym nie był w strefie ciszy i odpaliłbym
spalinowy, to szedłbym 4 - 5 w i niesienie zagli nie miało by sensu.

[quote]Nikt stożka nie wozi, bo... [napisałem i skasowałem tu całą masę
literek, bo nie chcę politycznych dyskusji prowadzić*].
[/quote]
Ja o stożku to się dowiedziałem jak wyszedłem na morze.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jerzy Sychut <jerzy@sychut.com> napisał(a):

[quote]więc trudno będzie znaleźć autorów "patentu". Można oczywiście użyć
dźwigu samochodowego lecz biorąc pod uwage koszty lepiej zbudować samemu
urządzenie którego koszt może nie być wyższy niż jedno wynajęcie dźwigu
samochodowego.
[/quote]
I o to mi chodzi - urzadzenie sterowane i obslugiwane recznie, w zasadzie
maszyny proste, bez uzycia silnikow spalinowych, czy elektrycznych!

W naszych "rozwinietych" przystaniach (srodladowych) czesciej, chyba jednak,
widze dzwigi samochodowe itp., ktorych uzycie na lebka to 100PLN, a czasem
wychodzi taniej, bo lebkow wiecej na 1 dzwig... (widze taka rozbieznosc, od
pchania lodek brzuchem po piasku do dzwigow samochodowych ;-), a przyzwoitej
sredniej ...)
Kluby inwestujace nieduze pieniadze w proste i niezawodne urzadzenia, to chyba
nie tutaj, ale moze sie myle... np. w JKPW w Wolicy Zal.Zeg. przy ujsciu
Rzadzy budowal kiedys przez wiele lat bramke sterowana i napedzana
elektrycznie do wyjmowania z wody i wodowania jachtow, ale nigdy nie widzialem
jej w dzialaniu ;-)

[quote]Po zdjęciu masztu trzeba go przetransportować i do tego przewygodne są
specjalne wózki, jak ten na obrazku:
http://www.press-son.com/produkter/mastvagn.4.10efd7c104039a498d7fff714.html
[/quote]
Proste i skuteczne :-)

Robert

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Zapomnij o silniku elekrycznym. Będzie skuteczny tylko na gładkiej wodzie a
ślimaki itak cię wyprzedzą.
Przerabiałem temat, wierz mi. Gra nie warta zachodu.
Ilość/waga akumulatorów, koszt najmocniejszego silnika z oferty np minnkoty
dadzą sumę wyższą niż przyzwoity silnik spalinowy. Jak zawieje to będziesz
stał w miejscu lub płynął do tyłu.
Przemyśl to.
Pozdrawiam.
Dawid Szewczuk
Użytkownik "Paraday" <paraday@chello.pl.no.spam> napisał w wiadomości
news:c575e$45f70559$57cfe4a2$12532@news.chello.pl...
[quote]Witam,
moze ktos sie podzieli doswiadczeniem i powie
jaki ciag powinien miec silnik elektryczny do lodki
m(max)=600kg do manewrow w porcie gdy wieje
i powrotach gdy nie wieje (+- 6km )
jakich marek trzymac sie .... z daleka?

pzdr
Marek Paradysz

[/quote]

Dawidus <dawidus@(niespamuj)wp.pl> napisał(a):

[quote]Zapomnij o silniku elekrycznym. Będzie skuteczny tylko na gładkiej wodzie
a
ślimaki itak cię wyprzedzą.
Przerabiałem temat, wierz mi. Gra nie warta zachodu.
Ilość/waga akumulatorów, koszt najmocniejszego silnika z oferty np
minnkoty
dadzą sumę wyższą niż przyzwoity silnik spalinowy.
[/quote]
Jezeli silnik elektryczny ma być zamiast saplinowego, to zgadzam się,
zapomnij. ALe jeżeli jako "uzupełnienie" to co innego. Ja uzywam
elektrycznego, bo pływam po Nidzkim, w strefie ciszy. Tak, żeby dojść do
portu jak flauci, to jak najbardziej się nadaję. Oczywiście nie za szybko.
Przy łódce o masie ok. 1700 kg idę jakieś 0,7 - 0,8 węzła. Zawsze szybciej
niż na pagajach.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

[quote]Jezeli silnik elektryczny ma być zamiast saplinowego, to zgadzam się,
zapomnij. ALe jeżeli jako "uzupełnienie" to co innego. Ja uzywam
elektrycznego, bo pływam po Nidzkim, w strefie ciszy. Tak, żeby dojść do
portu jak flauci, to jak najbardziej się nadaję. Oczywiście nie za szybko.
Przy łódce o masie ok. 1700 kg idę jakieś 0,7 - 0,8 węzła. Zawsze szybciej
niż na pagajach.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/[/quote]
mysle o elektrycznym zamiast pagaji - jak wieje to mam zagle,
wiekszej mocy potrzebuje tylko na chwile by wyjsc z portu,
i mam prad na keji za darmo,
ma ktos doswiadczenie czego uzyc do foczki
co do spalinowych to mam:
satuta - nawet ladnie pali ale smrod, chalas i sprawnosc <0,?
stary mercury 6km z odzielnym zbiornikiem na paliwo,
ktory swietnie sprawdzil sie w rejsie po Polsce, ale w poprzednim zezonie
dal mi 'popalic' -dluzej go odpalalem niz plywalem no i jak to powiesilem
na rufie ( w sumie ok 40kg) to dolna krawedz pawezy juz byla w wodzie.

pzdr i czekam na rady uzytkownikow
marek

On Tue, 13 Mar 2007 21:11:00 +0100, Paraday wrote:

[quote]Witam,
moze ktos sie podzieli doswiadczeniem i powie
jaki ciag powinien miec silnik elektryczny do lodki
m(max)=600kg do manewrow w porcie gdy wieje
i powrotach gdy nie wieje (+- 6km )
jakich marek trzymac sie .... z daleka?
[/quote]
Uzywam na swojej lodce Maxxum 55 i sobie bardzo chwale.
Na plaskiej wodzie wyciaga 3,2 wezla, z lodka wazaca jakies 800kg.
Pobor pradu przy tej predkosci 45A. Moj akumulator (deep cycle, mokry,
grupa 27 z pojemnoscia 20 godzinna 105Ah) wystarcza gdzies na 1,5 godziny
na pelny gwizdek (Znacznie dluzej na mniejszych obrotach, co wlasnie rozni
Maxxum od Endury).
Zasadniczo nadaje sie na jeziora i do wchodzenia/wychodzenia z mariny. Na
rzece albo na plywach brakuje zarowno mocy jak i akumulatorow (na wybrzezu
Georgii prady plywowe sa dosc nieprzyjemne na przyklad 6 wezlow :-(

Polecam grube druty od akumulatora do silnika oraz porzadne zamocowanie
akumulatora (zamocowania poprzedniego wlasciciela puscily przy fali i
przechylach - na szczescie odbylo sie bez strat wlasnych. Jesli akumulator
mokry a nie zelowy - polecam rowniez pojemnik z polietylenu ("battery
box"?).

Grzegorz

Krzysztof Chajęcki pisze:
[quote]Andrzej Remiszewski pisze:

I dwie godziny na dobę, na wspólczesnym jachcie, gdzie ten alternator
na silniku jest jedynym źródłem pradu, ma wystarczyć?

tak. Ja na ten przykład mam słaby alternator, bo tylko 60A. Ale też
odbiorników niewiele, więc godzina na dobę starczy (przy większym i tak
silnik nie dałby rady). Gdybym miał więcej odbiorników i większe
zapotrzebowanie na energię elektryczną to miałbym większy silnik i
mocniejsze alternatory (wysokoprądowe), może dwa.... U mnie na
uzupełnienie dobowego zużycia energii elektrycznej godzina dziennie na
katarynie starcza i tak powinno być na wszystkich jachtach. Godzina,
maksimum dwie... Inna sytuacja oznacza, że jacht jest źle pod tym
względem. Za dużo odbiorników, za mało i za słabe źródła prądu...

Krzysiek , qwa, ty masz 8m łodke, nie porównuj do Jotki. No nie staraj[/quote]
sie wiedziec wszystkiego na kazdy temat. Na jotce zarówki w kojach
zuzywaja wiecej pradu niz u ciebie wszystko razem.

Maciek"S"Kotas

[quote]Sądzę, że tym Twisterem pływałeś raz i to przy flaucie.
[/quote]
przez kilka dni, wiało do 3

[quote]A ja ci powiem, że moim siedmiometrowym Focusem nie odważyłbym się
manewrować przy czwórce w porcie na silniku elektrycznym. A mam naprawdę
mocny silnik, jeden z mocniejszych (elektrycznych). Rachunek jest prosty, to
ok. 500 W, czyli 0,7 KM. Sądzisz, że da się tym skutecznie napedzać ponad
póltorej tony przy jakim takim wietrze? Zyczę powodzenia.
[/quote]
mój silnik miał 1300 W. Przyjmuję że przy >4 rzeczywiście miałbym
problemy, ale też nie uważam że silnik elektryczny jest wystarczającym
napędem w każdej sytuacji.

[quote]Z silnikiem elektrycznym jestem naprawdę nieźle obeznany, bo moim portem
schronienia jest Karwica na Nidzkim, czyli strefa ciszy. I wiem co na nim
mogę, a czego nie powinienem.
[/quote]
to Ci się chwali. Tylko tak dalej ;-)

[quote]A propos manewrowania w porcie. Jak dobrze duje na Zamordejach, to obcym
podchodzącym do Karwicy bosman z daleka krzyczy żeby odpalić silnik,
spalinowy. Inaczej możesz zrobić sobie kuku i jeszcze dziesięciu innym
łódkom. A swoją drogą Maciek celnie skomentował twoją wiedzę o manewrowaniu
w porcie na silniku elektrycznym.
[/quote]
och, przed chwilą napisał że ten komentarz nie dotyczył wiedzy,
manewrowania ani portu. Rozumiem że Twoje poważne doświadczenie z
Focusem 690 i silnikiem 0.5 kW jest rozstrzygające..... cóż, przyjmuję
do wiadomości... ;-)

jakub tarczewski

Marian Janaś <marianmjWYTNIJTO@poczta.onet.pl> napisał(a):

[quote]Jest tam tabelka z charakterystykami silników i między innymi mocami. Dla
łodzi o masie 1520 kg moc silnika jest 0,34 kW/0,47 KM. Przy takiej masie
łodzi i zastosowaniu silnika spalinowego to ludzie chyba stosują silniki 4-
5
KM. Chyba ma to związek ze sprawnocią silników spalinowych.
[/quote]
To trochę nie tak. Rozumiem, że nie masz praktyki i doświadczeń z silnikiem
elektrycznym. Ja mam silnik o podobnej mocy i moge Ci powiedzieć, że na
najwyższym biegu osiągam 0,7 - 0,8 węzła. Łódka jest trochę cięższa, ok
1700 - 1750 kg. A na silniku spalinowym 8 KM osiągam ok. 7 węzłów. Ale to
nie powinno być zaskoczeniem. W końcu moc to praca wykonana w jesnostce
czasu. Można w uproszczeniu przyjąć, że w obu wypadkach wykonano tą samą
pracę, np. przemieszczenie łódki na dystansie 1 km ale w zupełnie innym
czasie. W uproszczeniu, bo wzrost prędkości, to wzrost oporów kadłuba
zarówno w wodzie, jak i większy opór powietrza, zatem i większa wykonana
praca.
Pozdrawiam
Mariusz

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Sami popatrzcie co *Marian Janaś* napisał:

[quote]Ktoś kiedyś pytał o moc silników elektrycznych, podaję link:
http://www.ster-sc.com.pl/start.htm
Link nie przenosi się bezpośrednio trzeba po kolei wejść w: sklep/silniki/
Silniki elektryczne/ Motor Guide.
Jest tam tabelka z charakterystykami silników i między innymi mocami. Dla
łodzi o masie 1520 kg moc silnika jest 0,34 kW/0,47 KM. Przy takiej masie
łodzi i zastosowaniu silnika spalinowego to ludzie chyba stosują silniki 4-5
KM. Chyba ma to związek ze sprawnocią silników spalinowych.
[/quote]
No dobra, a co z tego ma wynikać? Że niby silnik 0.5KM do łódki 1.5t się
nadaje? Nie wierzę...

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

Dnia Sun, 11 Mar 2007 18:13:38 +0100, Krzysiek Kielczewski napisał(a):

<ciach>.
[quote]
No dobra, a co z tego ma wynikać? Że niby silnik 0.5KM do łódki 1.5t się
nadaje? Nie wierzę...

A co ma się nie nadawać? Tam nie napisali, że ją rozpędzi do rozsądnej
prędkości w rozsądnym czasie rozsądnie zużywając akumulator. Różnie można
rozumieć słowo "nadaje się".

Ja rozumiem, że "nadaje się" w tym kontekście oznacza możliwość
płynięcia pod wiatr i falę...

O ile oczywiście ktoś uzna, że te 100% więcej warto wydać na bezgłośny
silnik... (a Szkarpawy i tak na tym nie dasz rady przepłynąć...)

Otóż to...
ciach[/quote]

Ja mam silnik elektryczny co prawda w małej lodce ale w przy lodce 300 kg i
aku 65 Ah silnik o ciagu 65 lbsF jest calkiem oki. ciagnie z 4-5 km/h. na
jednym aku da sie pokonac kanal jeglinski (pod prad) z piszu na sniardwy.
po tym wyczynie trzeba ladowac...

Winio

"Bogdan Łojowski" wrote:

[quote]http://strony.aster.pl/zientara/pages/020211sca.htm

Czy ktoś wie, jak to działa? Myszek?

Może zamienia obroty śmigła na obroty śruby ?

Albo ładuje akumulatory a śrubą kręci silnik elektryczny?

Albo nic nie napedza tylko pracuje jak wirnik wiatrakowca.
Diabli wiedza; jedna z tych trzech mozliwosci :-)

Robi za zagiel, jest dokładnie tak jak pisze Andrzej.
[/quote]
No wiec sprawdzilem, bo ten katamaran wydawal mi sie skads znajomy...
i oto jest:

http://foxxaero.homestead.com/indrad_007.html

Jak wynika z opisu, w tej akurat lodce wiatrak napedza podwodna
srube (prawdopodobnie mechanicznie, bo gdyby transmisja byla
elektryczna, to chyba by o tym napisali...)

Znaczy, moze plynac mordewindem :-)))

pozdrowienia

krzys

--
_^..^_)_
/
\____/

Witam,
po krotkiej dyskusji na grupie zdecydowalem sie na silnik elektryczny
i mam pytanie o sposoby mocowania akumulatora.
w pierwszej chwili myslalem o skrzynce w ktorej bym wsuwal aku pod
kokpit i skrzynke mocowal do grodzi i scianki podkojowej,
ale naszly mnie watpliwosci czy nie spowoduje to przegrzania sie aku
podczas pracy/ladowania
jesli ktos doswiadczenie, sprawdzone pomysly to bardzo prosze o rade.

pzdr
Marek

Paraday wrote:

[quote]po krotkiej dyskusji na grupie zdecydowalem sie na silnik elektryczny
i mam pytanie o sposoby mocowania akumulatora.
- sznurek[/quote]
- pasek
- pojemnik
- drzwiczki do szafki zamykanej zgietym gwozdziem
- uchwyty specjalistyczne
- kandahary
- inne

Rodzaj akumulatora? Pojemnosc? Lodka?

Jakie pytanie taka odpowiedz! Niestety nie anonimowa jak bym chcial. Cos
bede musial wykombinowac aby sie poukrywac.

--
Killfile http://www.sychut.com/pl.rec.zeglarstwo.html
Dochody z reklam sa przekazywane na cele charytatywne

Paraday <paraday@chello.pl.no.spam> napisał(a):

[quote]O wlasnie, ja z def. wykluczylem achterpik, bo i tak mi rufa siedzi w
wodzie
wiec chcialem nizej i blizej srodka, ale moze przeprosze sie bo jest to
najszybszy
i najprostszy sposob - mam tam mocowanie od zbiornika paliwa.
dzieki za przypomnienie o achterze.
i BTW: do silnika el. daja przewody, czy kupowac i jakie?
[/quote]
Czytałem w innym poscie o 100Ah i o Foce. Ja mam 105 Ah ale łódka większa,
Focus 690. Na Pegazie 620 akumulator miałem pod koją na prawej burcie, ale
mniejszy jakieś 38 Ah. Ze wzgledu na silnik elektryczny, to jednak
sugerowałbym achterpik. Przewody od silnika mają jakieś 1,5 m i do
achterpiku sięgną. Do kabiny już nie, a będzie też problem z prowadzeniem
przewodów.
Przewody od silnika elektrycznego mają na końcach krokodylki do łapania nimi
zacisków na akumulatorze. Tyle tylko, że przy prądzie rzędu 40 A, to jest to
słabe połączenie. Ja zdjąłem krokodyle z przewodów i pozostawiłem oczka pod
śruby na przewodach. W klemy od instalacji elektrycznej (zakładane na
zaciski akumulatora) wkreciłem na stałe śruby M5 i przykręcam przewody od
silnika do klemy motylkiem. Połączenie jest pewne i bezpieczne.

Mariusz

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Tomek Rudnicki napisał(a):
[quote]Marian Janaś <marianmjWYTNIJTO@poczta.onet.pl> napisał(a):

uciagu pobiera ok 40A prądu. Przy 12 V daje to ok 500W czyli ok 0.7
KM.

Zadam może inaczej pytanie.
Do Sztrandka jaka minimalna moc silnika jest niezbędna.
Mam na myśli silnik spalinowy i elektryczny.
Producenci silników elektrycznych co prawda podają wielkość łódek ale są
chyba wartości dla max. mocy silnika i dobrych warunków pogodowych.

Tomek Rudnicki

[/quote]
Zazwyczaj małym jachtom żaglowym wystarcza 2-3KM na tonę wyporności,
czasem ktoś jest bardziej wymagający i chce mieć rezerwę mocy to może
przyjąć 5, a nawet 10KM/t.
IMHO Sztradkowi wystarczy silnik <5KM.

--
pozdrawiam
robert"beny"banek

On Mon, 19 Feb 2007, Tomek Rudnicki wrote:

[quote]Marian Janaś <marianmjWYTNIJTO@poczta.onet.pl> napisał(a):

uciagu pobiera ok 40A prądu. Przy 12 V daje to ok 500W czyli ok 0.7
KM.

Zadam może inaczej pytanie.
Do Sztrandka jaka minimalna moc silnika jest niezbędna.
Mam na myśli silnik spalinowy i elektryczny.
[/quote]
Spaliniak 2.5 konia będzie dość.

Silniki elektryczne na razie pozostawiłbym bączkom i łódkom wędkarskim.

--
***********Jacek Kijewski, jacek@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *

Nie do końca,

Napisałem, że MinnKoty nie pozwalają na osiąganie większej prędkości niż 5 km/h nawet jeśli jest prawidłowo dobrana moc silnika - po prostu taki mają skos śruby.
Jesli któś chce zmienić silnik na mocnieszy bo zależy mu na większej prędkości to przy silniku elektrycznym nie działa to tak samo jak przy spalinowym bo nie ma przy silnikach 12V opcji doboru skoku śruby.

Akurat w wypadku Wadera uważam, że pomysł zmiany silnika z 38 lbs na 55 lbs jest dobry bo łodź jest ciężka a motorowka jest bardziej podatna na wiatr niż mała łodka wędkarska i przy mocnym silniku wiatr nie powinien przeszkadzać.

Torqeedo to zupełnie inne silniki - z tego co mi wiadomo nie mają tradycyjnych szczotek tylko silnik pracuje na poduszce z pola magnetycznego przez co osiąga większą sprawność ok 40% vs tradycyjne 19%.

Moje prywatne pomiary przy użyciu GPS Garmin e-trek potwierdzają to co pisze:

Łodź wypornościowa Crescent 4,3 metra o wadze 180 kg
Maxxum 44 - 5 km/h
Maxumm 55 - 5,3 km/h
Torqeedo 401 - 7,7 km/h

To bylo odnosnie generatora pradu .

A teraz trzeba sobie jasno powiedziec ze elektryczne silniki sie do niczego nie nadaja


I nie zgodzę się z Tobą
Oczywiście na silniku elektrycznym nie pociągniesz narciarza w ślizg,
ale jeżeli masz lekką łódkę, odpowiedniej mocy silnik 48 - 56 lbs i mocne
żródło prądu np. 100Ah akumulator żelowy - to na takim zestawie
możesz i cały dzień śmigać bezgłośnie,.............w strefie ciszy

Spróbuj kiedyś, a zobaczysz, że można się zrelaksować
i odpocząć w zupełnie bezgłośnym pływaniu

pzdr.Jarek

Jansowi dobrze na kursie instruktor powiedział. Nie trzeba mieć żadnego stazu na morzu aby zrobić starszego sternika. Wystarczy po prostu potwierdzone wyplywanie min.200h w minimum dwóch rejsach na jakiejkolwiek jednostce po jakichkolwiek wodach. Widziałem już staże z pontonów wedkarskich ze wspomnianymi silnikami elektrycznymi, jak i skutera wodnego(facet napisal, że pływal miesiąc!) oraz łódki wiosłowej...nie ma podstaw prawnych , aby czegoś takiego nie uznać-w przepisach nie jest napisane, że jednostka, na której odbyto staż ma posiadać napęd mechaniczny-często spotykane są staże z żaglówek. Co więcej, osoba posiadająca taki "staż" z wiosłówki, wcale nie musi mieć sternika motorowodnego, zeby zrobić starszego-wystarczy, ze ma ukończone 18 lat.
Bezsensowność przepisów jest wręcz nieogarniona!

W sumie jak dobrze to zrobić to farby nie ma co się bać. W klubie jest dużo malowanych łódek nowych ( robionych na szkielecie rurowym i pianka ) i starych i wcale źle nie wyglądają. I jakoś sama farba się specjalnie nie rysuje. 3ba na prawdę mocno przywalić by powstała rysa ale coś takiego to i żelkot załatwi. Jedyny problem przy malowaniu to polerowanie n razy można kota dostac:/ i druga sprawa to zaciek na pokładzie na tych kątach pomalować bezbłędnie to nie lada wyzwanie. Na szczęcie jednak te zacieki da sie usunąć polerką elektryczną. Chodź w sumie na moim kadłubie są ( jak do tej pory tyle zauważyłem ) 2 zacieki więc nie ma tragedii.

Wrzuciłem parę nowych fotek. Już blisko jeszcze z tydzień i na wodę. Jedyne duże zmiany wyglądu zewnętrznego ale to na jesieni. A mianowicie mahoniowa listwę odobojową wylaminuje profil do dolnej części steru i wstawię silnik do studzienki w achterpiku.

wiem że to pytanie będzie trochę off topic ale nie wiem gdzie pytać.

Mianowicie - czy ten akumulator nadaje się do zasilania silnika elektrycznego do łódki. Nie wiem czy będzie dobry do głębokiego rozładowania.

Może możecie mi polecić jakiś akumulator do takich zastosowań.

Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Witam
Od dwóch lat mam akumulator żelowy 100ah i używam go do silnika elektrycznego do pływania na łódce. Na poczatku bez problemu pływałem na tym zestawie około 5 godzin. Po dwóch latach czas pływania dramatycznie spadł do około 2 godzin. Akumulator naładowany jest do 13,2 V włączam silnik i pływając na najszybszym biegu napięcie podczas płynięcia pokazuje na akumulatorze 12,6V i cały czas spada, natomiast po wyłączeniu silnika napięcie wzrasta i tak po dwóch godzinach pływania przy włączonym silniku napięcie pokazuje nawet 8V a po wyłączeniu - akumulator w stanie spoczynku dojdzie nawet do 12V. Co się dzieje?Coś mam zepsute: akumulator?czy silnik?Nie znam się na elektryce i nie mam pojęcia jak powinien się zachowywać akumulator. Mam miernik ale nie wiem jak się mierzy pobór prądu w amperach

Parę wyjaśnień co do janmora. Z wielką przykrością informuję, że elektryczny patent do kładzenia masztu w tym roku nie jest aktualny. Kwestia dopuszczenia. Inspektor miał inne zdanie na ten temat. Silna ekipa klubowa jedzie 2 czerwca na odbiór tego cuda. Przy okazji zostaną uporządkowane sprawy z pozostałymi łódkami: Tangiem i morsem. Przy okazji informuję klubowiczów, że kupiliśmy do janmora nowy silnik. Suzuki 9,9 DF.

Postanowiłem wczoraj wypróbować nowy silnik w mojej łódce (2 płaszczowa dł-3,4 szer - 1,25)
Okazuje się że powyżej 30 % mocy (silnik ma płynną regulację) silnik zaczyna drgać - delikatne wibracje wyczuwalne są aż na łódce. Jest to mój pierwszy silnik elektryczny więc nie wiem czy to normalny objaw. Sprawdzałem śrubę nie ma luzów - jedyne luzy jakie stwierdziłem to przy uchwycie kolumny silnika w miejscu gdzie się reguluje go góra - dół, ale raczej delikatny luz musi tam być bo inaczej nie dało by rady skręcać.

Na początek witam na forum.

A teraz odpowiem co wiem.

Samolot, samochód, łódka czy coś innego R/C to przejedyna zabawka. Ja racji na moje ciągoty do wody preferuję łódki i okręty.

Na początek proponował bym się zaopatrzyć w szybowiec z prostą aparaturą lub elektryczny samolot z możliwością wyłączania silników w locie. Chodzi o to aby nauczyć się pilotować. Pilotowanie samolotu jest o wiele bardziej skomplikowane niż jazda samochodem bo steruje się nie w czterech kierunkach (przód-tył, prawo-lewo) ale w kilkuset. Pilotując samolot masz kilka płaszczyzn w których musi on być sterowalny. Pionowa, pozioma, boki, skosy. Wykonując figury akrobacyjne wykonujesz figury przestrzenne. Szkoda niszczyć czegoś co kosztuje tysiąc, dwa lub więcej.

Zacząłbym właściwie od szybowców drewnianych bez napędów aby zaobserwować jak zachowuje się aerodynamicznie. (będę miał je w ofercie na przełomie lipca i sierpnia).

Innym rozwiązaniem jest znaleźć kogoś kto latać umie i zaopatrzyć się w aparaturę podwójną służącą do nauki. Jest to coś w rodzaju samochodu nauki jazdy z dwoma pedałami hamulca i sprzęgła u kursanta i kierowcy. To rozwiązanie zapewni Ci szybką naukę pilotażu ale jest to kosztowne rozwiązanie.

To tak w skrócie.

No nie bierzesz pod uwagę jednego szczegółu.

Łódź oprócz kadłuba, silnika i sterowania ma baterie słoneczną i konstrukcję do nich, co podwyższa jak na razie koszty maszyny niemiłosiernie. Baterie o odpowiedniej sprawności kosztują. Są tam chyba jeszcze jakieś przetworniki prądu. To wszystko musi być również odpowiednio zaizolowane materiałami o odpowiednich parametrach. Porównując tą łódkę do łodzi konwencjonalnej może nie mieć ona baku. Ba z tego wszystkiego jest on najtańszy i w sumie czy byłby jako rezerwa czy nie to nie ma znaczenia, ale trzeba było by mieś druki, spalinowy silnik. Oprócz tego silniki elektryczne o podobnej sprawności jak spalinowe również więcej kosztują, a szczególnie, jeśli nie mają gabarytami i wagą przewyższać spalinowe, co przy takiej łupinie jest niebagatelne.

Powinieneś raczej zapytać jaki akumulator a nie jaka pojemność?
Pojemność ma znaczenie na przykład wówczas, gdy nie masz dostępu do sieci i nie możesz naładować. Jeżeli na kei masz prąd, to problem pojemności akumulatora jest jakby nieistotny.
Z drugiej strony patrząc, gdy musisz akumulator gdzieś nosić żeby go doładować, to duża pojemność przekładająca się na rozmiar i wagę akumulatora będzie jego wadą.

Ja na łódce bez silnika elektrycznego zastosowałbym akumulator zasadowy (taki, jakie instalowane są w zasilaczach awaryjnych UPS) w okolicach 15-30Ah lub żelowy (kwasowy, wapniowy, głębokiego rozładowania) o pojemności 35-45Ah.

ps. Akumulatory kwasowe są wygodniejsze ze względu na "standardowy" sposób ładowania.

Właśnie wczoraj wypróbowałem łódkę na Zalewach Nadarzyckich i jedno co mogę powiedzieć, że jakoś pewniej niż na pontonie, choć buja mocniej, najmniejszy ruch osoby towarzyszącej i po ptaszkach.
Co do gabarytów i wygody, to 2 osobowa łódka waży 38kg i mieści się nawet na maluchu, tak więc chyba wybrałbym łódkę, sam kupię na wiosnę taką troszkę większą by nie tylko mnie służyła, typu katamaran bo dużo stabilniejsza, na przyczepce.
Oczywiście nieodzowny silnik elektryczny, często nawet na wiosłach nie wolno pływać, więc pozostaje żagiel lub elektromotorek.
Ps. co do efektów to BAJERA, ptaki co prawda odlatują, ale za chwilę są z powrotem i można sobie do woli pstrykać, dają się podpłynąć bardzo blisko.
Jedynie przydała by się jednak jakaś siatka do zacienienia, kilka godzin na wodzie przy ładnej pogodzie i można mieć dość, więc lepiej mieć własną łódż czy ponton z czatownią, raczej bardziej potrzebną jako ciennik, ja pływałem na wynajętej więc o jakichkolwiek modernizacjach nie ma mowy dlatego na wiosnę biorę łódeczkę, robię stosowne przeróbki i pozostanie sama przyjemność.

Wożenie łódki na dachu samochodu to nie jest żaden problem jeżeli samochód jest wyposażony w relingi.

Silnik firmy Minn Kota Endura 30

Akumulator do silnika elektrycznego musi być żelowy !!! Ponieważ gdy zwykły akumulator się rozładowuje do końca i się go ładuje to jego żywotność strasznie spada.Akumulator żelowy możemy ładować zwykłymi prostownikami ,różnica jest tylko taka że od prostownika zależy czas ładowania akumulatora

Właśnie sprawdziłem dokładnie jak się sprawy mają:
W celach ochronnych na zbiorniku "MIETKÓW" obowiązuje całkowity zakaz pływania na silnikach
i tu ciekawostka bo przepis nie rozgranicza elektrycznych i spalinowych. Tak więc jedynym dopuszczonym środkiem napędu są wiosła.
Przepis wprowadził Wojewoda Dolnośląski w celu ochrony zasobów parku krajobrazowego
Reszta bez zmian:
zakaz wchodzenia i przebywania na wyspach i pływanie łódkami od 01 czerwca

informacje uzyskałem od:

Komendant Państwowej Straży Rybackiej(Wrocław): tel. 071- 340-66-31

PS A o ile pamiętam Spinningowe Mistrzostwa Okręgu PZW Jelenia Góra mają się odbyć właśnie na Mietkowie

Jak dotąd dowiedziałem się, że najpopularniejsze silniki elektryczne to
silniki do łódek (nie bolsa bynajmniej) i rowerów.


Do wycieraczek tez :-)
A firma? Cos w Skierniewicach, ale zabij, a nie przypomne
sobie nazwy.




| łódkę masz elektryczną czy spalinową?

Elekrtyczna, i to dopiero kombinuje na przyszly sezon, na silnik el. nie


potrzeba zezwolenia bo nie chalasuje i nie
 zatruwa srodowiska, pozdrawiam - krogulec


Witam.

Ja mam plany takiej łódki. Co prawda jest to ślizg spalinowy klasy fsr-h 3,5 ccm właśnie pod silnik 3,5ccm, ale po przeskalowaniu można zastosować w nim silnik elektryczny.
Podaj e-mail to wyślę Ci te plany.

Niejednokrotnie przebywałem Bałtyk jachtem kupionym po drugiej stronie oraz niejednokrotnie go woziłem na przyczepie.
Jak dojdzie zakup do skutku to skorzystam chętnie z doświadczenia. Jak dotąd tylko ciągałem łódki za samochodem. A taki rejs jest bardziej skomplikowany niż czarter, ja zabrał bym całą nawigację GPS-y mapy, echosąde, narzędzia, i zapasy ze swojej łódki by mnie jak najmniej zaskoczyło i kotwicę dodatkową, mam solidnego lewmara pługowego 12kg, też bym go zabrał. Zabieram też miernik oraz przewody plus elektryczne zapasy, uważam za niezbędne, a zwłaszcza sprawy zasilania tak by się z osprzętem wpasować w istniejące zasilanie. A i mały aku żelowy na 12V z 20Ah lubię mieć ze sobą, nie wspominając o oświetleniu awaryjnym. W zestawie zawsze jakieś parę szekielek, bloczków i liny nie wiadomo co strzeli po drodze. Accu wiertarka parę nitów i okuć nie zaszkodzi mieć oraz zestaw śrub nierdzewek. Stare to stare zawsze ma prawo coś wyskoczyć. Silnik też można zabrać jeżeli jest transport i jakaś niepewność moja honda to 27 kg wagi więc łącznie z 50 kg bagażu.
Radio z antenką nie zawadzi mieć swoje zapas się przyda.
A roming i laptop z dodatkowymi mapami i internetem to minimum do obserwacji pogody by nie przegapić zmian, o zestawie krawieckim do żagli nie wspomnę. Więc tak reasumując zabiorę wszystko, co na swojej łódce też staram się mieć przy dalszych eskapadach.
W końcu przejazd do Skandynawi jest sam w sobie już kosztem, a latać po lokalnych majstrach bywa problemem i czasem zbyt drogie by import miał sens.
Stąd taki przelot jest logistycznie trudniejszy niż inne rejsy. Ale też sprawdzianem dla łodzi i jej nowego armatora. Może być wspaniałą przygodą przy założeniu dobrego przygotowania wyprawy bo to nie zwykły rejs czarterowy.

Zakładam, że nie chodzi o jacht full wyposażony bo na takie większość z nas nie poluje ze wzgledu na cenę. A po za tym większość lubi zaadoptować łódź do swoich koncepcji, a jak nie to kupuje w fabryce lub czarteruje.

Widzieliście "Loca" w CHOM kupiona na wyspach i tanio jak barszcz podnoszony kil pełen osprzęt regatowy, 8,5m, turytycznie uboga lecz niezłe pędzidło wygrała regaty turystyczne w tym roku, znam właściciela. Z transportem ok 30 000zł. Silnik, Lewmary i Harken, ładne żagle z najnowszych materiałów 10 letnia + wózek. Okazje dalej bywają w całej europie.

Blocket mam "obczajony". Kupili mojego ulubieńca ze Sztokholmu (ale i tak za daleko do sprowadzania). Ten jest niezły bo blisko. Jak będę miał pieniądze to kupię Pytanie czy nadal będzie "hostpris" na wiosnę
Przy okazji jak myślisz, to ogłoszenie nie ma "ukrytych wad"? To realna cena? Nie ma silnika i być może w ogóle instalacji elektrycznej w środku (mam nadzieje że nie palnąłem bzdury, nie znam się na tym) bo nie ma akumulatorów ani żadnego wyposażenia elektronicznego. Może dlatego.


hej, dawno mnie tu nie bylo
Jako, ze obejzalem kilka jachtów w Szwecji (przed zakupem) - to moge cos na ten temat powiedziec.
Na "prawdziwe okazje" nie ma co liczyc - ogladalem kilkanascie Viggenow, kilka Veg, kilka Beckerow. Szwedzi to tacy sami ludzie jak Polacy - targują się, ukrywają stan faktyczny - tzn nie mówią całej prawdy - zachwalają zalety pomijają wady. Jak chcesz kupić tanio - to pamiętaj, że większość będzie do poprawek i sporo rzeczy będziesz musiał dokupić. W Szwecji prawdziwe okazje zdazaja sie na łódki stare drewniane, które stoją gdzieś na ogródkach nieuzywane od lat...

Druga sprawa transport...
nie czytałem wszystkich postów - ale jak ktoś mysli, ze przywiezie Vege albo Viggena na przyczepce samochodowej to sie myli...(Viggen na Tira rowniez nie wejdzie), nie zapomnijcie o saniach - to wazna sprawa a i wydatek jak sie nie dostanie. a jak sie dostanie to tez je jakos trzeba przewiezc

Najlepsze (najtansze, najciekawsze) wyjscie plynac, inne rozwiazanie - skorzystac z uslug firm, ktore woza np kadluby do Skandynawii i wracaja na pusto.
Ogolnie temat mam "przerobiony" i sluze rada (priv do dyspozycji
pzdr
Roy

Róża zapytał się w jaki sposób może poprawić ekologiczność swoich jachtów. Próbowałem przekazać, że moim zdaniem już niewiele można zrobić działając na poziomie hardware - (urządzeń w jakie można wyposarzyć jacht). Dobrze utrzymany silnik diesla jest tak samo ekologiczny jak silnik elektryczny. Powiedziałem, że prawdziwym problemem jest ilość ludzi na Mazurach i przedstawiłem sposób na rozwiązanie tego problemu. W odpowiedzi nie usłyszałem żadnego kontrpomysłu oprócz wytartych sloganów w rodzaju "działać, działać.. petycje pisać, urzędników nachodzić" - czy jak to tam było (młody jesteś RnK, jeszcze nie wyrosłeś z powtarzania tego co w telewizji usłyszysz. Wyrośniesz).

I jedynym sposobem na uratowanie Mazur jest radykalne ograniczeni ilości tych ludzi a najlepszy sposób aby to zrobić (i tak naprawdę jedyny skuteczny) to wprowadzenie bariery finansowej. Że bolesne, może. Że pływać będą nie co powinni. To niech ci co, waszym zdaniem powinni, zrobią wszystko żeby po tych Mazurach żeglować. Bo widzisz Morsie - za trzydzieści lat ani mnie na tych Mazurach nie będzie, ani Ciebie, ani nawet tych "byczych karków w złotych łańcuchach" co to teraz mogą sobie kupić wszystko. Ważne, żeby Mazury ciągle tam były.

W międzyczasie dyskusja pojechała nam w "światopoglądowe krzaki". Pisałem to co pisałem bo wierzę, że kiedyś znowu w Polsce będziemy mieli obywatelskie społeczeństwo. I przedstawiłem jak, moim zdaniem, to osiągnąć (na naszym - żeglarskim podwórku). Bo to miałem na myśli Jurmak kiedy pisałem o tym "ICH środowisku". Bo to obywatelskie społeczeństwo powoli rośnie (chociażby u Róży na obozach) Tylko, że w porównaniu z tym co obserwuję na Wyspach, to ono nawet głowy jeszcze z gruntu nie wystawiło.

I, specjalnie dla ciebie Jurmak mam przykład. Jakiś czas temu przeczytałem na stronie Kulińskiego informację o pewnym gościu na Zatoce Gdańskiej, który wykoncypował sobie, że będzie miał prywatną jednostkę ratunkową. Żeby pomagać żeglarzom w potrzebie. Bez oglądania się na fundusze państwowe, bez powoływania fundacji. Wariat, no. Ta jego łódka to się chyba Lego nazywa, czy jakoś tak .
W Wielkiej Brytanii całe, powtarzam CAŁE ratownictwo morskie jest finansowane z prywatnych datków. Nie z działalności fundacji, nie z dotacji państwowych (nawet jednego pensa od rządu nie dostają). Dobrowolne, prywatne wpłaty. Dlaczego ludzie to robią? Bo tak trzeba. Bo taki czują obowiązek. Ten wariat na Zatoce to rozumie . Potrzeba wychować mu następców.

W mordę. Mały elaborat mi wyszedł . Już kończę tokować

"Szalał łódką... z silnikiem elektrycznym "

Wzorowa postawa Policji.
Tak powinny być wykorzystywane pieniądze podatników.
Pijaństwo na wodzie powinno być zlikwidowane.

"Szalał łódką... z silnikiem elektrycznym "

Wzorowa postawa Policji.
Tak powinny być wykorzystywane pieniądze podatników.
Pijaństwo na wodzie powinno być zlikwidowane.

To nie łatwiej wprowadzić po prostu prohibicję?

ciężki dostęp do silnika?
a kto wkłada silnik do soliny na pawęż?
silnik jest w studzience
ja mam Yamahe 9.9 4sów z elektrycznym zapłonem i latam w każdą pogodę
a dobijać można tak jak parkować autem :)
właśnie największym minusem phili jest to że silnik ma na wierzchu a jak się wrzuci stacjonarny to kabina rufowa zmniejsza się straszliwie....
co do wykonania laminatów w solinie to.... hmm w niektórych miejscach są niedociągnięcia, gównie na antypoślizgach ale po położeniu np sztucznego teaku wszystko powinno wyglądać ładnie
co do tego że solina jest za cieżka...
solina ma kategorie projektową B/C a phila D
Philą po prostu bałbym się pływać
a moją soliną mogę pójść w każdą pogodę bo wiem że nic mi nie popęka
ja w swojej zamiast 800kg mam chyba ponad 1300 i śmigam równo ze sportowymi tangami i mi to wystarcza
a phila może i jest szybka, ale nie o to chodzi
chodzi o to że taki jacht służy do bezpiecznego pływania
a nie ścigania się w warunkach od 2 do 3B bo potem się rozpada
co do wykonania wnętrza
to ja mam Solinę zabudowywaną przez stocznie Rufi (tą od Cobry 33) i ma lepsze rozwiązania wnętrza niż Solina wykonana prze Solinę Yacht i od Phili
może nie są to materiały najwyższej jakości jak w phili ale za to jest ich więcej
popatrz na zabudowę wnętrza phili
jak ja bym pływał philą prawie non stop przez 5 miesięcy (tak ja pływam) i na tym jachcie miałbym prawie wszystko to bym musiał za sobą ciągać dodatkową łódkę na rzeczy

Więc phile uważam za bardzo udaną konstrukcje pod względem nautycznym, ale pod względem mieszkalnym to jest bardzo kiepska
ja pływam po jeziorze Drawskim i pływa tam jedna pila. I właściciel używa jej jako jacht do pływania w dzień, w piękną pogodę…

Mi ekhm „gorsze” materiały wnętrza nie przeszkadzają
i tak pływam jachtami max 5 lat i sprzedaje
A i tak szykuje się na to że kolejny jacht nie będzie to coś z Delphia Yachts gdyż uważam że przesadzają tam z cenami
tylko niby „gorzej” wykonany Nautiner, Huzar czy Cobra

to jest moja opinia, jak ktoś się z nią nie zgadza i chce sprawdzać masztem dno tak jak zrobiły to łódki na mazurach w zeszłym roku to proszę bardzo :D
ja oceniam po tym jak pływam, ile pływam i co jest mi potrzebne :)

Pozdr.
Stopy wody pod kilem :)

po 1 ta lodka nie ma tylko 2 silnikow elektrycznych. ma dodatkowy silnik bo inaczej rozwijalaby predkosci wezlow. po 2 nikt z niej niebedzie korzystal bo pomiesci tylko 8 osob wiec watpie zeby ktos na nia wszedl;D

1

he!he!

znam takich "pierwszych" z komuny!
ja jestem osobnik - niezrzeszalny!
nigdy w zadnej partii- zwiazku ect! nie bylem! Rzygam na holote tego typu!
--------------------------------------
kiedys mialem stalowy "kajak"- zanim nie rozjeb mi sie zycie- po wypadku! ale to byl cholerny okret- wymagal duzej zalogi i wind elektrycznych do wszystkiego!
a ja nie mialem wtedy czasu by poplywac gdzies dalej!
w sumie - byl bardzo kosztowny w utrzymaniu: moj "Karol Wojtylla"!= 10 tys $ /per year samo trzymanie w marinie! a zeglowanie sporadyczne - bo wymagalo conajmniej 3 ludzi zalogi!
TEZ MIAL PELNY KIL ,KTORY.....? OMAL MNIE NIE ZALATWIL Z DZIECMI NA POKLADZIE W SREDNIM SZTORMIE KOLO BAHAMAS!
------------------------------------------
w komunie mialem rozne lodki- jeziorowe!Z OSTANIA rAYA 535 Z francuskim takielunkiem i ozaglowaniem dacronowym! fajnie chodzila na spinakerze!
na prawdziwym zaglowcu plywalem ze szkola lotnikow do Odesy i w fiordy Norwegii - w rejsie na Spicbergen- do ktorego nie dotarlem!
-------------------------------

jak sie w Hameryce roboli- to nie ma urlopow dluzych niz pare tyg w roku a i to nie chca dawac w jednym kawalku!
Wiecej zeglowalem w czasie moich wyjazdow z Goodyear'a do roznych krajow- na roznych pozyczonych itp yachtach z przypadkowa zaloga ect! Bo bylem sam sobie bossem !!he!he!

a pracowalem w Amer Pol : w Argentynie- najdluzej
ale i w Chile ( gdzie poznalem ks. prof M.Poradowskiego)i mialem zaszczyt uscisnac dlon Jego Exelencji Prez Gen Agustino Pinochet-Ugarte!
I Peru i Mexyku/no i w Azji Mniejszej:
Syria,Isroel,Turcja oraz w Indiach - krotko!
nie mowiac o jewropie- zwlaszcza szwaby- gdzie Goodyear- mial az 3 fabryki!ale i WB,I Austria I Franca,Holandia i Szwecja!

------------------------------
wszedzie gdzie sie dalo z araz pytalem,niuchalem- gdzieby tu wynajac,pozyczyc lub sie wkupic w jakas zaloge!
roznie to bylo- przewaznie niemilo!
he!he!
----------------------------------------
no a dzisiaj mam malutka 23 st lodke- ,ktora moge holowac za swoim toyota truckiem i trzymac ja w domu w Gorach Appalachach!
no i..mam klopot z zaloga!
mam ozaglowanie stare juz jak lodka- nawet bez bardzo modnej wielkiej Genoa na zwijaczu,ktora sie tutaj wlasciwie nigdy nie zdejmuje i stawia ZAMIAST GROTA I FOKA!

W usa TO NIE JEST ZEGLARSTWO- JAK ONGIS W KOMUNIE! ZRESZTA I W KOMUNIE OBECNIE - JEST SYF!
rzecz w tym,ze jak dmucha zdrowo - to wszyscy spieprzaja do marin,a jak jest flauta to wylegaja gremialnie-grzejac na silniku i genoa!!he!he!
a na rufom koszu smaza befsztyki- chleja piwsko- i..wracaja do mariny!
----------------------------------------

jak na miliony yachtow w marinach to % zeglujacych jest wielokrotnie mniejszy niz w prlu!
fRanca

Panie Marku mowi pan ze zaczyna pan zabawe z samochodami.Napisal pan ze :Bardzo dobry zestaw Lehnera :Jezeli jest taki dobry to dlaczego nikt nie jezdzi na nim ,pewnie nawet nikt nie mysli o silniku lehnera .Te silinki z tego co wiem sa dobre do lodek ale czy do modeli samochodow??????????????Koszt silnika brushless jest wielki a wlasciwie nie tylko koszt silnika bo jeszcze trzeba kupic ragulator.Ludzie sicgajacy sie w openie nie chca sprzetu sredniego ale najlepszego. Wiec pewnie takiego za 500$.Z pana rozmowy wynika ze chce pan wejsc w klase open ,ale nie chce pan utopic kasy w niepotrzebny sprzed i przez to trzeba zmienic przepisy ???Ja tez jestem za tymi silnikami ale to nie wystarczy musi byc wiekszosc ludzi startujacych w tej klasie aby podjac taka decyzje


Panie Aureliuszu, nikt nie jezdzi na zawodach poniewaz jak narazie silniki te sa nielegalne. Znam kilka osob jezdzacych na tych silnikach w Kanadzie i USA. Tam lokalne tory eksperymentuja z silnikami BL.
Rowniez wydaje mi sie ze wszystkie rekordy predkosci samochodow elektrycznych RC zostaly zdobyta na silnikach BL.
Nawet na tym forum w dziale sprzedam ktos sprzedawal kontroler Lehnera do samochodu. Nawet byl tam link do filmiku.
Silniki Novaka sa stosowane tylko dlatego ze Novak przeforsowal swoj silnik w przepisach Roar i dosc dlugo byl to jedyny legalny silnik BL w zawodach Roar.
Ja nie jestem autorem tego i innych watkow na temat silnikow BL w klasie open, wiec to nie ja chce zmiany przepisow. Ja tylko probuje znalezc sposob ktory bylby do zaakceptowania.
Osobiscie mam Xray-a z silnikiem BL i jest to wspaniala kombinacja to treningow. Jezdzilem nim juz chyba 100 minut i niczego przy silniku nie musialem robic. Silnik ten jest uzywany chyba 11 lat i zmienilem w nim tylko lozyska. Ile silnikow szczotkowych wymienil by Pan w tym czasie?
Silnik kosztowal mnie $100. Kontroler do niego kosztowal $220 ale trzeba pamietac ze to bylo 11 lat temu kiedy technologia BL zdobyla sobie slawe "DROGIEJ".
Moim zdaniem jesli w klasie open znajdzie sie miejsce dla silnikow BL w ciagu kilku lat wiekszosc zawodnikow bedzie na nich jezdzic. Nikt na nich nie bedzie jezdzil jesli nadal beda nielegalne.

Pozdrowienia,

Marek

Użytkownik "Jacek Woźniak" <jacekwozniak@onet.pl> napisał w wiadomości
news:ekgpkg$rfu$1@news.onet.pl...
[quote]
Użytkownik "Grzesiek Kozera" <kozera@conmar.pl> napisał w wiadomości
news:ekf4av$nm3$1@news.task.gda.pl...
Czesc
Korozja aluminium raczej nie wziela sie z przyczyny zlej instalacji
elektrycznej. Wlasnie uziemienie instalacjii 220 v moze spowodowac
korozje przy aluminiowych lodkach. Stosuje sie wtedy transformator
separujacy aby nie laczyc obwodu kadlub - przewod uziemiajacy - metalowe
molo albo inny jacht i jego sruba mosiezna.

Możesz to uścislić bo jakoś nie mogę się połapać a niektóre stwierdznia
pachną mi herezją.
[/quote]
Czesc
Otoz:
Korozja aluminium to korozja elektrochemiczna. Aby powstala musi byc para
dwoch metali zanurzona w slonej wodzie. Aluiminiowy jacht to jedna
elektroda, molo stalowe to druga, aby plynal prad potrzeba zamknac obwod.
Wiec wyobraz sobie swoj uziemiajacy przewod od 220 v podlaczony do kadluba z
jednej strony a do gniazdka na kei i mola z drugiej. Jesli do tego samego
gniazdka podlaczony jest inny jacht z przewodem uziemiajacym podlaczonym do
silnika czyli sruby mosieznej to para tych metali wytwarza jeszcze wieksza
roznice potencjalow i twoj aluminiowy jacht sie rozpuszcza w wodzie. Dotyczy
to oczywiscie zle zabezpieczonej czesci podwodnej
Wlasnie po to stosuje sie separacje galwaniczna za pomoca transformatora
separujacego.
Anody cynkowe pod woda nic nie daja. Za mala roznica potencjalow. W
aluminiowych stosuje sie czasami anody aluminiowe lub magnezowe lub bez
anod.
Nad powierzchnia aluminium koroduje przy polaczeniach ze stala. Ja mam
problemy przy sztagowniku, wantach i zamknieciach do bakist. Male babelki
farby, a pod spodem bialy proszek. Przekladka z teflonu rozwiazala sprawe.
Oczywiscie na ten temat napisano tomy prac. Sa inne metody separacji i
zabezpieczenia. Jednak generalnie nie powinno sie laczyc uziemiajacego
przewodu z ladu z uziemieniem na jachcie.
Grzegorz

Witam,
moze ktos sie podzieli doswiadczeniem i powie
jaki ciag powinien miec silnik elektryczny do lodki
m(max)=600kg do manewrow w porcie gdy wieje
i powrotach gdy nie wieje (+- 6km )
jakich marek trzymac sie .... z daleka?

pzdr
Marek Paradysz

Mariusz Główka pisze:
[quote]jakub <alterra@gazeta.pl> napisał(a):

eee... nieduży silnik elektryczny wystarczy żeby nawet dość sporym
jachtem dało się bezpiecznie manewrować w porcie. Nie twierdzę, że to
idealne rozwiązanie, ale lepsze od dwusuwów...

zawracanie dupy

dzięki za merytoryczną ocenę. Przypominam że mowa o śródlądowym jachcie
w śródlądowym porcie. Osobiście pływałem ośmiometrowym Twisterem z
silnikiem elektrycznym i manewrowało mi się (w porcie) lepiej niż
spalinowym. Ale rozumiem że Twoja głęboko przemyślana i starannie
sformułowana wypowiedź ma wagę cięższą od jakichkolwiek cudzych
doświadczeń.

Sądzę, że tym Twisterem pływałeś raz i to przy flaucie.
A ja ci powiem, że moim siedmiometrowym Focusem nie odważyłbym się
manewrować przy czwórce w porcie na silniku elektrycznym. A mam naprawdę
mocny silnik, jeden z mocniejszych (elektrycznych). Rachunek jest prosty, to
ok. 500 W, czyli 0,7 KM. Sądzisz, że da się tym skutecznie napedzać ponad
póltorej tony przy jakim takim wietrze? Zyczę powodzenia.
Z silnikiem elektrycznym jestem naprawdę nieźle obeznany, bo moim portem
schronienia jest Karwica na Nidzkim, czyli strefa ciszy. I wiem co na nim
mogę, a czego nie powinienem.
A propos manewrowania w porcie. Jak dobrze duje na Zamordejach, to obcym
podchodzącym do Karwicy bosman z daleka krzyczy żeby odpalić silnik,
spalinowy. Inaczej możesz zrobić sobie kuku i jeszcze dziesięciu innym
łódkom. A swoją drogą Maciek celnie skomentował twoją wiedzę o manewrowaniu
w porcie na silniku elektrycznym.

etam MAriusz. Komentowałem dyskusje o ekologii:)) a co do manewrowania[/quote]
jachtem na o.7konnym silniku, to szkoda gadać nawet. Standardowe minimum
to 2KM na tone jachtu. 8m jacht to około 1,5t do 2,5 t. Przynajmniej na
morzu. Przyjmujac nawet ze na sródladziu 1,5t to te 3-4KM to minimum.
Cała ta ekologia w takim rozumieniu to zawracanie dupy. Prąd nie bierze
sie od pana Bozi tylko z elektrowni która musi wykotłaowac tony wegla
zeby dla kol.Jakuba był prąd do łądowania tej sokowirówki.
Zanieczyszczenia ze sprawnego silnika dwusuwowego o mocy ca. 5KM sa
żadne.Ciezarowy samochód, traktor przy porannym odpaleniu bardziej
zatruwa srodowisko niz taki silniczek przez całe swoje życie.

Maciek"S"kotas

jakub pisze:
[quote]
Cała ta ekologia w takim rozumieniu to zawracanie dupy. Prąd nie
bierze sie od pana Bozi tylko z elektrowni która musi wykotłaowac tony
wegla zeby dla kol.Jakuba był prąd do łądowania tej sokowirówki.
Zanieczyszczenia ze sprawnego silnika dwusuwowego o mocy ca. 5KM sa
żadne.Ciezarowy samochód, traktor przy porannym odpaleniu bardziej
zatruwa srodowisko niz taki silniczek przez całe swoje życie.

więc najlepiej się przestać przejmować, rozumiem. Wiesz, może to dziwne,
ale słyszałem o elektrowniach. O kosztach wyprodukowania jednostki mocy
też. Nawet sam kiedyś coś tam pisałem o przesądach w tym względzie -np.
jeszcze niedawno kilowat mocy z tradycyjnego krzemowego ogniwa
słonecznego bardziej (uwzględniając ekologiczne obciążenie produkcji i
czas użytkowania) zatruwał środowisko niż ten sam kilowat uzyskany w
samochodowym silniku. Teraz to się trochę zmieniło. Jest wiecej takich
ciekawostek, ale ni cholery nie rozumiem (być może to oznaka
nawiedzenia) dlaczego z faktu że Twoja Tatra rzyga ropą i smrodzi ma
wynikać że dwusuwy na Mazurach są nieszkodliwe.

jakub tarczewski
Nie Jakubie. Nie zrozumiałes mnie. Moze faktycznie lakonicznosc mojej[/quote]
wypowiedzi:))) była zbyt duza. Jest tak wiele powaznych zródeł
zanieczyszczeń, ze akurat malutkie silniki spalinowe zaglówek, czy 3
dniowe wyscigi kilku samochodów stanowia tak nikły procent tych
zanieczyszczeń, ze nie ma o czym gadac. Moim zdaniem oczywiscie. W
okolicy Mazur pracuje iles dziesiat/set cięzarówek, iles tysiecy
traktorów, ze o innych smierdzielach nie wspomnę, czepianie sie akurat
rajdu, czy dumnych posiadaczy dwusuwów uwazam za "zawracanie dupy".
Nawet w przypadku MAzur podejrzewam, ze zanieczyszczenia powodowane
przez silniki dwusuwowe sa kropla w morzu wszelakich nawozów, scieków,
detergentów itp.

Co do manewrowania na silniku elektrycznym, ja bym sie bał. Ale
pozostawiam kazdemu decyzje, to nie moja sprawa i sie absolutnie nie
wtrącam. Tym bardziej ze własnych doswiadczeń nie mam. U siebie mam 8io
konnego diesla i wcale nie uwazam, zeby na 8m łodce było to za duzo. Ale
to przez pryzmat zeglowania na morzu, na Mazurach nie zegluje wiec nie
wiem, acz 2KM wydaja mi sie byc za słabe. Zdecydowanie za słabe.

MAciek"S"Kotas

[quote]Nie Jakubie. Nie zrozumiałes mnie. Moze faktycznie lakonicznosc mojej
wypowiedzi:))) była zbyt duza. Jest tak wiele powaznych zródeł
zanieczyszczeń, ze akurat malutkie silniki spalinowe zaglówek, czy 3
dniowe wyscigi kilku samochodów stanowia tak nikły procent tych
zanieczyszczeń, ze nie ma o czym gadac. Moim zdaniem oczywiscie. W
okolicy Mazur pracuje iles dziesiat/set cięzarówek, iles tysiecy
traktorów, ze o innych smierdzielach nie wspomnę, czepianie sie akurat
rajdu, czy dumnych posiadaczy dwusuwów uwazam za "zawracanie dupy".
Nawet w przypadku MAzur podejrzewam, ze zanieczyszczenia powodowane
przez silniki dwusuwowe sa kropla w morzu wszelakich nawozów, scieków,
detergentów itp.
[/quote]
całkowicie się zgadzam. A też nie neguję oczywistych proporcji. Chodzi o
coś innego -dla Ciebie, jak sądzę, życie jest za krótkie, żeby się
przejmować drobiazgami, a dla mnie i paru innych osób... hmmm... to nie
są drobiazgi... i tyle. Przykro mi tylko (choć poniekąd to rozumiem), że
osoby skądinąd całkiem rozumne i sympatyczne (co się odnosi do Ciebie i
innych dyskutantów), na hasło "ekologia" dostają piany na uściech. Co
nie zawsze ma związek z ich prawdziwymi poglądami i przekonaniami. Ale
to już całkiem OT
[quote]
Co do manewrowania na silniku elektrycznym, ja bym sie bał. Ale
pozostawiam kazdemu decyzje, to nie moja sprawa i sie absolutnie nie
wtrącam. Tym bardziej ze własnych doswiadczeń nie mam. U siebie mam 8io
konnego diesla i wcale nie uwazam, zeby na 8m łodce było to za duzo. Ale
to przez pryzmat zeglowania na morzu, na Mazurach nie zegluje wiec nie
wiem, acz 2KM wydaja mi sie byc za słabe. Zdecydowanie za słabe.
[/quote]
na morzu nawet bym nie próbował :-P

jakub tarczewski

jakub <alterra@gazeta.pl> napisał(a):

[quote]

eee... nieduży silnik elektryczny wystarczy żeby nawet dość sporym
jachtem dało się bezpiecznie manewrować w porcie. Nie twierdzę, że to
idealne rozwiązanie, ale lepsze od dwusuwów...

zawracanie dupy

dzięki za merytoryczną ocenę. Przypominam że mowa o śródlądowym jachcie
w śródlądowym porcie. Osobiście pływałem ośmiometrowym Twisterem z
silnikiem elektrycznym i manewrowało mi się (w porcie) lepiej niż
spalinowym. Ale rozumiem że Twoja głęboko przemyślana i starannie
sformułowana wypowiedź ma wagę cięższą od jakichkolwiek cudzych
doświadczeń.
[/quote]
Sądzę, że tym Twisterem pływałeś raz i to przy flaucie.
A ja ci powiem, że moim siedmiometrowym Focusem nie odważyłbym się
manewrować przy czwórce w porcie na silniku elektrycznym. A mam naprawdę
mocny silnik, jeden z mocniejszych (elektrycznych). Rachunek jest prosty, to
ok. 500 W, czyli 0,7 KM. Sądzisz, że da się tym skutecznie napedzać ponad
póltorej tony przy jakim takim wietrze? Zyczę powodzenia.
Z silnikiem elektrycznym jestem naprawdę nieźle obeznany, bo moim portem
schronienia jest Karwica na Nidzkim, czyli strefa ciszy. I wiem co na nim
mogę, a czego nie powinienem.
A propos manewrowania w porcie. Jak dobrze duje na Zamordejach, to obcym
podchodzącym do Karwicy bosman z daleka krzyczy żeby odpalić silnik,
spalinowy. Inaczej możesz zrobić sobie kuku i jeszcze dziesięciu innym
łódkom. A swoją drogą Maciek celnie skomentował twoją wiedzę o manewrowaniu
w porcie na silniku elektrycznym.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

On Sun, 11 Mar 2007, Krzysiek Kielczewski wrote:

[quote]Sami popatrzcie co *Marian Janaś* napisał:

Ktoś kiedyś pytał o moc silników elektrycznych, podaję link:
http://www.ster-sc.com.pl/start.htm
Link nie przenosi się bezpośrednio trzeba po kolei wejść w: sklep/silniki/
Silniki elektryczne/ Motor Guide.
Jest tam tabelka z charakterystykami silników i między innymi mocami. Dla
łodzi o masie 1520 kg moc silnika jest 0,34 kW/0,47 KM. Przy takiej masie
łodzi i zastosowaniu silnika spalinowego to ludzie chyba stosują silniki 4-5
KM. Chyba ma to związek ze sprawnocią silników spalinowych.

No dobra, a co z tego ma wynikać? Że niby silnik 0.5KM do łódki 1.5t się
nadaje? Nie wierzę...
[/quote]
A co ma się nie nadawać? Tam nie napisali, że ją rozpędzi do rozsądnej
prędkości w rozsądnym czasie rozsądnie zużywając akumulator. Różnie można
rozumieć słowo "nadaje się".

Kaziu ma w ofercie silniki torqueedo, które - producent deklaruje -
największe modele mają "siłę ciągu równą 6 KM". Ma toto potężną śrubę, żre
prąd jak dzikie, a ceny zaczynają się "_już_ od 8400 zł". Ale fakt,
wygląda zgrabnie, daje ciąg i jest ciche, więc to nie takie głupie jest.

O ile oczywiście ktoś uzna, że te 100% więcej warto wydać na bezgłośny
silnik... (a Szkarpawy i tak na tym nie dasz rady przepłynąć...)

--
***********Jacek Kijewski, jacek@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *

Witam !
Użytkownik "myszek" <km@lodz.tpsa.pl> napisał w wiadomości
news:456D6493.AD33602E@lodz.tpsa.pl...
[quote]"Bogdan Łojowski" wrote:

http://strony.aster.pl/zientara/pages/020211sca.htm

Czy ktoś wie, jak to działa? Myszek?

Może zamienia obroty śmigła na obroty śruby ?

Albo ładuje akumulatory a śrubą kręci silnik elektryczny?

Albo nic nie napedza tylko pracuje jak wirnik wiatrakowca.
Diabli wiedza; jedna z tych trzech mozliwosci :-)

Robi za zagiel, jest dokładnie tak jak pisze Andrzej.

No wiec sprawdzilem, bo ten katamaran wydawal mi sie skads znajomy...
i oto jest:

http://foxxaero.homestead.com/indrad_007.html

Jak wynika z opisu, w tej akurat lodce wiatrak napedza podwodna
srube (prawdopodobnie mechanicznie, bo gdyby transmisja byla
elektryczna, to chyba by o tym napisali...)

Znaczy, moze plynac mordewindem :-)))

;)))[/quote]
Na wyspach w okolicach Londynu jest taka jednostka, znacznie mniejsza, która
wykorzystuje tylko śmigło. To o niej był właśnie ten program o którym pisze
Andrzej. Ubawiła mnie setnie informacja, ze przed wypłynięciem nalezy przede
wszystkim starannie sprawdzić stan ???uwaga: kolcków hamulcowych i tarcz ??.
;))) A weź tu człowieku spróbuj przejść takiemu czemuś kulturanie po
zawietrznej w niewielkiej odległości, choć z drugiej strony to pewnie była
by jedyna i niepowtarzalna okazja zeby sobie kapuste na sałatke poszatkowac
starannie i tanim kosztem przechodząc po zawietrznej.
Pozdrawiam !
Bogdan

[quote]No to masz proste oszacowanie z tą lodówką. Lodówkę możesz kupić w postaci
całego "boksa",
Zwykle kiepska izolacja i co za tym idzie wieksze zuzycie pradu.
lub osobno agregat + parownik + rurki do połączenia. W
drugim wypadku sam musisz sobie zabudować szafkę na lodówkę, izolując
odpowiednio (choć masz wtedy większe możliwości aranżacji, niż tak po
prostu prostokątne pudło.
Zdecydowanie lepsza opcja. Minimum 10cm izolacji z bokow i dolu i 5 z gory do[/quote]
tego uszczelki, prawidlowo zrobiony odplyw zeby zimno nie uciekalo, podzial na
komory jezeli to mozliwe, polozenie mozliwie nie przy silniku lub w miejscu
wystawionym na dzialanie promieni slonecznych (zejsciowka).
Ciekawe, ale wiekszosc stoczniowo robionych ice boxow na lodkach nie spelnia
podstawowych wymagan i trzeba, jezeli lubi sie zimne piwo, lodowke
przebudowywac.
[quote]Przy dobrej izolacji masz dzienny czas pracy
agregatu poniżej 15% czasu ogółem. I pobór nie jest tak straszliwy.
W umiarkowanych i zimnych klimatach to pewnie mozliwe…

W ostateczności w hipermarketach masz lodówki na płytce peltiera +
wiatraczek, kosztują 100-200 zł, żrą tego prądu dużo i nie chłodzą za
dobrze, są mało ustawne, ale tanie i w najgorętszych godzinach to masło
sobie ochłodzisz.
Ok (+/-1) 5 A/h i pracuja caly czas. 100 A dziennie to minimum… W cieplym[/quote]
klimacie schlodzenie piwa zajmie im dobe ale jak wlozysz zimne to utrzymaja
temperature.
Ale za to sa proste w budowie jak cep i dosc niezawodne.
[quote]Agregat to jakieś 350 euro + vat, parowniki 100-160 euro + vat. Do tego
koszt baterii, regulatora, instalacji, większego akumulatora. Nie, żebym
zniechęcał do lodówek, ale to zabawka trochę kosztująca.
Niedawno kupilem sobie w antykwariacie stary poradnik cruisingowy (czasem[/quote]
warto siegnac do wiedzy przodkow : - ) ) w ktorym opisana jest budowa
trojkomorowego ice boxu ktory na jachcie autora utrzymywal lod przez miesiac
(klimat: Atlantyk, Karaiby).
Ale nawet przy malym ale prawidlowo zbudowanym pudle tydzien jest realny wiec
jesli wyplywalbym na kilka tygodni w roku to nie zawracalbym sobie glowy
elektryczna lodowka (ciezko zejsc ponizej 50 A dziennie, znajomy specjalnie
dla celow lodowkowych zamontowal sobie 120 W panel sloneczny)
Niestety plywam wiecej i nie lubie cieplego piwa…
Pewnym rozwiazaniem moze byc engine driven system. Kolega ma i sobie chwali.
Zaleta: 0 Amp i duza wydajnosc. Wada: trzeba odpalac silnik na jakies pol
godziny dziennie dla chlodzenia albo 45-60 minut jezeli chce sie miec
zamrazarke.

Pozdrawiam

Maciej Rynkiewicz

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Witam!

Jako, ze pierwszy raz tutaj to najpierw sie przedstawie :)

Zeglowalem kilkanascie lat temu po mazurach typowo rekreacyjnie.
Teraz kontakt z woda odswiezylem w zwiazku z wedkarstwem -
plywam dosc czesto roznymy lodkami, czy to na silniku elektrycznym,
czy miesniowym ;) Mam swoj ponton zarejestrowany dla potrzeb wedkowania
ktorym rozbijam sie po roznych mniejszych badz wiekszych zbiornikach,
tam gdzie nie mozna wynajac lodzi...

Ale ja nie o tym wlasciwie chcialem.

Wpadl mi do glowy pomysl zbudowania malego "plazowego katamaranu"
pomyslanego tak, zeby w wersji czesciowo zmontowanej - bez masztu,
mieczy, steru ale za to z silnikiem eletrycznym sluzyl jako
stabilniejsza niz lodz "platforma" wedkarska, czy tez do fotografowania.
Po zalozeniu masztu etc mialby byc malym katamaranikiem bo zabawy
w poblizu brzegu. Calosc oczywiscie ma sie po zlozeniu miescic
na bagazniku auta...

Poszperalem troche i wstepnie podoba mi sie technologia meczonej sklejki ;-)
http://www.kulinski.sail-ho.pl/article.php?sid=1591
Zrobilem kartonowy model plywaka z tej strony i baaardzo ladny jest :)

Do rzeczy. Czy przypadkiem w naszym wolnym kraju nie musze miec jakiegos
zezwolenia,
planow konstrukcyjnych czy doktoratu ze szkutnictwa, zeby zrobic sobie
plywadelko
max 4mb dlugosci na ktorym bede chcial sie we wlasnym zakresie utopic?

Szperalem w archiwum, znalazlem sporo dyskusji o limitach typu 5m.kw.
zagla etc ale byly to glownie stare watki.

Mozecie mi w prostych slowach napisac czy sa jakies formalnosci,
przez ktore bede musial przejsc, badz wskazac link po ktorym
znajde takie informacje?

Z gory dziekuje

q

--
Kupie AcdSee 3.1 _legalna_ kopie.

Jakub Jewuła napisał(a):
[quote]Witam!

Jako, ze pierwszy raz tutaj to najpierw sie przedstawie :)

Zeglowalem kilkanascie lat temu po mazurach typowo rekreacyjnie.
Teraz kontakt z woda odswiezylem w zwiazku z wedkarstwem -
plywam dosc czesto roznymy lodkami, czy to na silniku elektrycznym,
czy miesniowym ;) Mam swoj ponton zarejestrowany dla potrzeb wedkowania
ktorym rozbijam sie po roznych mniejszych badz wiekszych zbiornikach,
tam gdzie nie mozna wynajac lodzi...

Ale ja nie o tym wlasciwie chcialem.

Wpadl mi do glowy pomysl zbudowania malego "plazowego katamaranu"
pomyslanego tak, zeby w wersji czesciowo zmontowanej - bez masztu,
mieczy, steru ale za to z silnikiem eletrycznym sluzyl jako
stabilniejsza niz lodz "platforma" wedkarska, czy tez do fotografowania.
Po zalozeniu masztu etc mialby byc malym katamaranikiem bo zabawy
w poblizu brzegu. Calosc oczywiscie ma sie po zlozeniu miescic
na bagazniku auta...

Poszperalem troche i wstepnie podoba mi sie technologia meczonej sklejki
;-)
http://www.kulinski.sail-ho.pl/article.php?sid=1591
Zrobilem kartonowy model plywaka z tej strony i baaardzo ladny jest :)

Do rzeczy. Czy przypadkiem w naszym wolnym kraju nie musze miec jakiegos
zezwolenia,
planow konstrukcyjnych czy doktoratu ze szkutnictwa, zeby zrobic sobie
plywadelko
max 4mb dlugosci na ktorym bede chcial sie we wlasnym zakresie utopic?

Szperalem w archiwum, znalazlem sporo dyskusji o limitach typu 5m.kw.
zagla etc ale byly to glownie stare watki.

Mozecie mi w prostych slowach napisac czy sa jakies formalnosci,
przez ktore bede musial przejsc, badz wskazac link po ktorym
znajde takie informacje?

Z gory dziekuje

q
[/quote]
1. Witam znajomego z prfc (choć mnie nie znasz, bo ja tylko
skrytoczytuje, jak i tutaj).
2. Jak chcesz zmieścić 4 metry do bagażnika jakiegoś samochodu?
3. Czy któraś z gotowych konstrukcji (ToPCat czy HobieCat) nie spełnia
któregoś celu lub założenia?

--
Michal Dziamski - Tatanka

[quote]Większym kłopotem może być rzeczywiście transport- są oczywiście auta
o bardzo wytrzymałym dachu (choćby passat), ale generalnie
przekraczanie w obecnie produkowanych "jednorazówkach" 100kg to już
igranie. To musisz przemyśleć, ale jeśli masz mizerną wytrzymałość
dachu to zawsze możesz kupić starą przyczepkę albo dogadać się z
chłopem na miejscu który Ci przechowa łódkę.
[/quote]
Nie, nie nie zadnego chlopa ze stodola :)

Urok ma polegac na tym, ze jak mi sie zachce to wyjme plywaki
z pracowni, przypne na dachu, zaladuje reszte klamotow
i ...tyle mnie widzieli ;-)

AHA - calosc gratow na dachu chcialbym zamknac w 50-60kg.
To ma byc plywadelko, ktorego jedna z funkcji ma byc zeglowanie,
niekoniecznie najwazniejsza...

[quote]Rzeczą której nie możesz zbagatelizować jest cała reszta jachciku-
maszt, ster, proste okucia, liny, żagle (żagiel) itd. Często koszt
takich dodatków jest wyższy bądź wymaga więcej pracy niż same kadłuby.
[/quote]
Mam doswiadczenie we wdrazaniu roznych "prostych projektow ;-)

Jedna z wazniejszych funkcji katamaraniku ma byc wedkowanie -
czyli dwa plywaki, belki laczace w calosc, podloga z drewna i koniec :)
Naped silnikiem elektrycznym, ktory juz mam.
Po wmiare krotkim okresie prac bede juz na wodzie cieszyl sie
jej efektami. Potem ciag dalszy - okucia, maszt, stery etc.

Tym bardziej, ze juz mi sie roi pomysl katamaranu z szytych listewek -
bardzo lubie drewno jako material do obrobki :)

Pierwszy bedzie napewno ze sklejki, a potem sie zobaczy :)

[quote]Tak czy inaczej- projekt moim zdaniem całkiem realny do zrobienia,
zacząłbym jednak od poczytanie "Kaszubskich Łodzi" Celarka i
"Szkutnictwa Ludowego XXw w Polsce" Litwina.
[/quote]
Dzieki za tytuly. Do konca roku mam juz pelno roboty,
wiec bede tylko ssal wiedze. Pierwsze prace w styczniu :)

Moge prosic jeszcze o inne tytuly dot. budowy i konstrukcji jachtow?

q

On Tue, 5 Dec 2006, Wojciech Daniel Homa wrote:

[quote]Witam, jest do kupienia Carter w przystepnej cenie ale ma jeden powazny
mankament. Niestety stal przez 3 lata bez opieki i do srodka dostawala sie
woda deszczowa przez nieszczelna suwklape i okolice masztu. Szacuje, ze byl
zalany tak mniej wiecej do kolan. Ma tez male babelki na zewnatrz na czesci
podwodnej, szacuje - poczatki osmozy. Czy warto interesowac sie tym jachtem
i jakie inne problemy moga sie z takim zalaniem i babelkami wiazac? Zabudowa
wnetrza jest do czesciowego odnowienia lub wymiany. Silnik podobno jest na
chodzie. Niestety sam nie umiem wyremontowac tego jachtu wiec szukam kogos
kto by sie tym zajal po przystepnej cenie bez Vatu. A moze ktorys z zeglarzy
zrobilby to w zamian za udostepnienie go nieodplatnie na jakies rejsy?
Terminy i dlugosc do dogadania, nie jestem chytry. Oczywiscie materialy do
remontu kupuje ja oraz pomagam przy remoncie, o ile bede mogl. W razie czego
udostepnie fotki coby chocby troche mozna bylo zobaczyc jak to w srodku
wyglada.
[/quote]
MOIM ZDANIEM (moim i bardzo wstępnym): sensowny remont i wyposażenie
takiej łódki zamknie Ci się w 30-40* tysiącach (wymiana zabudowy wnętrza,
instalacja elektryczna, zęzowa, rurociągi, WC, remont silnika) po czymś
takim. I dużo własnej roboty. Od biedy zamkniesz się w 20 tysiącach i
BARDZO dużo własnej roboty. Na koniec łódka ni cholery nie będzie zgodna z
CE, chyba, że za to zapłacisz - a taka odbudowa być może musi być objęta
nadzorem (przynajmniej w PL).

Z kolei łódkę wielkości Cartera kupisz za jakieś 10-30 tys. więcej w
stanie śpiewającym, choć pewnie już pełnoletnią. Oszczędzisz sobie pracy,
i efekt będzie też znacznie lepszy. Zwłaszcza, jeżeli poruszasz się w
miarę swobodnie po Niemczech i możesz polować tamtejsze okazje.

*) nie licząc tego, co zapłacisz za sam jacht "w stanie takim, w jakim
jest".

--
***********Jacek Kijewski, jacek@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *

Bardzo przyjemny wyjazd. W sobotę nurkowaliśmy z wypożyczenej łodzi na jeziorze Trześniowskim. Łódką z elektrycznym silnikiem przepłyneliśmy kawałek jeziora Łagowskiego, następnie małym kanałem łączącym jeziora przedostaliśmy się na jezioro Trześniowskie (Ciecz). Mieliśmy przy tym niezły ubaw. Później przepłyneliśmy całą długość jeziora aż do miejsca w którym nurkowaliśmy (Rybakówka).
Widoczność bardzo dobra, sporo okoni i szczupaków.
Wieczorem na werandzie super domku w którym byliśmy zakwaterowani zrobiliśmy grilla.
W niedzielę po zjedzeniu póznego śniadania wyruszyliśmy zwiedzać okolicę.
Na początek odwiedziliśmy zamek w Łagowie i wspieliśmy się na zamkową wieżę skąd można podziwiać przepiękny widok na okolicę.
Po południu pojechaliśmy zwiedzić Międzyrzecki Rejon Umocniony.
Wraz z przewodnikiem przez dwie godziny wędrowaliśmy podziemnymi korytarzami MRU. Muszę przyznać, że ogrom i rozmach tych fortyfikacji robi wrażenie. Polecam każdemu kto nie był.

Z całego wyjazdu mamy sporo fajnych zdjęć więc na pewno niedługo umieszczę je na forum.

Z ciekawostek mogę powiedzieć, że jadąc do Łagowa nawigacja GPS pokierowała nas przez poligon. Nie byłoby nic w tym dziwnewgo gdyby nie to że odywały się tam manewry. Sporo helikopterów, wozy bojowe i mnóswtwo żołnierzy.
Najlepsze z całej przejażdzki był moment kiedy na drodze zobaczyliśmy dym. Zwolniłem bo dym był jakiś dziwny jakby coś tam wybuchło przed chwilą. Gdy spojrzałem w bok , na zboczu jaru stał czarny amerykański żolnierz z karabinem w pełnym maskowaniu i miał chyba tak samo głupią minę jak my.
Za nim stało kilku innych. Niezła faza.

Igor dnia Czw Wrz 20, 2007 1:54 pm, w całości zmieniany 1 raz